wtorek, 23 lutego 2016

Moja nowa kuchnia

Mieszkamy z żoną w niewielkim, trzydziestosześciometrowym mieszkaniu. Nasze dwa małe pokoiki, kuchnia i łazienka w zupełności nam wystarczają. Jednak mieszkanie zaczęło wymagać remontu, a przede wszystkim kuchnia. Nieco uszkodzone meble liczą już kilkanaście lat, ściany nadają się do wymalowania na zupełnie inny kolor. Wziąłem więc urlop, po prosiłem o pomoc moich znajomych i zabraliśmy się za pracę. Wszystkie szafki kuchenne zostały przeniesione do pokoju. Robota dosłownie paliła nam się w rękach. Ogromne warstwy kurzu unosiły się wszędzie, pokrywając wszystko, co spotkały na swej drodze, szczególnie podczas szlifowania, lub wiercenia dziur w ścianach. Ten bałagan doprowadzał do wielkiej rozpaczy moją żonę. Ciągle biegała po całym domu, układając jakieś przedmioty i usuwając kurz. Ona uwielbia sprzątać, za to nienawidzi bałaganu, dlatego to czyni, chociaż dopiero po remoncie ta praca przyniesie spodziewane efekty. Któregoś dnia postanowiłem zamalować jakąś plamkę na ścianie. Zabrałem się za to, nie przebierając się. Oczywiście poniosłem konsekwencje tego błędu, gdyż moje ubranie zostało poplamione farbą. Zastanawiałem się jak zmyć te plamy, gdy nagle przyszła mi do głowy wizyta w pobliskiej pralni chemicznej Perfect Clean. Udałem się więc tam, mając nadzieję, że pracownicy pralni mi pomogą. Faktycznie nie myliłem się. Po kilku dniach odebrałem spodnie i bluzkę perfekcyjnie czyste. Byłem pod wielkim wrażeniem, że po farbie nie ma nawet najmniejszego śladu. Przy okazji opowiedziano mi o usługach świadczonych w pralni. Z kuchni też jestem bardzo zadowolony. Właśnie wnoszę nowiutkie meble. W przyszłym roku planujemy remont łazienki, potem najprawdopodobniej dużego pokoju. W każdym razie jutro zabieramy się za gruntowne porządki w całym domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz