poniedziałek, 22 lutego 2016

Spieszmy się powoli

Ja oraz moi znajomi obchodziliśmy tegoroczny karnawał wyjątkowo hucznie. Z tej okazji zorganizowaliśmy kilka imprez, które odbyły się w moim domu. Czas karnawałowych zabaw już minął, natomiast zbliżają się wielkimi krokami święta Wielkanocne. Postanowiłem wreszcie zabrać się za gruntowne porządki w moim mieszkaniu. Wstałem o świcie i od razu zająłem się wszelkimi czynnościami domowymi. Czekało mnie zmywanie naczyń, czyszczenie podłogi, odkurzanie, sprzątanie w łazience, pranie, prasowanie ubrań, mycie okien itd. Pochłonięty intensywną pracą nie zauważyłem nawet, że już zbliża się pora obiadowa. Nie skończyłem jeszcze sprzątać, a że już nie miałem ochoty na gotowanie czegokolwiek, postanowiłem zamówić kebab w mojej ulubionej restauracji. Właśnie zacząłem jeść, gdy zadzwonił szef, oświadczając mi, abym natychmiast pojawił się w pracy i że to pilna sprawa. Natychmiast się przebrałem. Wybiegłem z domu, jedząc w pośpiechu moje danie. Później okazało się, że dotarłem do pracy w poplamionej koszuli. Natrętne plamy nie dawały się łatwo usunąć. Wolałem nie wyrzucać mojej ulubionej koszuli z powodu kilku opornych plam. Przypomniałem sobie, jak kolega opowiadał mi, że zaniósł swój garnitur do pralni Perfect Clean i nie żałował tej decyzji. Nazajutrz udałem się do tej pralni z moją koszulą. Pracujące tam sympatyczne panie obiecały mi, że jeszcze nieraz ją założę. Byłem pod wielkim wrażeniem widząc efekty prania. Podziękowałem za usługę i obiecałem, że na pewno przybędę, gdy coś jeszcze kiedyś pobrudzę. Wróciłem do domu i napawałem się widokiem mojego perfekcyjnie czyściutkiego mieszkania. Sam się dziwiłem, że udało mi się tak dobrze je wysprzątać, tym bardziej, że wręcz nienawidzę wykonywania tej męczącej czynności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz