Przedwczoraj odkryłem w szafie moją starą skórzaną kurtkę.
Otrzymaną w prezencie od wujka, na któreś tam urodziny. Przypomniały mi się
moje motocyklowe szaleństwa, czas młodzieńczego buntu i pragnienie
niezależności, wolności i naprawy tego świata…
Lata potem specjalnie za nią nie przepadałem, nosiłem od
przypadku do przypadku, aż wreszcie stała się dla mnie za mała. A raczej za
szczupła… Przytyłem.
Swoją drogą, miała wiele zalet. Jak żadna inna doskonale
chroniła przed wiatrem, była lekka i jednocześnie ciepła. Mimo, że rzadko ją
zakładałem, wiązało się z nią wiele wspomnień…
Postanowiłem odrestaurować ten obiekt mojej przeszłości.
Najpierw chciałem zwyczajnie ją uprać w pralce, w czym
skutecznie przeszkodziła mi żona, nie żałując epitetów dla mojej głupoty.
Zadzwoniłem do znajomego i ten polecił mi zakład czyszczenia odzieży skórzanej,
z którego usług korzysta od lat.
Spakowałem kurtkę do torby, wsiadłem do autobusu i bez trudu
znalazłem szukaną firmę.
Nowoczesna elewacja budynku i wielki ciekłokrystaliczny
wyświetlacz reklamowy były niezgodne z moim wyobrażeniem o firmie dokonującej
renowacji starych kurtek.
Wszedłem do środka, pojawił się pracownik… Chińczyk chyba,
przynajmniej z wyglądu…
– Słucham pana, czym mogę służyć?
Mówił świetnie po polsku, akcent był słabo wyczuwalny.
Wyjąłem kurtkę, pokazałem przebarwienia, i wszystkie miejsca
z plamami. Pracownik uważnie przyjrzał się detalom i powiedział, które jest w
stanie naprawić. I które nie – niestety…
Zgodziłem się z jego oceną, przyjąłem do wiadomości dosyć
wygórowaną cenę. Cóż, znajomy uprzedzał mnie o tym, że nie będzie tanio.
Porozmawiałem chwilę z pracownikiem, ciekawy byłem, jakimi
metodami czyści skórę. Okazało się, że mówiąc w uproszczeniu, pierze je w
trocinach. Myślałem, że to jakiś chiński wynalazek, ze zdziwieniem dowiedziałem
się jednak, że jest to powszechnie stosowana na całym świecie metoda
czyszczenia wyrobów skórzanych.
Po tygodniu odebrałem drogą pamiątkę. Wyglądała o wiele
lepiej, nawet brakujące ćwieki zostały uzupełnione przez identyczne z
oryginalnymi. Przyjrzałem jej się z dumą i pełen nostalgicznych wspomnień
młodości, zacząłem wciągać ją na grzbiet… Nic z tego! Za ciasna… Cóż… Ja już
chyba nie schudnę, ale może Chińczyk dałby radę jakoś powiększyć kurtkę?...