poniedziałek, 23 marca 2015

Balbina

Ostatniego dnia marca obchodzi imieniny siostra mojej żony, Balbi. To skrót od Balbina, oczywiście. To rzadkie imię otrzymała ponoć, jak sama twierdzi, przez przypadek. Jej mama, a moja teściowa, Anna, dała swojej pierworodnej imię po sobie, a drugiej córce… Właśnie, ciekawe po kim? Ponoć pochodzi od łacińskiego „balbus”, czyli „jąkała”. Może coś w tym jest, bo Balbi od dziecka strasznie się jąka. Ta dobra dziewczyna ma na tym punkcie kompleks i twierdzi, że dlatego nie ma żadnego chłopaka.
Teściowa jest samotną matką. Odkąd ją znam, zawsze bardzo dbała o swoje córki, jednak ich ojciec jest dla wszystkich zagadką. Moja Ania o swoim biologicznym ojcu nie mówiła nic – bo, jak twierdziła, nic nie wiedziała. Jedyne, co jej córki wiedziały o swoim pochodzeniu, to to, że mają tego samego ojca.
Dla Balbi jestem kimś w rodzaju powiernika i zaufanego doradcy. Jeśli nazwałbym to przyjaźnią, byłoby to dobrym określeniem, z tym, że (o ile wiem) nie ma ona nikogo takiego oprócz mnie…
Tydzień przed imieninami, Balbi wpadła do nas z zaproszeniem na jej przyjęcie.
– Przy… przy… przyjdźcie koniecznie! – zakończyła i poleciała do naszych sąsiadów.
Przygotowania do tej wizyty, z naszej strony, wymagały wyprania sukni wieczorowej mojej żony, mojego garnituru, krawatu, zamszowego płaszcza…
– Aniulka! – zaryczałem wołając mą ślubną – czy zamsz się pierze?!
– Chyba nie… nie wiem. Na pewno można go wyczyścić w pralni chemicznej, Zosia mi kiedyś opowiadała…
Zabrałem płaszcz, przy okazji stwierdziłem, że moje buty są też zamszowe. Wziąłem je ze sobą do tej samej torby i wyruszyłem na miasto.
W pralni musiałem podpisać oświadczenie, że przyjmuję do wiadomości, że pralnia odmawia odszkodowania w wypadku…
Żadnego wypadku nie było. Zniknęły wszystkie plamy. Zarówno płaszcz, jak i buty wyglądały jak nowe.

Na imieninach Balbi poznała mojego chrześniaka, Artura. Chyba przypadli sobie do gustu, bo zapisali się na turnus w Kołobrzegu. Na imieninach świergotali jak wróbelki. Mam nadzieję, że będą razem. My z Aniulką poznaliśmy się w Kołobrzegu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz