Pewnego dnia włączyłem radio. Nastawiłem je na naszą
regionalną stację. O godzinie dziewiątej trzydzieści wysłuchałem Jarmarku
rozmaitości. Jest to audycja, na którą składają się różne ogłoszenia. Jedno z
nich zwróciło moją uwagę. Dotyczyło ono, sprzątania u starszej osoby.
Postanowiłem zadzwonić pod zamieszczony w ogłoszeniu numer
telefonu. Odebrała miła starsza pani.
Następnego dnia udałem się pod podany mi adres. Dom
znajdował się niedaleko mojej ulicy. Gdy uświadomiłem sobie co to za dom, przypomniało
mi się, że widuję ową osobę na zakupach w naszym osiedlowym sklepie.
Pomyślałem wtedy, że rzeczywiście jest to sędziwa pani,
która z pewnością potrzebuje pomocy przy sprzątaniu swojego mieszkania.
Drzwi otworzyła kobieta, którą dobrze zapamiętałem. Zaprosiła
mnie do salonu, gdzie podała ciasteczka i wyborną herbatę z sokiem malinowym.
Po ustaleniu mojego zakresu obowiązków, podjąłem się tej
pracy.
Przychodziłem od poniedziałku do piątku na cztery godziny. Gdzie
miałem codziennie zmywać naczynia po posiłkach, umyć podłogi a także zlewy i toalety.
Raz w tygodniu miałem wycierać meble z kurzu i trzepać
dywaniki oraz robić zakupy, które ostatnio mojej pracodawczyni sprawiały pewną trudność.
Po jakimś czasie zauważyłem, że również robienie posiłków wymagało
u starszej pani dużego nakładu pracy.
Postanowiliśmy wtedy, że będę przynosił obiady z pobliskiej szkolnej
stołówki.
Pewnego dnia gdy wracałem do domu, zobaczyłem w parku
siedzącą na ławce i karmiącą ptaki panią Stasię, bo tak ma na imię osoba której
pomagam.
Podszedłem do niej i spytałem czy w czymś jej pomóc. Odrzekła,
że jedynie potrzebuje z kimś porozmawiać, bo doskwiera jej samotność.
Od tamtej pory narodziła się między nami przyjaźń. Traktowałem
panią Stasię jak moją ukochaną babcię.
Przychodziłem do niej z wielką przyjemnością i wykonywałem
pracę z dużą radością.
I wreszcie miałem
babcię, której przecież już nie miałem od wielu lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz