poniedziałek, 14 września 2015

Naprawa auta

Za kilka dni ja oraz moja żona i dzieci wybieramy się nad morze. Mam dwutygodniowy urlop, więc postanowiłem ten czas miło wykorzystać. Żona już sprząta mieszkanie, pierze i prasuje ubrania, które ze sobą zabierzemy. Pewnie znowu zapakuje za dużo zbędnych rzeczy, ale to jej domena. Natomiast ja zabieram się za mycie auta. Myję szyby, odkurzam tapicerkę, sprawdzam, czy mam koło zapasowe, wystarczającą ilość paliwa i inne ważne rzeczy. Bardzo kocham moje auto i dbam o nie, jak o kolejnego członka rodziny. Wreszcie odetchnąłem z ulgą, gdy mój samochód był już gotowy do drogi. Nadszedł upragniony dzień wyjazdu. Żona krząta się po kuchni, szykując jakieś kanapki, abyśmy coś przekąsili po drodze, chociaż wie doskonale, że podczas jazdy nic nie jadam. Robi jeszcze jakieś drobne porządki. Uwielbia sprzątać. Nawet, gdy w mieszkaniu panuje idealna czystość, znajdzie sobie coś do roboty. Wreszcie wyruszyliśmy w drogę. Jechałem tak sobie spokojnie, słuchając rozmowy dzieci o tym, co będą robić nad morzem, kiedy nagle mój pojazd zgasł. Ruszyłem ponownie, zauważając niepokojące zmiany w pracy silnika, więc zatrzymałem się na poboczu.Zajrzałem pod maskę, nachyliłem się, pogrzebałem pod spodem, ale i tak nie znalazłem przyczyny tej usterki. W dodatku wyłoniłem się spod auta oblepiony smarami. Zakomunikowałem rodzinie, że niestety wyruszymy do Kołobrzegu kilka dni później. Wróciliśmy do domu, po czym zabrałem się za bezskuteczne czyszczenie ubrania. Plamy za żadne skarby nie dają się zmyć. Nagle doznałem olśnienia. Mój kolega pracuje w pralni Perfect Clean. Udałem się więc tam z moją bluzką i spodniami, porozmawialiśmy trochę, zapewnił mnie, że po naprawie auta nie zostanie nawet najmniejszy ślad. Okazało się, że faktycznie miał rację. Wracam właśnie do domu, niosąc perfekcyjnie czyste ubranie.Mechanik rozprawił się z moim autem. Jutro wyruszamy. Mam nadzieję, że tym razem Renault się nie zbuntuje i bez najmniejszych przeszkód dotrzemy do celu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz