Cześć Janek-co tam u
ciebie? Spytałem mojego kolegę. Czekając na autobus.- Szkoda gadać. Wszystko
pod górkę. Straciłem pracę…redukcja etatów , że byłem najmłodszym stażem padło
na mnie. Nie powiem zrobiło mi się go szkoda. Sam nie dawno byłem jeszcze na
bezrobociu. Wiem co w tedy się czuje –bezradność. Nie martw się. Na pewno
jeszcze coś znajdziesz. Co miałem mu odpowiedzieć. Sam byłem kierowcą w pralni
„Perfect clean”. – Jak byś coś wiedział czy nie potrzebują jakiegoś pracownika
w twojej firmie to daj mi znać.-powiedział Janek. –Jasne nie ma
problemu-odpowiedziałem. Wymieniliśmy się numerami telefonu. Moja praca nie była ciężka. Rozwoziłem po
klientach wyprane i oczyszczone ubrania, dywany, odzież skórzaną. Pralnia miała
wiele kompleksowych usług. A głównie naszymi klientami byli klienci
instytucjonalni, ci to dopiero mieli wymagania. Dziewczyny z pralni dawały
sobie radę i zawsze były uśmiechnięte. Pensje miały super a nieraz zadowoleni
klienci dawali nie małe napiwki. Ja też
nie miałem na co narzekać. Godziny pracy super a nadgodziny dobrze płatne.
Właśnie kończyłem swój dzień pracy gdy podszedł do mnie szef. Trochę się
wystraszyłem, że zrobiłem coś nie tak. Na szczęście nic z tych rzeczy. Szef
jest bardzo zadowolony ze mnie. Poinformował mnie, że będą otwierać nową
pralnie na Łomiankach i poszukują dobrego kierowcy. Czy może mam jakiegoś
dobrego znajomego, którego mógłbym polecić z czystym sumieniem. Odpowiedziałem,
że mam kolegę, który właśnie jest w trakcie poszukiwania pracy. Wcześniej też
pracował jako kierowca w piekarni. Szef poprosił, abym przedzwonił do kolegi i
poprosił go by przyjechał następnego dnia do niego na rozmowę o godzinie 11.30.
Oczywiście zaraz po rozmowie z szefem przedzwoniłem do Janka i poinformowałem
go o wszystkim. Bardzo się ucieszył. Janek wstawił się o wyznaczonej godzinie i
rozmowę z szefem przeszedł wzorowo. Jest w naszej firmę już 2 miesiące i bardzo
sobie chwali. Ja zostałem ojcem chrzęstnym jego córeczki Zosi. Mam wielką
satysfakcję, że pomogłem komuś bezinteresownie. Moja mama zawsze mi powtarzała
„ile dobroci i życzliwości dasz od siebie tyle samo do ciebie wróci. Coś w tym
jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz