środa, 8 czerwca 2016

Ludzka życzliwość

Cześć Janek-co tam u ciebie? Spytałem mojego kolegę. Czekając na autobus.- Szkoda gadać. Wszystko pod górkę. Straciłem pracę…redukcja etatów , że byłem najmłodszym stażem padło na mnie. Nie powiem zrobiło mi się go szkoda. Sam nie dawno byłem jeszcze na bezrobociu. Wiem co w tedy się czuje –bezradność. Nie martw się. Na pewno jeszcze coś znajdziesz. Co miałem mu odpowiedzieć. Sam byłem kierowcą w pralni „Perfect clean”. – Jak byś coś wiedział czy nie potrzebują jakiegoś pracownika w twojej firmie to daj mi znać.-powiedział Janek. –Jasne nie ma problemu-odpowiedziałem. Wymieniliśmy się numerami telefonu.  Moja praca nie była ciężka. Rozwoziłem po klientach wyprane i oczyszczone ubrania, dywany, odzież skórzaną. Pralnia miała wiele kompleksowych usług. A głównie naszymi klientami byli klienci instytucjonalni, ci to dopiero mieli wymagania. Dziewczyny z pralni dawały sobie radę i zawsze były uśmiechnięte. Pensje miały super a nieraz zadowoleni klienci dawali nie małe napiwki.  Ja też nie miałem na co narzekać. Godziny pracy super a nadgodziny dobrze płatne. Właśnie kończyłem swój dzień pracy gdy podszedł do mnie szef. Trochę się wystraszyłem, że zrobiłem coś nie tak. Na szczęście nic z tych rzeczy. Szef jest bardzo zadowolony ze mnie. Poinformował mnie, że będą otwierać nową pralnie na Łomiankach i poszukują dobrego kierowcy. Czy może mam jakiegoś dobrego znajomego, którego mógłbym polecić z czystym sumieniem. Odpowiedziałem, że mam kolegę, który właśnie jest w trakcie poszukiwania pracy. Wcześniej też pracował jako kierowca w piekarni. Szef poprosił, abym przedzwonił do kolegi i poprosił go by przyjechał następnego dnia do niego na rozmowę o godzinie 11.30. Oczywiście zaraz po rozmowie z szefem przedzwoniłem do Janka i poinformowałem go o wszystkim. Bardzo się ucieszył. Janek wstawił się o wyznaczonej godzinie i rozmowę z szefem przeszedł wzorowo. Jest w naszej firmę już 2 miesiące i bardzo sobie chwali. Ja zostałem ojcem chrzęstnym jego córeczki Zosi. Mam wielką satysfakcję, że pomogłem komuś bezinteresownie. Moja mama zawsze mi powtarzała „ile dobroci i życzliwości dasz od siebie tyle samo do ciebie wróci. Coś w tym jest. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz