Właśnie usiadłem
na huśtawce w ogrodzie i mogłem delektować się upragnionym urlopem. Cisza
spokój jedynie w oddali odgłosy ptaków i ciągników pracujących na polu. Jak ja
tęskniłem za tym. Fajnie jest mieć rodziców, którzy mieszkają na wsi. Nie
trzeba wyjeżdżać za granicę i płacić gromadę pieniędzy. Mam to szczęście, że
wychowywałem się na mazurach „Krainie tysiąca jezior”. Mogę w każdej chwili
usiąść na rower i pojechać przed siebie podziwiając widoki. Mieszkając i
pracując w Krakowie najbardziej zanieczyszczonym mieście z utęsknieniem chce
się wracać na „zielone płuca” naszego kraju. A ja mogę się nimi delektować
przez 3 tygodnie. Po takich trzech tygodniach wraca się z naładowanym
akumulatorem pozytywnego myślenia. Moja
mama wyrwała mnie swoim krzykiem z huśtawki. Wstałem i pobiegłem do pokoju z
myślą, że coś się stało. W pokoju stała moja mama a na łóżku leżała sterta
moich brudnych ubrań. –Mirek czy ty nie prałeś tych rzeczy po jakiego groma mi
je przywiozłeś?!-powiedziała moja mama. –Jasne , że prałem…to znaczy zanosiłem
do „Perfect clean” zaprzyjaźnionej pralni. Jest nie droga i ma wiele
kompleksowych usług. A teraz po prostu chciałem, abyś mi je wyprała, abym mógł
zawieść ze sobą do Krakowa zapach powietrza mazurskiego.-powiedziałem swojej
mamie. Moja mama uśmiechnęła się tylko i
pogłaskała mnie jak dawnej po głowie gdy byłem jeszcze małym chłopcem. Wróciłem
z powrotem na huśtawkę gdzie tata już na mnie czekał z szklanką zimnej wody z
naszej studni. Taką wodę pije się z ogromna przyjemnością. Trzy tygodnie urlopu
zleciały bardzo szybko. W ogóle nie miałem ochoty wracać no cóż „wszystko co
dobre szybko się kończy”. Mus to mus z wielkim żalem wsiadałem do samochodu.
Wcale nie miałem ochoty wracać do Krakowa. Przez całą drogę walczyłem z myślami
„ czy warto?”. Doszedłem do wniosku, że nie. Postanowiłem, że dokończę tylko
projekt w pracy i wracam na Mazury. Tam otworzę gospodarstwo agroturystyczne w
końcu odciążę trochę rodziców. Nie są już tacy młodzi. Wszyscy na tym zyskamy.
Rodzice będą mieli przy sobie ukochanego syna a ja będę oddychał czystym
powietrzem i robił to co lubię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz