W ten weekend wybierałem się do kolegi na
wesele. Oczywiście jak zwykle wyjąłem wielką walizkę usiadłem na podłodze i
zastanawiałem się co mam do niej włożyć. Nigdy nie umiałem się pakować , zawsze
wziąłem za dużo rzeczy, których i tak
później ani razu nie założyłem . Pierwsze co to myślałem czy odebrałem
garnitur z mojej ulubionej prali „Perfect clean”. Odebrałem zapominałem
przecież, że oni przesyłają smsa z informacją , że rzeczy z pralni są do
odebrania. Włożyłem garnitur w pokrowiec, dwie pary butów, koszule, T-shirty
,kilka par spodni, paski, bieliznę. No i
oczywiście woreczki zapachowe do szafy bo bardzo lubię ich zapach a ubrania są
po nich bardzo świeże i pachnące. Nic dziwnego, że koledzy się ze mnie śmieli
jak mieli ze mną gdziekolwiek jechać. Oni nie zabierali nigdy dużo rzeczy bo
wiedzieli, że ja mam wszystko i w razie czego pożyczą ode mnie. Na każdy wypad
musiałem również pakować rzeczy dla swoich kolegów a później nie było komu aby
mi pomóc dźwigać tę ciężką walizkę ale pożyczać ubrania to pierwsi. Po
spakowaniu wszystkich rzeczy wyniosłem ją na przedpokój i poszedłem jeszcze do
łazienki sprawdzić czy wziąłem kosmetyczkę i całe szczęście, że do niej
zajrzałem bo bym pojechał bez kosmetyków a to już by było źle. Nie lubię
pożyczać od nikogo żadnych ubrań a tym bardziej kosmetyków. Pod tym względem
jestem pedantem. Zadzwoniłem po taksówkę i wyszedłem przed blok. Taksówkarz widząc mnie z tak wielką walizką
zapytał czy żona mnie wyrzuciła z mieszkania a jak mu powiedziałem, że jadę na
weekend na wesele do kolegi to zaśmiał się ironicznie pod nosem. No trudno taki
już jestem. Muszę mieć wszystko swoje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz