niedziela, 31 stycznia 2016

Karnawał

`Styczeń miesiąc zabaw karnawałowych. Każdy chciałby oderwać się od codzienności i pobawić się w miłym towarzystwie. Mnie i mojej żonie udało się, dziś wieczorem idziemy do restauracji. Z tego względu, że lokal jest blisko poszliśmy piechotą. Bal zaczął się krótkim przemówieniem dyrektora lokalu, a następnie orkiestra zaczęła grać. Ruszyliśmy w tany, jest cudownie. Zapomnieliśmy o wszystkich problemach, to było nam potrzebne. Niektórzy goście bal zaczęli od picia alkoholu. Nie wiem ile tak wytrzymają, ale współczuję ich żonom. W międzyczasie kelnerzy roznoszą do stolików lekkie przekąski. Atmosfera na Sali robi się coraz mniej spięta, alkohol daje znać o sobie. Patrzę na ich głupie docinki i coraz mniej chce mi się przebywać na tym balu. Rozglądam się wokoło i już widzę podłogi pozalewane sokiem lub napojami. Resztki jedzenia walają się wszędzie, na podłodze, obok talerzyków na stołach. Robi się coraz bardziej nieprzyjemnie. O dwudziestej czwartej idziemy do domu. Nie zamierzam sprzątać tego co zrobili goście pod wpływem alkoholu. Kelnerzy próbują ogarnąć salę, ale przy tylu ludziach jest to niemożliwe. Panie sprzątające kiwali tylko głowami. Zajmie im to ze cztery godziny. Pomału szykują środki czystości, wiadra i miotły. Zbliża się nasza godzina, wężykiem kierujemy się do drzwi wyjściowych. W pewnym momencie rozbawiona para nie patrząc na nic wpadła na mnie. Garnitur nadawał się do czyszczenia, oby tylko puściły te plamy. W końcu powietrze brak bełkotu pijackiego. Na następny dzień udałem się do pralni Perfect Clean zanieść garnitur. Pani przyjmująca miała wątpliwości co do wyczyszczenia niektórych plam. Po drodze przechodziłem obok restauracji w której się bawiliśmy. Panie do rana sprzątały. Lokal pomału przypominał swój dawny wygląd. Cztery pełne wory resztek i brudu czekały na wywiezienie. Dzisiaj idę po garnitur, udało się odebrałem garnitur jak nowy. Zapewne więcej nie będziemy się pchać do lokalu z nieznanym towarzystwem.

piątek, 29 stycznia 2016

Ferie pełne przygód

Wkrótce ulubione ferie mojej piętnastoletniej córki Agaty. Odkąd się nauczyła jeździć na nartach wydaje jej się, że jest najlepsza, że potrafi wszystko. Wymusiła na nas wyjazd na ferie w Alpy na obóz sportowy. Chcemy żeby była szczęśliwa dlatego też z ciężkim sercem zgodziliśmy się, tym bardziej że jedzie ze swoją przyjaciółką. Uzupełniliśmy jej sportową garderobę i nasza córka z całym ekwipunkiem czeka na autokar, a my na pierwsze wiadomości z pobytu w górach. Agatka często smsowała. Wnioskowaliśmy że jest szczęśliwa. Czas szybko mijał. Dzisiaj jadę odebrać dziewczyny. Będzie wieczór pełen wrażeń. Córka trajkotała bez wytchnienia. Mieliśmy wrażenie, iż w ciągu godziny chce opowiedzieć nam dziesięcio dniowy pobyt. Była cała podekscytowana. Mieli tam totalny luz. Robili co chcieli. Zero porządków, ścielenia łóżek itp. Nie podobało nam się to. Rozumiem ferie, ale dyscyplina powinna być. Następnym razem dokładniej sprawdzimy organizatora. Plecak w szybkim tempie opróżniła. Usiadła i dalej trajkotała. Niestety to już nie obóz. Pogoniłem ją do sprzątania. Brudy do kosza, plecak do pawlacza. Buty wyczyścić i wysuszyć. Pozamiatać to co nakruszyła, prysznic i dopiero spać. Jestem w szoku nowy kombinezon narciarski wygląda jakby wyciągnęła go ze śmietnika. Plama na plamie. Jestem przekonany, że żona na pewno go nie dopierze. Jedynym wyjściem będzie oddać go do pralni Perfect Clean. Jest to jedna z lepszych pralni w naszym mieście. Tak też zrobiłem. Następnego dnia spakowałem kombinezon i oddałem go do czyszczenia. Było mi wstyd iż dziewczyna doprowadziła go do takiego stanu. Po dwóch dniach kombinezon wyglądał jak nowy. Będzie czekał na następny wyjazd w góry. Mam nadzieję, że nasza córka zmądrzeje i zacznie rozróżniać co jest dobre, a co złe, oraz jak i gdzie się zachować.

czwartek, 28 stycznia 2016

Przygotowania do balu karnawałowego

Pracuję w firmie liczącej około 50 osób. Pomimo takiej ilości jesteśmy dość zgranym zespołem. Dyrekcja w nagrodę za dobre wyniki w pracy ufundowała nam bilety wstępu na bal karnawałowy który odbędzie się w dość ekskluzywnej restauracji w pobliżu naszego zakładu. Nie mogłem się doczekać powrotu do domu żeby podzielić się dobrą nowiną z żoną. Muszę przyznać, iż moja żona Asia bardzo lubi takie zabawy. Uwielbia tańczyć. Taniec to jej żywioł. Jest tylko jeden problem w co się ubrać żeby wyglądać w miarę przyzwoicie. Ja się nie martwię garnitur i koszule wiszą w szafie. Asia zatroskana poszła do garderoby. Szkoda mi jej było dlatego poszedłem do niej żeby jej coś doradzić. To co tam zobaczyłem przeszło moje oczekiwania. Zawartość garderoby leżała porozrzucana wszędzie na podłodze, desce do prasowania, dosłownie wszędzie. Ukradkiem wymknąłem się by do tego jeszcze nie uczestniczyć w bezsensownej rozmowie. Jak to każda kobieta żeby miała dziesięć sukni to i tak chce jedenastą. Czas mijał usiadłem w pokoju i czekałem na rozwój wydarzeń. W pewnym momencie drzwi się otworzyły wyszła Asia z suknią którą nosiła jej babcia. Uśmiech na jej twarzy powiedział mi wszystko. Stwierdziła, iż wystarczy oddać do pralni Perfect Clean, a oni zajmą się jej odświeżeniem. To jest nasza sprawdzona pralnia. Zawsze w razie problemów jest pod ręką. Jak postanowiła tak zrobiła. Po dwóch dniach suknia czyściutka i pachnąca wisiała na wieszaku i czekała na wymarzony bal. Oczami wyobraźni widzę żonę w tej sukni i mam pewne obawy czy ktoś mi nie porwie moją piękną i pomysłową żonę. W międzyczasie Asia wysprzątała całą garderobę, poodkurzała, pomyła, równiutko wszystko powiesiła na wieszakach. Pracę zakończyła myciem i pastowaniem podłogi. Dumny jestem z żony bo wiem że zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie.

środa, 27 stycznia 2016

przygoda w nowym mieszkaniu

Chcąc nie chcąc musieliśmy się z żoną zabrać za gruntowne sprzątanie w naszym dotychczasowym mieszkaniu. Pan Kowalski, u którego je wynajmujemy zapowiedział, że już ma nowych najemców na nasze miejsce, a my mamy się wyprowadzić do końca miesiąca. Byłem bardzo rozczarowany, gdyż my nie sprawiamy wielkich problemów. Płacimy czynsz regularnie co miesiąc, sąsiedzi się na nas nie skarżą. Jednak ten pan jest właścicielem mieszkania, a nam nie pozostaje nic innego, jak tylko spełnić jego żądanie. Od przyszłego miesiąca będziemy wynajmować inne mieszkanie, do którego już od rana zawożę nasze mniej i bardziej ważne drobiazgi. Kiedy już wszystko przywiozłem, nadszedł czas na układanie ubrań w szafie i inne drobne czynności. Tym właśnie zajęła się żona. Ja natomiast zauważyłem, że jakimś ciężkim przedmiotem zrobiłem mały ślad na ścianie. Postanowiłem ten uszczerbek zamalować farbą, tak, żeby ślad zniknął. Niewiele myśląc zabrałem się do roboty, nawet się nie przebierając. Po chwili zauważyłem na mojej niedawno kupionej bluzie wielką plamę. Pewnie spłynęła na nią kropelka farby, gdy nałożyłem ją na pędzelek. Bezskutecznie usiłowałem zmyć tę plamę. Tak się składa, że w pobliżu naszego nowego mieszkania znajduje się Pralnia chemiczna Perfect Clean. Dotychczas nigdy nie korzystałem z usług pralni. Teraz jednak postanowiłem to uczynić i udałem się tam z tą bluzą. Sympatyczne panie od razu się nią zajęły, a ja dowiedziałem się na czym polega ich praca i poznałem zupełnie inne metody prania. Byłem pod wielkim wrażeniem widząc moją lśniącą czystością bluzę. Nieraz jeszcze skorzystam z usług tej pralni, bo naprawdę warto. Mam nadzieję, że tym razem zamieszkamy tu dłużej i nie będziemy musieli się nagle wyprowadzać, chyba że sami zechcemy.

wtorek, 26 stycznia 2016

Niezapomniany sylwester

Rok 2015 zakończymy w pięknym lokalu wśród elity. Jest to pierwszy sylwester na takim poziomie. Zawsze domówki albo siedzenie w domu. Kreacje kupiliśmy z żoną już miesiąc temu. Żona wygląda prześlicznie. Mam nadzieję że będziemy się bawić cudownie. Wystrojeni i podekscytowani czekamy na taxi. Uśmiech żony rekompensuje mi wszelkie niedogodności. Muszę przyznać iż nie jestem zwolennikiem takich spędów, ale co się nie robi dla pięknej młodej żony. Zabawa się zaczyna. Setki par wiruje na parkiecie. Przyciemnione światła dodają uroku. Jest pięknie nic dodać nic ująć. Stoły pozastawiane. Przekąski wedle życzenia. Trzeba przyznać jest wszystko tak jak obiecali w folderze, albo jeszcze lepiej. Mamy coraz lepszy humor. Poznaliśmy wiele par, które tak jak my przybyli tu po raz pierwszy. Zbliża się północ. Wszystkie pary trzymają szampana. Zaczyna się odliczanie. Jest Nowy Rok szał na sali. Na tarasie puszczają petardy. Totalny luz, nie myślałem iż elita tak się bawi. Nikt już na nic nie patrzy. Miałem ochotę wyjść, ale żona mnie uprosiła o malutką godzinkę. Próbowałem bawić się dalej. Niestety z każdej strony obijali mnie pijani goście. Usiedliśmy do naszego stolika. Kelner przyniósł czerwony barszczyk. Już miałem go wypić gdy nie wiem skąd i po co przybiegł kelner i nie chcąco wytrącił mi bulionówkę wprost na kreacje żony. W pierwszym momencie chciało mi się śmiać, ale łzy w oczach żony nie pozwoliły mi na to. Kelner wszystkimi siłami próbował wyczyścić suknię żony. Plama wyglądała coraz gorzej. Obiecał że odda ją do pralni Perfect Clean, gdyż lokal ma z nimi umowę. Suknię przyniesiono żonie po nowym roku. Wyglądała jak nowa. Dobrze że tak się skończyło. Panie sprzątaczki dwa dni miały co robić na sali. Wyrzuciły dwa wiadra jedzenia z podłogi, a o reszcie nie wspomnę. Szkoda mi tych ludzi, ale cóż żadna praca nie hańbi.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Praca w sklepie

Uczęszczam do szkoły zawodowej. Oprócz zwykłych zajęć lekcyjnych, mam również dwa razy w tygodniu praktyki w sklepie odzieżowym. Do moich obowiązków należy układanie ubrań, doradzanie klientom i oczywiście sprzątanie. Mimo wszystko nawet lubię swoją pracę. Co prawda dopiero się uczę być sprzedawcą, ale radzę sobie nie najgorzej. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zostanę zatrudniony w tym lub innym sklepie. Tego dnia już wykonałem wszystko, co aktualnie należało do moich obowiązków i czekając na nowe zadania, lub na klientów zaparzyłem sobie kawę. Jednak po chwili dostałem nową stertę ubrań do poskładania. Pijąc kawę i zajmując się ubraniami rozmyślałem o mojej dziewczynie Gosi. Jedna z sukienek na pewno by ją zachwyciła. Może sprawię jej drobny prezent. Nagle przypadkiem potrąciłem kubek i kilka kropel kawy znalazło się na owej sukience. Gorączkowo myślałem co zrobić. Lepiej żeby szefowa się nie dowiedziała o tym incydencie, bo nie byłaby zadowolona. Nagle doznałem olśnienia. Natychmiast wybiegłem z sukienką i udałem się do pobliskiej pralni chemicznej Perfect Clean. Zdenerwowany opowiedziałem o tym wydarzeniu sympatycznej pani, która tam pracuje. Uspokoiła mnie i natychmiast zajęła się nieszczęsną plamą. Byłem pod ogromnym wrażeniem, gdy ujrzałem po niedługim czasie perfekcyjnie czyściutką sukienkę. Po kawie nie było już na niej najmniejszego śladu. Wróciłem do pracy jakby nigdy nic i to w samą porę, bo już czekało na mnie sprzątanie. Dopadły mnie jednak palące wyrzuty sumienia. Opowiedziałem szefowej o mojej nieuwadze. Ona zamiast się zdenerwować, stwierdziła, że jest ze mnie bardzo zadowolona i pochwaliła moją uczciwość. Od tej pory w sklepie jeszcze bardziej się przykładam do pracy.

piątek, 22 stycznia 2016

Przygoda przed podróżą

Oboje z żoną jesteśmy bardzo zapracowani. Tuż przed tegorocznymi feriami zimowymi postanowiliśmy, że wykorzystamy tydzień urlopu i wybierzemy się do Zakopanego. Uwielbiamy górskie wspinaczki. Nasza pociecha, czteroletnia Agatka była kilka razy nad morzem. Góry widziała jedynie w telewizji. Kilka dni przedtem zabraliśmy się za gruntowne porządki w całym mieszkaniu. Nawet odsuwaliśmy meble, aby umyć pod nimi podłogę naszym ulubionym płynem o kwiatowym zapachu. Następnie zajęliśmy się pakowaniem. Układaliśmy wszystkie niezbędne drobiazgi w największej walizce. Wreszcie opuszczając lśniące czystością mieszkanie, udaliśmy się na dworzec. Przybyliśmy trochę za wcześnie, więc poszliśmy do pobliskiego sklepu, aby kupić coś do jedzenia. Agatka wymieniała co by chciała dostać, a gdy odmawialiśmy, natychmiast zaczęła płakać. Dotykając wielu przedmiotów na półkach, strąciła przypadkiem szklaną butelkę soku porzeczkowego. Natychmiast przeprosiłem ekspedientkę za ten incydent i posprzątałem to, co zostało z rozbitej butelki. Zostało jeszcze pół godziny, więc udaliśmy się do domu, aby Agatka założyła inną bluzkę. Okazało się, że niestety nasz pociąg odjechał, a że kolejny był nazajutrz, wyjechaliśmy następnego dnia. Wcześniej usiłowaliśmy wyprać bluzeczkę, lecz porzeczkowe plamy nie dawały się łatwo usunąć. Postanowiłem skorzystać z pobliskiej pralni chemicznej Perfect Clean. Jakiś czas temu poszedłem tam z firanką, która po wizycie w tej pralni nadal wygląda jak nowa. W pralni nadal pracują te same panie, które mnie rozpoznały i fachowo zajęły się bluzką. Byłem pod wielkim wrażeniem odbierając ubranie córki jeszcze tego samego dnia perfekcyjnie czyste. Nazwa Perfect Clean trafnie określa tę pralnię. Wreszcie nazajutrz wyruszyliśmy w naszą upragnioną podróż do Zakopanego, tym razem dotarliśmy na dworzec punktualnie i nie spotkały nas żadne przygody. Po tygodniu wróciliśmy wypoczęci i pełni nowych wspomnień.

środa, 20 stycznia 2016

Nowi znajomi

Rozpoczęły się ferie. Mam wolne całe dwa tygodnie. Wreszcie odpocznę od szkoły, nauczycieli i intensywnego wkuwania. Zacząłem się tylko zastanawiać jak spędzić ten nadmiar wolnego czasu. Przyszło mi do głowy, aby wreszcie zabrać się za robienie porządku we własnym pokoju, a może nawet w całym mieszkaniu. Szczerze mówiąc ten okropny bałagan, który sam uczyniłem, zaczyna mnie irytować. Wyjąłem z szafy wszystkie ubrania i książki, starłem kurz z półek i zacząłem je układać od nowa. Przerwał mi dzwonek telefonu. Zadzwonił do mnie mój kolega z Warszawy Adrian. Porozmawialiśmy trochę, a on mnie zapraszał do siebie. Postanowiłem skorzystać z tej propozycji. Najpierw jednak dokończyłem rozpoczęte już sprzątanie. Następnie spakowałem do plecaka kilka niezbędnych drobiazgów i pojechałem na dworzec. W pociągu odnalazłem pusty przedział, do którego wszedłem i po chwili oddałem się lekturze rozpoczętej wczoraj książki. Po krótkim czasie przyszli dwaj chłopacy, troszkę starsi ode mnie, Wojtek i Franek. Wszyscy wybieraliśmy się do Warszawy, zaczęliśmy rozmawiać. Okazali się być sympatycznymi ludźmi. Po jakimś czasie wszyscy zajadaliśmy się zabranymi ze sobą smakołykami. Nagle spostrzegłem plamę od ketchupu, który spłynął z kanapki na moją bluzkę. Usiłowałem tę plamę zetrzeć chusteczkami i zmyć w toalecie, niestety ślad po niej pozostał. Franek zaproponował mi skorzystanie z usług warszawskiej pralni Perfect Clean. Postanowiłem udać się do niej po przyjeździe i tak też uczyniłem. Byłem pod wielkim wrażeniem, jak pani, która pracuje w pralni szybko i profesjonalnie uporała się z tą nieszczęsną plamą. Nie pozostał po niej nawet najmniejszy ślad. Obiecałem sobie, że jak tylko trzeba będzie znowu skorzystać z usług pralni, to pojadę do Warszawy, do pralni Perfect Clean. Wreszcie dotarłem do Adriana. Spędzone razem dwa tygodnie minęły bardzo szybko i nim się obejrzałem, nadszedł czas powrotu do domu.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Moja nowa praca

Niedawno straciłem pracę. Moja sytuacja finansowa jest dość nieciekawa. Żyjemy z żoną skromnie i staramy się oszczędzać każdy grosz. Zasiadłem przed komputerem, szukając w Internecie ciekawych ofert pracy. Wysyłałem cv do różnych firm. Wreszcie po kilku spotkaniach i przeprowadzeniu wielu rozmów telefonicznych zdecydowałem się przyjąć posadę kelnera w restauracji. Na początku zostałem zatrudniony na trzydniowy okres próbny. Przyglądałem się pracy innych kelnerów i uczyłem się wszystkiego. Potem do moich obowiązków należało drobne sprzątanie, odbieranie telefonu i roznoszenie dań zamówionych przez klientów do ich stolików. Tego dnia zbliżał się koniec moich obowiązków. Szedłem właśnie z talerzem pełnym wrzącego rosołu, niosąc go do klienta, który zaczynał się niecierpliwić. Uważał, że zbyt długo musiał czekać na jedzenie. Zbliżając się potknąłem się o nogę od stołu i kilka kropel zupy wylądowało na obrusie. Starałem się usunąć plamy, lecz nie udało mi się tego dokonać. Rozmawiałem o tej sprawie z szefem i zaproponowałem, że zaniosę obrus do pralni chemicznej Perfect Clean i pokryję koszty prania. Szef zgodził się przyjąć moją propozycję, więc tak uczyniłem. W pralni sympatyczne panie zajęły się owym obrusem i opowiedziały mi o swojej pracy. Zacząłem się zastanawiać, czy nie zatrudnić się w pralni, gdyby mnie po okresie próbnym nie przyjęto w restauracji. Po kilku dniach odebrałem obrus idealnie czysty, nie noszący na sobie najmniejszego śladu po rosołowych plamach. Oddałem go szefowi, który także był zadowolony z usług pralni Perfect Clean. Jak się okazało z mojej pracy także, bo rozmawiając ze mną oświadczył, żebym w przyszłym tygodniu zaczął u niego pracować. Ucieszyłem się niezmiernie. Teraz mam robotę i podreperowałem nieco domowy budżet.

niedziela, 17 stycznia 2016

Ferie u babci

Doskonale pamiętam tamte wydarzenia, chociaż miałem wtedy dwanaście lat. Rodzice wraz z ciocią i wujkiem postanowili spędzić tamten zimowy czas w upalnym Egipcie. Mnie i dwóch kuzynów zawieziono do babci, która bardzo się ucieszyła z naszego przyjazdu. Nasi opiekunowie wyjechali, powtarzając tysiąc razy, abyśmy byli grzeczni. My natomiast absolutnie nie mieliśmy takiego zamiaru. Pewnego dnia babcia postanowiła, że zrobi w całym domu generalne porządki. My widząc to wielkie sprzątanie wymknęliśmy się na podwórko, nie chcieliśmy w niczym pomagać. Co jakiś czas któryś z nas zakradał się do domu, obserwując babcine krzątanie się. Oprócz codziennego zmywania naczyń, gotowania obiadu, czy odkurzania, zauważyliśmy jeszcze, że babcia wyjmuje wszystkie ubrania i inne rzeczy z szafy i znowu układa. Postanowiliśmy wtedy, że zabawimy się w detektywów i poszperamy w nocy w tej szafie, a może znajdziemy jakiś skarb. Na razie jednak biegaliśmy i tarzaliśmy się w śniegu, którego sporo napadało. Dzięki temu utworzyły się zaspy śnieżne, sprawiając nam sporo frajdy. Wreszcie zmęczeni i umorusani błotem i śniegiem wróciliśmy do domu. Nasze ubrania były w opłakanym stanie. Plamy żadnym sposobem nie dały się usunąć. Kolejnego dnia babcia zabrała nas i te nieszczęsne ubrania do pralni chemicznej Perfect Clean. Myślałem, że zanudzimy się na śmierć, ale okazało się, że pracuje tam sympatyczna pani, która zajęła się tymi plamami, wysłuchała z zainteresowaniem opowieści o naszych zabawach i porozmawiała z babcią o swojej pracy. Po kilku dniach odebraliśmy ubrania idealnie czyste. Byłem pod wielkim wrażeniem profesjonalizmu pracowników tej pralni. Innego dnia babcia znowu sprzątała. Tym razem postanowiliśmy jej pomóc. Dostaliśmy w nagrodę nasze ulubione, upieczone przez babcię ciasto. Niestety nadszedł koniec ferii i czas powrotu do domu i do szkoły.

czwartek, 14 stycznia 2016

Jestem niezdarą

Zabrałem się za drobne porządki. Nie bardzo lubię sprzątać, ale muszę przyznać, że lepiej się czuję w czystym mieszkaniu i czasem bałagan zaczyna mnie irytować. Zmywając ten piętrzący się w zlewie stos brudnych naczyń rozmyślałem sobie o czymś znacznie bardziej przyjemnym. Nagle usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła. Po prostu wypadł mi z rąk jeden z moich ulubionych kubków, a jego szczątki rozsypały się na podłodze. Zacząłem więc zbierać kawałki szkła, kalecząc sobie rękę podczas wykonywania tej czynności. Kiedy już pozmywałem udałem się na zakupy, a w sklepie okazało się, że nie mam przy sobie portfela, więc musiałem po niego wrócić. Wstydziłem się niesamowicie. Podczas gotowania obiadu także upuściłem kilka drobiazgów na podłogę. W końcu przestałem sprzątać, gdy nagle spostrzegłem czerwoną plamę na bluzce. Widocznie pobrudziłem się krwią, kiedy się skaleczyłem. Bezskutecznie usiłowałem zmyć tę plamę. Zadzwoniłem więc do kolegi, któremu wyżaliłem się, że jestem totalną niezdarą. Doradził mi, abym udał się z tą bluzką do pralni chemicznej Perfect Clean. Sam kilkakrotnie korzystał z usług tej pralni i za każdym razem był bardzo zadowolony. Tak też uczyniłem, chociaż byłem sceptycznie nastawiony. Sympatyczne pracownice tej pralni opowiedziały mi wiele o swojej pracy i zajęły się moim ubraniem. Po kilku dniach odebrałem bluzkę idealnie czystą, bez najmniejszego śladu po moim sprzątaniu. Byłem mile zaskoczony efektem prania oraz niską ceną tej usługi. Na pewno jeszcze kiedyś tu wrócę, gdy znowu coś pobrudzę. Jutro także zabieram się za gruntowne porządki. Postanowiłem sobie, że podczas kolejnego sprzątania nie będę bujać w obłokach, tylko będę myśleć o tym co robię. Mam nadzieję, że ominą mnie kolejne tego typu przygody.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Karnawałowa przygoda

Minął już ten świąteczno-noworoczny rozgardiasz i to wielkie sprzątanie. Po resztkach jedzenia, mojej ulubionej rozbitej literatce oraz fajerwerkach pozostało już tylko wspomnienie. Siedzę sobie teraz w lśniącym czystością pokoju i odpoczywam. Nagle uparcie dzwoniąca komórka wyrwała mnie z zamyślenia. Mój przyjaciel Tomek postanowił ze mną pogawędzić o różnych sprawach, między innymi na temat nadchodzącego karnawału. Postanowiliśmy, że my oraz kilku innych znajomych w następny weekend urządzimy u mnie małą imprezkę. Tak się też stało. Od wczesnego ranka krzątałem się, przyrządzając kilka dań, sprzątając i robiąc zakupy. Wszyscy przyszli punktualnie o osiemnastej. Na początku rozmawialiśmy, słuchając muzyki. Udałem się do kuchni, aby przynieść jedzenie. Tomek chciał mi pomóc, w rezultacie wpadł na mnie, akurat gdy niosłem wielki garnek z gorącym barszczem. Natychmiast nasze koszule pokryły buraczkowe plamy. Bezskutecznie usiłowaliśmy je zmyć najrozmaitszymi domowymi sposobami. Wreszcie skapitulowaliśmy i bawiliśmy się dalej aż do późnej nocy. Następnego dnia przywitał mnie totalny bałagan. Na stole niedokończone jedzenie, w zlewie piętrzący się stos brudnych naczyń, na podłodze szkła po rozbitej butelce. Chcąc nie chcąc zabrałem się za robotę, aby jak najszybciej usunąć ślady karnawałowej zabawy. Idąc do łazienki przypomniałem sobie o dwóch pobrudzonych barszczem koszulach. Byłem pewien, że nadają się tylko do wyrzucenia, ale przypomniałem sobie o znajdującej się w pobliżu pralni chemicznej Perfect Clean. Postanowiłem skorzystać ze świadczonych w niej usług. Nie żałuję, że to uczyniłem, gdyż nie tylko pracowały tam dwie sympatyczne panie, które opowiadały mi o swojej pracy, ale jeszcze po kilku dniach odebrałem moją i Tomka koszulę, obie idealnie czyste. Na pewno zaniosę tam następne poplamione ubranie. Ja oraz moi znajomi wspominamy teraz naszą imprezkę z uśmiechem na twarzy.