poniedziałek, 11 stycznia 2016
Karnawałowa przygoda
Minął już ten świąteczno-noworoczny rozgardiasz i to wielkie sprzątanie.
Po resztkach jedzenia, mojej ulubionej rozbitej literatce oraz fajerwerkach pozostało już tylko wspomnienie.
Siedzę sobie teraz w lśniącym czystością pokoju i odpoczywam.
Nagle uparcie dzwoniąca komórka wyrwała mnie z zamyślenia.
Mój przyjaciel Tomek postanowił ze mną pogawędzić o różnych sprawach, między innymi na temat nadchodzącego karnawału.
Postanowiliśmy, że my oraz kilku innych znajomych w następny weekend urządzimy u mnie małą imprezkę.
Tak się też stało.
Od wczesnego ranka krzątałem się, przyrządzając kilka dań, sprzątając i robiąc zakupy.
Wszyscy przyszli punktualnie o osiemnastej.
Na początku rozmawialiśmy, słuchając muzyki.
Udałem się do kuchni, aby przynieść jedzenie. Tomek chciał mi pomóc, w rezultacie wpadł na mnie, akurat gdy niosłem wielki garnek z gorącym barszczem.
Natychmiast nasze koszule pokryły buraczkowe plamy.
Bezskutecznie usiłowaliśmy je zmyć najrozmaitszymi domowymi sposobami.
Wreszcie skapitulowaliśmy i bawiliśmy się dalej aż do późnej nocy.
Następnego dnia przywitał mnie totalny bałagan.
Na stole niedokończone jedzenie, w zlewie piętrzący się stos brudnych naczyń, na podłodze szkła po rozbitej butelce.
Chcąc nie chcąc zabrałem się za robotę, aby jak najszybciej usunąć ślady karnawałowej zabawy.
Idąc do łazienki przypomniałem sobie o dwóch pobrudzonych barszczem koszulach.
Byłem pewien, że nadają się tylko do wyrzucenia, ale przypomniałem sobie o znajdującej się w pobliżu pralni chemicznej Perfect Clean.
Postanowiłem skorzystać ze świadczonych w niej usług.
Nie żałuję, że to uczyniłem, gdyż nie tylko pracowały tam dwie sympatyczne panie, które opowiadały mi o swojej pracy, ale jeszcze po kilku dniach odebrałem moją i Tomka koszulę, obie idealnie czyste.
Na pewno zaniosę tam następne poplamione ubranie.
Ja oraz moi znajomi wspominamy teraz naszą imprezkę z uśmiechem na twarzy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz