wtorek, 26 stycznia 2016
Niezapomniany sylwester
Rok 2015 zakończymy w pięknym lokalu wśród elity. Jest to pierwszy sylwester na takim poziomie. Zawsze domówki albo siedzenie w domu. Kreacje kupiliśmy z żoną już miesiąc temu. Żona wygląda prześlicznie. Mam nadzieję że będziemy się bawić cudownie. Wystrojeni i podekscytowani czekamy na taxi. Uśmiech żony rekompensuje mi wszelkie niedogodności. Muszę przyznać iż nie jestem zwolennikiem takich spędów, ale co się nie robi dla pięknej młodej żony. Zabawa się zaczyna. Setki par wiruje na parkiecie. Przyciemnione światła dodają uroku. Jest pięknie nic dodać nic ująć. Stoły pozastawiane. Przekąski wedle życzenia. Trzeba przyznać jest wszystko tak jak obiecali w folderze, albo jeszcze lepiej. Mamy coraz lepszy humor. Poznaliśmy wiele par, które tak jak my przybyli tu po raz pierwszy. Zbliża się północ. Wszystkie pary trzymają szampana. Zaczyna się odliczanie. Jest Nowy Rok szał na sali. Na tarasie puszczają petardy. Totalny luz, nie myślałem iż elita tak się bawi. Nikt już na nic nie patrzy. Miałem ochotę wyjść, ale żona mnie uprosiła o malutką godzinkę. Próbowałem bawić się dalej. Niestety z każdej strony obijali mnie pijani goście. Usiedliśmy do naszego stolika. Kelner przyniósł czerwony barszczyk. Już miałem go wypić gdy nie wiem skąd i po co przybiegł kelner i nie chcąco wytrącił mi bulionówkę wprost na kreacje żony. W pierwszym momencie chciało mi się śmiać, ale łzy w oczach żony nie pozwoliły mi na to. Kelner wszystkimi siłami próbował wyczyścić suknię żony. Plama wyglądała coraz gorzej. Obiecał że odda ją do pralni Perfect Clean, gdyż lokal ma z nimi umowę. Suknię przyniesiono żonie po nowym roku. Wyglądała jak nowa. Dobrze że tak się skończyło. Panie sprzątaczki dwa dni miały co robić na sali. Wyrzuciły dwa wiadra jedzenia z podłogi, a o reszcie nie wspomnę. Szkoda mi tych ludzi, ale cóż żadna praca nie hańbi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz