niedziela, 31 stycznia 2016

Karnawał

`Styczeń miesiąc zabaw karnawałowych. Każdy chciałby oderwać się od codzienności i pobawić się w miłym towarzystwie. Mnie i mojej żonie udało się, dziś wieczorem idziemy do restauracji. Z tego względu, że lokal jest blisko poszliśmy piechotą. Bal zaczął się krótkim przemówieniem dyrektora lokalu, a następnie orkiestra zaczęła grać. Ruszyliśmy w tany, jest cudownie. Zapomnieliśmy o wszystkich problemach, to było nam potrzebne. Niektórzy goście bal zaczęli od picia alkoholu. Nie wiem ile tak wytrzymają, ale współczuję ich żonom. W międzyczasie kelnerzy roznoszą do stolików lekkie przekąski. Atmosfera na Sali robi się coraz mniej spięta, alkohol daje znać o sobie. Patrzę na ich głupie docinki i coraz mniej chce mi się przebywać na tym balu. Rozglądam się wokoło i już widzę podłogi pozalewane sokiem lub napojami. Resztki jedzenia walają się wszędzie, na podłodze, obok talerzyków na stołach. Robi się coraz bardziej nieprzyjemnie. O dwudziestej czwartej idziemy do domu. Nie zamierzam sprzątać tego co zrobili goście pod wpływem alkoholu. Kelnerzy próbują ogarnąć salę, ale przy tylu ludziach jest to niemożliwe. Panie sprzątające kiwali tylko głowami. Zajmie im to ze cztery godziny. Pomału szykują środki czystości, wiadra i miotły. Zbliża się nasza godzina, wężykiem kierujemy się do drzwi wyjściowych. W pewnym momencie rozbawiona para nie patrząc na nic wpadła na mnie. Garnitur nadawał się do czyszczenia, oby tylko puściły te plamy. W końcu powietrze brak bełkotu pijackiego. Na następny dzień udałem się do pralni Perfect Clean zanieść garnitur. Pani przyjmująca miała wątpliwości co do wyczyszczenia niektórych plam. Po drodze przechodziłem obok restauracji w której się bawiliśmy. Panie do rana sprzątały. Lokal pomału przypominał swój dawny wygląd. Cztery pełne wory resztek i brudu czekały na wywiezienie. Dzisiaj idę po garnitur, udało się odebrałem garnitur jak nowy. Zapewne więcej nie będziemy się pchać do lokalu z nieznanym towarzystwem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz