piątek, 22 stycznia 2016

Przygoda przed podróżą

Oboje z żoną jesteśmy bardzo zapracowani. Tuż przed tegorocznymi feriami zimowymi postanowiliśmy, że wykorzystamy tydzień urlopu i wybierzemy się do Zakopanego. Uwielbiamy górskie wspinaczki. Nasza pociecha, czteroletnia Agatka była kilka razy nad morzem. Góry widziała jedynie w telewizji. Kilka dni przedtem zabraliśmy się za gruntowne porządki w całym mieszkaniu. Nawet odsuwaliśmy meble, aby umyć pod nimi podłogę naszym ulubionym płynem o kwiatowym zapachu. Następnie zajęliśmy się pakowaniem. Układaliśmy wszystkie niezbędne drobiazgi w największej walizce. Wreszcie opuszczając lśniące czystością mieszkanie, udaliśmy się na dworzec. Przybyliśmy trochę za wcześnie, więc poszliśmy do pobliskiego sklepu, aby kupić coś do jedzenia. Agatka wymieniała co by chciała dostać, a gdy odmawialiśmy, natychmiast zaczęła płakać. Dotykając wielu przedmiotów na półkach, strąciła przypadkiem szklaną butelkę soku porzeczkowego. Natychmiast przeprosiłem ekspedientkę za ten incydent i posprzątałem to, co zostało z rozbitej butelki. Zostało jeszcze pół godziny, więc udaliśmy się do domu, aby Agatka założyła inną bluzkę. Okazało się, że niestety nasz pociąg odjechał, a że kolejny był nazajutrz, wyjechaliśmy następnego dnia. Wcześniej usiłowaliśmy wyprać bluzeczkę, lecz porzeczkowe plamy nie dawały się łatwo usunąć. Postanowiłem skorzystać z pobliskiej pralni chemicznej Perfect Clean. Jakiś czas temu poszedłem tam z firanką, która po wizycie w tej pralni nadal wygląda jak nowa. W pralni nadal pracują te same panie, które mnie rozpoznały i fachowo zajęły się bluzką. Byłem pod wielkim wrażeniem odbierając ubranie córki jeszcze tego samego dnia perfekcyjnie czyste. Nazwa Perfect Clean trafnie określa tę pralnię. Wreszcie nazajutrz wyruszyliśmy w naszą upragnioną podróż do Zakopanego, tym razem dotarliśmy na dworzec punktualnie i nie spotkały nas żadne przygody. Po tygodniu wróciliśmy wypoczęci i pełni nowych wspomnień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz