piątek, 19 sierpnia 2016

Przyjaciele

Planowaliśmy z kolegami i koleżankami z pracy małą imprezkę w stylu lat 70.W naszej firmie wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. Już kilka ładnych lat pracujemy ze sobą więc wiemy wszystko o sobie. Z tą ekipą można góry przenosić. Wiem nie w każdej firmie tak jest. Zazwyczaj  wszyscy skaczą sobie do gardeł i czekają na twoją potyczkę, by móc wskoczyć na twoje miejsce, ale nie u nas. Naszą zasadą jest  jeden za wszystkich, wszyscy za jednego . Razem pracujemy na sukces naszej firmy i może dlatego jesteśmy tak zgraną paczką. Wróciłem do domu zajrzałem do szafy, aby móc przygotować sobie strój na sobotnią imprezkę, a tu tylko pułapka na mole hehe. Zapominałem, że nie przywiozłem jeszcze od swoich rodziców wszystkich swoich ubrań. Postanowiłem wsiąść w samochód i do nich podjechać. Moja mama jak zwykle, gdy tylko otworzę drzwi mówi mi, że  wyglądam mizernie i po winienem coś zjeść  za nim zdążę zdjąć buty, to stół jest już zastawiony różnymi potrawami. Chcąc nie chcąc musze usiąść i zjeść bo mojej mamie zrobiło ,by się bardzo przykro. W końcu jestem jej ukochanym synkiem i musi czuć się potrzebna. Gdy już się najadłem i zaspokoiłem ciekawość mojej mamy co u mnie słychać. Poszedłem do swojego starego pokoju po skórzaną kurtkę. Wymagała ona tylko renowacji, więc zaniosłem ją po drodze do domu do naszej osiedlowej pralni Perfect clean. Pani w pralni powiedziała mi, że będzie gotowa na jutro na godzinę 15.00 i przyślą jak zwykle informację drogą esemesową. Wróciłem do mieszkania napiłem się tylko wody gazowanej, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. W sobotę zebraliśmy się u Madzi w mieszkaniu na imprezkę, a moja kurtka robiła furorę. No cóż czasami stare ubrania wystarczy odświeżyć i już . Imprezka uda się znakomicie, zresztą jak zawsze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz