Planowaliśmy z kolegami i koleżankami z
pracy małą imprezkę w stylu lat 70.W naszej firmie wszyscy jesteśmy jedną
wielką rodziną. Już kilka ładnych lat pracujemy ze sobą więc wiemy wszystko o
sobie. Z tą ekipą można góry przenosić. Wiem nie w każdej firmie tak jest.
Zazwyczaj wszyscy skaczą sobie do gardeł
i czekają na twoją potyczkę, by móc wskoczyć na twoje miejsce, ale nie u nas.
Naszą zasadą jest jeden za wszystkich,
wszyscy za jednego . Razem pracujemy na sukces naszej firmy i może dlatego
jesteśmy tak zgraną paczką. Wróciłem do domu zajrzałem do szafy, aby móc przygotować
sobie strój na sobotnią imprezkę, a tu tylko pułapka na mole hehe. Zapominałem,
że nie przywiozłem jeszcze od swoich rodziców wszystkich swoich ubrań.
Postanowiłem wsiąść w samochód i do nich podjechać. Moja mama jak zwykle, gdy
tylko otworzę drzwi mówi mi, że wyglądam
mizernie i po winienem coś zjeść za nim
zdążę zdjąć buty, to stół jest już zastawiony różnymi potrawami. Chcąc nie
chcąc musze usiąść i zjeść bo mojej mamie zrobiło ,by się bardzo przykro. W
końcu jestem jej ukochanym synkiem i musi czuć się potrzebna. Gdy już się
najadłem i zaspokoiłem ciekawość mojej mamy co u mnie słychać. Poszedłem do
swojego starego pokoju po skórzaną kurtkę. Wymagała ona tylko renowacji, więc
zaniosłem ją po drodze do domu do naszej osiedlowej pralni Perfect clean. Pani
w pralni powiedziała mi, że będzie gotowa na jutro na godzinę 15.00 i przyślą
jak zwykle informację drogą esemesową. Wróciłem do mieszkania napiłem się tylko
wody gazowanej, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. W sobotę
zebraliśmy się u Madzi w mieszkaniu na imprezkę, a moja kurtka robiła furorę.
No cóż czasami stare ubrania wystarczy odświeżyć i już . Imprezka uda się
znakomicie, zresztą jak zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz