czwartek, 18 sierpnia 2016
Wizyta u fryzjera
Od tygodnia moja żona Asia goni mnie do fryzjera. Poniekąd zarosłem niesamowicie. Następnego dnia prosto po pracy poszedłem do swojego fryzjera. Musiałem chwilę poczekać, bo akurat pani kończyła układać włosy klientce. Gawędziliśmy sobie na różne tematy, tak że czas oczekiwania minął nie wiadomo kiedy. W końcu moja kolej. Usiadłem na fotel z takim rozmachem, aż resztka farby z miseczki wylądowała na mojej marynarce. Nie było mi do śmiechu. Szybciutko na mokro próbowaliśmy usunąć plamę, lecz bezskutecznie. Fryzjerka doradziła mi, abym natychmiast po ścięciu poszedł do pralni chemicznej Perfect Clean, która była tuż za rogiem. Niepocieszony ruszyłem przed siebie. Słoneczko ładnie grzało. Drzwi do pralni były otwarte. Przedstawiłem i pokazałem swój problem. Pracownica z uśmiechem na ustach pocieszała mnie. Okazało się że mają różne metody czyszczenia garniturów. Nowością jest perfect suit. Poniekąd garnitur wygląda jak nowy. Żadnych wyświeceń, zmechaceń po prostu luks. Zgodziłem się natychmiast. Przy okazji pani zaproponowała mi pułapki do szafy na mole i pokrowce do odzieży. Kupiłem po dwie sztuki. Jak się sprawdzą to dokupię. Wziąłem broszurkę z zakresem usług i poszedłem do domu. Opowiedziałem mojej Asi o przygodzie u fryzjera. Rozbawiłem ją prawie do łez. Wieczorem przejrzałem ulotkę. Zainteresowałem się czyszczeniem skór, konkretnie renowacją i impregnacją. Myślę że oddam moją kurtkę, bardzo ją lubię, ale w tej chwili nie noszę bo wymaga gruntownego odnowienia. Żona ucieszyła się z wprowadzenia w pralni usług uzupełniających krawieckich. Ma kilka rzeczy do podszycia, tak że na pewno skorzysta. Przez przygodę u fryzjera dowiedzieliśmy się o pełnym zakresie usług Perfect Clean. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz