środa, 21 września 2016

Pech

Zaczyna się nowy tydzień. Niby nic nadzwyczajnego, ale nie dla mnie. Ja wyjeżdżam dzisiaj w delegacje na całe dwa tygodnie. Zostawiam w domu żonę i mój największy skarb, moją małą córeczkę. Od samego rana w domu zamieszanie, walizka, garnitur i moja ulubiona kurtka zamszowa porozkładane na fotelach. Trudno mi się z rodziną rozstawać, ale cóż taka praca. Julcia biega ode mnie do swojej mamy i próbuje zwrócić na siebie uwagę. Pomału zacząłem wynosić bagaże do samochodu. Dziecko umęczone całą tą sytuacją usadowiło się w fotelu ze szklaneczką soczku. Nadeszła pora pożegnania, mała chciała podbiec do mnie i nie chcąco potknęła się i wylała sok na moją ulubioną kurtkę. W pierwszym momencie bardzo się zdenerwowałem. Nie mogłem jechać w poplamionej kurtce. Byłem przekonany że z kurtki już nic nie będzie. Żona mnie pocieszała. Obiecała, iż po przyjeździe na wieszaku będzie wisiała ta sama kurtka, a jednak inna. Pożegnałem się z rodziną i ruszyłem w drogę. Tymczasem małżonka z małą ruszyli do galerii do pralni Perfect Clean. Oddali kurtkę do czyszczenia, renowacji i impregnacji. Za dziesięć dni odbiór. Ciekawe jaki będzie końcowy efekt. Pralnia chemiczna Perfect Clean ma dobrą opinię. Ostatnio nawet wprowadzili usługi krawieckie. Moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Mijał dzień za dniem. Nadeszła pora odbioru kurtki. Z bijącym sercem żona przekroczyła próg pralni. Pani podała czyściutką kurtkę męża zapakowaną w specjalny pokrowiec do odzieży. Szczęśliwa wróciła do domu. Minęło kilka dni do domu przyjechał stęskniony mąż. Doznał szoku jak zobaczył swoją ulubioną zamszową kurtkę w nowej odsłonie. Schował ją głęboko do szafy żeby znowu mała nie na rozrabiała. Śmiechu żartów nie było końca. Nikt nawet nie wspomniał o incydencie z przed dwóch tygodni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz