piątek, 30 września 2016

Zosia

Spacerowałem po parku z moją siostrzenicą Zosią, która była bardzo małą psotną i dociekliwą osóbką.  Zosia potrafi zadawać dziesiątki jak nie steki pytań na minutę. Czasem zastanawiam się , na które pytanie mam jej najpierw odpowiedzieć. Zabrałem specjalnie Zosię do parku, aby mogła się wyszaleć na pobliskim placu zabaw. W sumie miałem spędzić z nią cały weekend, bo siostra  wyjechała w delegację, mąż pracuje za granicą, a dziadkowie mieszkają daleko z obu stron. No i kto jak nie brat poratuje swoją siostrę.  Czasem jakiś weekend można poświecić innej małej księżniczce zamiast baletów z kolegami. Wyjdzie mi to na zdrowie nie obudzę się na drugi dzień z potwornym bólem głowy. Przynajmniej mam taką nadzieję , bo z  Zosią różnie bywa hehe. Wiadomo co tej małej w danej chwili przyjdzie do głowy. Nie usiedzi chwili w jednym miejscu, co tu się dziwić ma to po wujku. Patrzyłem na małą z ławki jak szalej z innymi dziećmi na placu, a ile było w niej radości. Po spędzeniu dwóch godzin w parku ruszyliśmy z Zosią na miasto na obiecane lody. Oczywiście na lodach się nie skończyło, bo po drodze było kuszenie jeszcze na gofra i pizze. No jak bym mógł odmówić mojej księżniczce?! Gdy wróciliśmy do domu Zosia rozebrała się ze swoich ubranek i szybciutko poszła się myć, żeby położyć się czysta do łóżka. Pozbierałem jej ubranka , które były bardzo brudne. W sumie jutro i tak miałem zanieść do pralni „Perfect clean” swoje rzeczy to przy okazji zaniosę też i jej, aby siostra nie miała jeszcze dodatkowej pracy z naszej kochanej Zosieńki.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz