czwartek, 8 września 2016

Wspomnienie z dzieciństwa

Miałem wtedy być może osiem lat, dokładnie nie pamiętam kiedy to było, w każdym razie chodziłem do podstawówki. W tamtym czasie mama zachorowała i była w szpitalu, a mną opiekowała się ciocia. Pewnego dnia po powrocie ze szkoły ciocia zabrała mnie do pracy, bo musiała zostać dłużej. Pracowała wtedy w pralni chemicznej Perfect Clean. Rysowałem w swoim bloku rozmaite samochody i żołnierzyki i przyglądałem się cioci oraz innym paniom. Przyszła jakaś klientka i rozmawiały z ciocią o usługach krawieckich i farbowaniu odzieży zamszowej Następnie ta sama pani kupiła trzy pokrowce do odzieży, pułapkę na mole ubraniowe i woreczek zapachowy do szafy. Później odbywało się pranie chemiczne tych wszystkich bluzek, spódnic i sukienek. Panu, który przyniósł dość wysłużony garnitur ciocia wyjaśniała na czym polega usługa o nazwie perfect suit. Została jeszcze niezwykle skomplikowana i pracochłonna renowacja kilku elementów odzieży skórzanej. Oprócz czyszczenia wymagała ona wielu innych zabiegów, takich jak korekta koloru, nabłyszczanie, nakładanie pigmentu, impregnacja i utrwalenie efektu. Ciocia opowiadała, że niektóre usługi są tak praco i czasochłonne, że aby wszystko starannie dokończyć, trzeba na nie przeznaczyć nawet kilka dni. Natychmiast po wykonanej pracy odzież jest zawożona prosto do domu klienta. Z tego co słyszałem większość ludzi była bardzo zadowolona z usług pralniczych i niektórzy odwiedzali tę pralnie kilkakrotnie. Niestety nie wiem, jak jest obecnie, gdyż ciocia już tam nie pracuje, ale miło ten czas wspomina i czasem odwiedza swoje dawne miejsce pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz