Otrzymałem
w spadku po swojej babci mieszkanie na wsi. W sumie byłem jej jedynym
wnuczkiem, więc nikogo to chyba zbytnio nie zdziwiło, że dom został przepisany
właśnie na mnie. No może ciocię Jolę , która pewnie miała chrapkę na ten dom.
Ciocia Jola jest taką osobą, która nie przebiera w środkach by dopiąć swojego.
Na szczęście z testamentem było wszystko w porządku, więc ciocia Jola nie może
go podważyć. Postanowiłem, że kilka dni z urlopu poświęcę na posprzątanie domu
po babci. Abym mógł na weekendy ze swoją narzeczoną przyjeżdżać i odpocząć od miasta. Sara niestety nie mogła wziąść wolnego u
siebie w pracy, więc czekała na swój urlop ostatnia w kolejce jako nowy
pracownik. Tak bywa jak się zaczyna pracę trzeba cierpliwie znosić zasady
panujące w firmie. Wszedłem do babci mieszkania panowała w nim taka cisza, aż
mi łzy napłynęły do oczu, spędziłem u babci swoje dzieciństwo i mam bardzo miłe
wspomnienia z tego okresu. W domu było
bardzo czysto jak zawsze babcia lubiła mieć porządek. Po otwierałem okna we
wszystkich pokojach. Spojrzałem na zieloną kanapę, która tyle przeszła. Kanapa
ma chyba ponad 40lat i jak na swój wiek trzyma się bardzo dobrze. Musi zostać w
tym domu mam do niej ogromny sentyment. Zieloną kanapę należało tylko oddać do
renowacji. W tej sprawie przedzwoniłem do Sary, aby dała mi namiary na firmę ,
która zajmuje się renowację tapicerek i nie tylko. No i oczywiście, która
przyjedzie i zrobi to na miejscu za dobrą cenę.
Sara podała mi namiary do pralni „Perfect clean”. Po otrzymaniu numeru
telefonu przedzwoniłem i umówiłem się. Po załatwieniu sprawy z kanapą wziąłem
się za inne porządki w domu. Gdy Sara dostanie swój urlop to pomyje okna i
meble. Ja w tym czasie skopie ogródek bo też wymaga dobrej renowacji jak
zielona kanapa hehe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz