piątek, 7 sierpnia 2015
Dzień wszystkich świętych
Postanowiłem nareszcie zająć się robieniem porządków w moim mieszkaniu.
Często brakowało mi na to czasu, ale w końcu się zmobilizowałem.
Zrobiłem pranie, poodkurzałem, pozmywałem naczynia, umyłem nawet okna i wyprałem dywany.
Później byłem zmęczony, a należało jeszcze wyczyścić kafelki, ale postanowiłem uczynić to przed zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia.
W poniedziałek natomiast będzie Święto Zmarłych.
Jutro udam się na cmentarz, aby zająć się sprzątaniem przy grobach moich bliskich.
Umyję je, postawię na nich nowe znicze i świeże kwiaty, muszę też wygrabić liście.
Ogólnie nie lubię sprzątać, ale wiem, że muszę to zrobić, aby zapanował porządek.
Nie przepadam też za wizytami na cmentarzu.
Napawają mnie one smutkiem, a nawet lekkim strachem.
Tym bardziej, że pół roku w wypadku samochodowym zginęli moi rodzice.
Nie mogę się pozbierać po tej tragedii i często sobie zadaję pytanie dlaczego akurat ich to spotkało.
Może byłoby inaczej, gdybym to ja jechał tym autem.
Niestety czasu już nie cofnę.
Dopadły mnie wspomnienia i czarne myśli, więc żeby się dalej nie zadręczać zabrałem się za układanie ubrań w szafie.
Jak się okazało tam też zrobił się niezły bałagan, a niektóre części garderoby okazały się być na mnie za ciasne.
Nadszedł poniedziałek i ów Dzień Wszystkich Świętych.
Jak postanowiłem wysprzątałem groby bliskich, aż lśniły czystością.
Udałem się do kościoła, a po mszy spotkałem się z rodziną na cmentarzu.
Akurat zaczął prószyć śnieg.
Zapaliliśmy znicze i pomodliliśmy się wspólnie za wszystkie dusze.
Potem odwiedziłem siostrę, która w trakcie rozmowy pochwaliła moje sprzątanie zarówno w domu, jak także na cmentarzu.
Ucieszyłem się bardzo, bo wcześniej uważała mnie za bałaganiarza.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz