czwartek, 27 sierpnia 2015

Zimowe zakupy

W tym roku jest bardzo mroźna zima. Puszyste płatki śniegu przykryły ulice, na autach widać szron. Śnieg tak sobie cały czas sypie, mróz nie odpuszcza, aż nie chce się z domu wychodzić. Najchętniej zaszyłbym się w łóżku z laptopem na kolanach, przykryłbym się ciepłym kocem, wypiłbym gorącą herbatę, ale niestety trzeba ugotować obiad dla dzieci i żony, która jest w pracy. Chcąc nie chcąc wyszedłem z domu, aby udać się do najbliższego sklepu. Szedłem szybkim krokiem, rozmyślając co należałoby kupić i już miałem wchodzić do sklepu, gdy nagle poślizgnąłem się i nie wszedłem do niego, lecz wpadłem. Zleciałem po kilku oblodzonych schodkach w dół. Natychmiast podbiegła do mnie ekspedientka i kilku ludzi, pytając z troską w głosie, czy nic mi się nie stało. Trochę zbiłem sobie kolano, bolało niesamowicie, ale podniosłem się z pomocą jakiejś pani, która podała mi rękę. Wewnątrz sklepu pojawiło się mnóstwo śniegu, lodu i błota. Sprzedawczyni wzięła miotłę i już miała zamiar sprzątać, więc ja zadeklarowałem, że to zrobię, w końcu przyczyniłem się do tego bałaganu. Umyłem podłogę i schody i pozamiatałem, a potem robiłem swoje zakupy. Ekspedientka podziękowała mi za pomoc i dała mi mały rabat. Wyszedłem ostrożnie z torbą po brzegi wypchaną moimi zakupami. W domu zastałem również nieporządek. Dzieci wszędzie rozsypały swoje zabawki. Zabrałem się więc za zbieranie ich, układaniem na półkach, a potem odkurzaniem, zmywaniem naczyń i gotowaniem obiadu. Kiedy żona wróciła z pracy, opowiedziałem jej o tej mojej przygodzie i razem się śmialiśmy, że wtargnąłem jak bandyta, zamiast normalnie wejść i cieszyła się, że nic mi się nie stało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz