Umówiłem się z moją przyjaciółką Kasią na kawę. Spotkaliśmy
się w przytulnej kawiarence w centrum miasta. Akurat nie było ludzi, więc mogliśmy
swobodnie porozmawiać.
- Wiesz Kasiu, tak sobie myślę, że muszę coś w moim domu
zmienić. Najbardziej znudziła mi się moja kuchnia i salon. Jak to się mówi, „Każdy
but z innej pary”.
Moje poduszki mają już chyba z dziesięć lat i są na rogach poprute.
Firanki też są leciwe i brzydkie. Nie mówiąc o meblach w salonie, które są zdekompletowane.
Fotele i dywan pamiętają chyba króla Ćwieczka!
- Dobrze, możemy coś temu zaradzić, odrzekła Kasia.
- Najpierw pojedziemy do pralni chemicznej Perfect Clean.
Sama z niej korzystam i jestem z niej bardzo zadowolona. Poleciłam ją również moim
koleżankom z pracy i one też są zadowolone z ich usług.
- Ale gdzie ja ją znajdę, spytałem?
- Poszukamy w Internecie. Mam w domu ich oferty Możesz
wieczorem przyjść do mnie, to sobie je poprzeglądamy. Przy okazji zjemy kolację
i wypijemy po lampce wina.
I tak zrobiliśmy. Spotkaliśmy się u Kasi o dziewiętnastej i
przejrzeliśmy katalog. Ponieważ sobie trochę wypiliśmy, zaczęliśmy żartować.
Kasia powiedziała - „Ale fajnie by było pomalować salon w kwiatki, ale było by
bombowo!
Następnego dnia wybraliśmy się do pralni chemicznej wyprać
grube zasłony. Później pojechaliśmy do sklepu meblowego. Kupiłem komplet
wypoczynkowy, dywan i narzuty… Nabyłem również nowe firanki i dwa wazony.
kiedy kupowałem meble, przypomniał mi się żart Kasi i nie mogłem
opanować śmiechu.
Sprzedawczyni spytała, co mnie tak rozbawiło? Opowiedziałem
jej i śmieliśmy się we troje.
Po niewątpliwie udanych zakupach udaliśmy się do mnie, aby posprzątać
moje mieszkanie.
uprzątnięcie mojego domu zajęło nam dwa dni. Myliśmy okna, podłogi
a także zmywaliśmy ściany.
Kuchnia i salon zostały wymalowane i posprzątane. Stare
meble zostały wyrzucone, a na ich miejsce zostały poustawiane nowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz