Już
za tydzień ma się odbyć otwarcie mojego wymarzonego sklepu z odzieżą skórzaną.
To było moje małe marzenie , aby mieć taki sklepik. Odkąd pamiętam bardzo
lubiłem chodzić w ubraniach skórzanych i moja mam zawsze maiła ze mną problem.
Znalezienie czegoś skórzanego dla chłopca w tamtych latach było nie lada
wyczynem, a ja nie dość , że byłem charakterny to jeszcze wybredny. Więc moja
mama znalazła na wsi kuśnierza pana Tadeusza. Było to starszy facet, który
przejął zawód po swoim tacie. W sumie ten fach przechodził już od pokoleń u
nich w rodzinie. Bardzo zaprzyjaźniłem
się z Panem Tadeuszem, a czasem zacząłem nawet do niego mówić „dziadku” choć
nim nie był. Pan Tadeusz był kawalerem i tak pozostał nim, aż do końca swojego
życia. To od niego uczyłem się jak
pielęgnować skórę i z której skóry można zrobić kurtkę, a z której spodnie. Bo
nie wszystkie się do tego nadawały. Trzeba było umieć wyczuć ją w ręku. I tego
wszystkiego nauczył mnie mój „dziadek” Tadek. Zawdzięczam mu bardzo wiele był
nie tylko moim mistrzem, ale również najlepszym przyjacielem. Bardzo mi go
brakuje, a szczególności tych rozmów z nim. Z czasem to ja przejąłem od niego
fach i dzisiaj mogę dzięki temu otworzyć swój wymarzony sklep z tego typu
odzieżą. Kupujący z pewnością będą mieli towar z pierwszej ręki. Nawiązałem
również współpracę z pralnią „Perfect clean”, która zajmuj się czyszczeniem odzieży
skórzanej. Działa na rynku już parę dobrych lat , więc wie jak należy obchodzić
się z tego typu odzieżą. Swój sklepik nazwałem „U dziadka Tadka” i nie muszę
chyba tłumaczyć czemu ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz