piątek, 9 grudnia 2016

Las

 Gdy mamy chwile wolnego razem z żoną to zabieramy nasze pociechy do lasu. Oboje pochodzimy z wioski, a moja  Zuzia to nawet z rodziny myśliwskiej. Jej tata i dziadek byli myśliwymi, więc moja żona poznała las od podszewki. Często opowiada dzieciom jak to ze swoim tatą miała przygody w lesie. Czasami sam się zastanawiam czy faktycznie wszystkie są prawdziwe? Czy moja żona troszeczkę koloryzuje , aby dzieciom uatrakcyjnić temat. W sumie to nie ma wielkiego znaczenia bo dzieci są wsłuchane w każde jej słowo gdy opowiada historie swojego życia. Ten weekend mieliśmy oboje wolny więc zabraliśmy nasze dzieciaki do lasu. Spakowaliśmy wszystko co nam było potrzebne m.in. metalowe kubki, śpiwory itp.  Nauczyliśmy dzieci jak sobie radzić w trudnych sytuacjach na łonie natury, a nawet umieją rozpalić samodzielnie ogień bez zapałek. Wiedzą jakie są zasady bezpieczeństwa na takich wyprawach, oraz co wolno, a czego unikać. W szkole jak organizują dzieciom „zielone wycieczki” to wszyscy liczą na nasze dzieci łącznie z paniami nauczycielkami bo są bardzo zaradne we wszystkim i umieją sobie radzić. Ten wypad mogliśmy również zaliczyć  do aktywnych, nikt się nie nudził i nie narzekał na nic. W niedzielę po południu wróciliśmy do domu. Małgosia moja córka rozpakowała swój plecak, zaniosła brudne rzeczy do kosza na pranie, a czyste schowała do szafy. Zrobiłem wieczorny obchód po pokojach naszych dzieci, aby je ucałować na dobranoc, gdy zobaczyłem otwartą szafę Małgosi. Spytałem ją dlaczego jest otwarta to odpowiedziała, że czuje zapach lasu z ubrań i chciałaby się jeszcze go nawdychać. Zaśmiałem się trochę pod nosem i postanowiłem, że jutro wieczorem wracając z pracy podjadę do pralni „Perfect clean” by kupić jej woreczki zapachowe do szafy oczywiście o wiadomym zapachu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz