środa, 13 maja 2015

Ławeczka

Siedziałem sobie na ławce czytając gazetę, gdy nagle usłyszałem delikatny głos.
– Dzień dobry, czy to miejsce jest wolne? – spytała drobna kobieta w wieku około 40 lat.
– Tak, oczywiście… proszę bardzo, niech pani usiądzie – odpowiedziałem.
Kobieta usiadła i nie odzywała się wcale, tylko patrzyła przed siebie. Tak jakby obecna była tylko ciałem, a myślami zupełnie gdzie indziej.
Posiedzieliśmy tak w ciszy jakiś czas. Ptaki pięknie nam ćwierkały, słoneczko ogrzewało ciepłymi promieniami, cóż więcej chcieć…
Spojrzałem na zegarek; czas było już wracać do domu. Wykąpać się, zjeść kolację, obejrzeć wiadomości, no i oczywiście iść spać, bo codziennie wstaję wczesnym rankiem, aby zdążyć dojechać do pracy.
Mój dzień wyglądał praktycznie zawsze tak samo. Nie miałem żony ani dzieci. Dokonałem tego wyboru sam, świadomie i byłem kawalerem. Owszem, mam dobrze płatną pracę, swoje mieszkanie i nic poza tym… Złożyłem gazetę i wstałem.
– Przepraszam – odezwała się kobieta. – Czy mógłby pan zostawić mi tę gazetę? Chciałam poczytać ogłoszenia o pracy, bo właśnie zostałam zwolniona z powodu likwidacji firmy.
– Tak, proszę – w sumie już ją przeczytałem – odpowiedziałem. – Wie pani, widziałem ciekawe ogłoszenie. Firma „Perfect Clean” to sieć pralni zajmująca się czyszczeniem odzieży z trudnych plam oraz renowacją odzieży skórzanej. Moja koleżanka pracuje tam i nawet sobie chwali, że ma dobre zarobki i praca nie jest aż tak męcząca…
– Mówi pan… chyba zaryzykuję i podjadę tam jutro, może się uda i dostane tę pracę.

Pożegnałem się z kobietą i poszedłem w kierunku swojego domu. Gdy w czwartek wróciłem do parku… zauważyłem, że ktoś już siedzi na „mojej” ławce. To była ta kobieta. Podszedłem pytając czy miejsce jest wolne. „Pani z ławki” uśmiechnęła się, usiadłem. Dziś wam powiem, że ta kobieta ma na imię Zosia i dostała pracę w tej firmie… i od kilku miesięcy jest moją żoną!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz