poniedziałek, 25 maja 2015
Odwiedziny kolegi cudzoziemca
Poznałem Nicka przez Internet.
Bardzo miło mi się rozmawiało z tym inteligentnym, pełnym poczucia humoru optymistą dosłownie na każdy temat.
Dzięki niemu ja podszkoliłem znacznie mój angielski.
Wreszcie nadszedł dzień naszego spotkania.
Miałem wtedy niemałą tremę, chciałem go ugościć najlepiej jak potrafiłem.
Wierzyłem, że pobyt w Polsce będzie wspominał bardzo dobrze.
Zabrałem go z lotniska prosto do domu.
Postanowiłem, że zanim zwiedzimy stolicę, zjemy ugotowany przeze mnie obiad.
Nick chciał mi pomóc i też udał się do kuchni, w rezultacie wpadłem na niego, niosąc dwa talerze pełne gorącej zupy.
Trochę jedzenia znalazło się na jego eleganckiej, białej koszuli.
Czyszczenie domowymi sposobami nie przyniosło oczekiwanego efektu.
Głowiłem się co zrobić, aż nagle przypomniała mi się pralnia Perfect Clean.
Kiedyś mama zaniosła tam pożółkłe firanki, a odebrała je wyglądające jak nowe.
Udaliśmy się więc do tej pralni.
Sympatyczna pani z uśmiechem na twarzy opowiadała nam o czyszczeniu odzieży i renowacji odzieży skórzanej.
Nick tak bardzo się z tą panią rozgadał, że spędziliśmy tam dwie godziny.
Od koszuli przeszli do wspólnych zainteresowań.
Nick obiecał swojej rozmówczyni korepetycje z języka angielskiego.
Po kilku dniach Mój kolega ochoczo poszedł ze mną do pralni i już po drodze pytał mnie o tą przemiłą panią.
Tym razem ona także nas zaprosiła i oddała koszulę Nicka bez najmniejszego śladu po plamach.
Ja byłem najzupełniej pewien, że on się co najmniej zauroczył.
Nie myliłem się.
Od tego czasu coraz częściej przylatuje do Polski.
Ten szczęściarz oprócz czystej koszuli znalazł też swoją drugą połówkę.
W przyszłym tygodniu spotykamy się już we troje.
Mam nadzieję, że ich związek rozkwitnie, a może nawet staną się szczęśliwą rodziną.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz