Sylwia i Marek są moimi przyjaciółmi z lat dziecięcych.
Znamy się od czterdziestu lat, zawsze trzymaliśmy się razem przez całą
podstawówkę i szkołę średnią.
Niestety przyszedł czas na rozstanie nierozłącznej trójcy,
każde z nas miało swoje życie i poszło swoją drogą.
Mimo to, że mamy już swoje rodziny, spotykamy się raz na
trzy miesiące u kogoś z nas.
I wreszcie nadszedł czas wspólnego spotkania w przyszłą
sobotę, tym razem nasza paczka miała się spotkać u Sylwii.
Zastanawiałem się co mam na siebie włożyć, spodnie i koszula,
które tak lubię, miałem na poprzednim spotkaniu, nie wypada ubrać się po raz
drugi tak samo. Podszedłem do szafy i przeglądałem swoje ciuchy, ale niestety
nic ciekawego nie znalazłem. Pomyślałem tylko, że muszę kupić sobie kilka
nowych koszul i spodni.
Zatem w piątek wybraliśmy się z moją żoną na zakupy, ona
zawsze wie co mi pasuje i z reguły to co wybierze, też mi się podoba.
Spędziliśmy pół dnia na zakupach, muszę się przyznać, że
zrobione zakupy były bardzo owocne.
Następnego dnia ubrałem się i pojechałem na spotkanie naszej
paczki. Było ono, jak zwykle, bardzo udane, śmiechy i żarty towarzyszyły nam przez
cały czas, każde z nas opowiadało co u niego słychać, ogólnie byliśmy
zadowoleni z życia.
Gdy miałem już wracać do domu, zdarzył się przykry incydent,
wstając od stołu potrąciłem kieliszek z czerwonym winem, cała zawartość wylała
mi się na koszulę i to w dodatku białą…
Sylwia próbowała wytrzeć wino szmatką, ale niestety wszystko
zostało tylko wtarte w materiał.
Marek wtedy wpadł na genialny pomysł: musimy tę koszulę
oddać do pralni chemicznej Perfect Clean.
– A dlaczego ta pralnia? – spytałem.
– Bo moja żona z niej korzysta i uważa, że jest najlepsza
jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju plamy.
Wybrałem się więc do pralni i muszę przyznać że byłem miło
zaskoczony, koszula wyglądała jak nowa, a ja mogę ją znowu włożyć na jakąś prywatkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz