wtorek, 19 maja 2015

Uroczystość Antosia

Na dziesiątego maja zostaliśmy zaproszeni na urodziny mojego chrześniaka Antosia.
Były to jego piętnaste urodziny, czyli okrągła rocznica. Impreza miała się odbyć w restauracji, zaproszonych było około trzydzieści osób.
Moja małżonka przeżywała to niesamowicie, cały czas ten temat był na tapecie mojej ślubnej.
Największym problemem Zuzi było to, co ona założy na tę uroczystość, przecież będzie cała rodzina, która z pewnością oceni jej wygląd…
Zdecydowała, że kupi wszystko nowe – przecież musi podobać się wszystkim.
Oczywiście kupiła tak, jak mi mówiła, nową sukienkę, buty, kolczyki a nawet torebkę.
Przyznam się szczerze, że jak przyjechała do domu po zakupach i założyła nowy nabytek na swoje smukłe ciało, wyglądała szałowo.
Przeglądała się w dużym lustrze w naszej sypialni, aż tu nagle jej wzrok padł na ulubiony kwiatek, który zakupiła na ostatnim kiermaszu kwiatowym.
– Oj, mój kochany, jak ty źle wyglądasz, muszę cię podlać… – i nie zważając na swój strój, pomaszerowała do łazienki po wodę z odżywką.
Nagle usłyszałem krzyk:
– O Boże, co ja zrobiłam, to przecież moja nowa suknia! Jak ja teraz będę wyglądała na urodzinach Antosia?!
Moja żona lamentowała, że za trzy dni uroczystość, a jej strój cały zabrudzony ziemią. W tym momencie przypomniałem sobie, że moja koleżanka z pracy też miała taką przygodę, wtedy skorzystała z pralni chemicznej Perfect Clean.
Zabrałem suknię Zuzi oraz koszulę i spodnie, które miały mnóstwo plam po ostatnich chrzcinach mojej siostrzenicy Ani. Wsiadłem do samochodu i szybko pojechałem do pralni, która zrobiła cuda z ubraniami mojej koleżanki, nawet kolor sukni pozostał jak świeżo po zakupie.
Moja kochana żoneczka wyglądała na uroczystości Antosia jak gwiazda filmowa, piękna suknia koloru kości słoniowej i dodatki sprawiły, że była prześliczna, a ja byłem dumny że mam tak ładną żoneczkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz