Już
od najmłodszych lat interesowałem się samochodami. Jako 10 latak rozłożyłem na
części Fiata 126p i sam go z powrotem złożyłem. Dlatego po ukończeniu szkoły
podstawowej poszedłem do tak zwanej zawodówki kształcić się jako mechanik. Swoje praktyki odbywałem u pana Stasia.
Starszego faceta, który godzinami mógłby opowiadać o samochodach. Od niego
nauczyłem się wielu rzeczy i umiejętności. Gdy ukończyłem szkołę zawodową i
czas praktyk dobiegał końca ja nadal chodziłem do pana Stasia, aby dalej się od
niego uczyć. Nie biegałem po dyskotekach jak rówieśnicy w moim wieku, wolałem
pójść do warsztatu. Nigdy nie miałem
nawet przyjaciół bo koledzy uważali mnie za dziwaka z którym nie można o niczym
innym rozmawiać jak tylko o samochodach. Pewnie nawet zasłużyłem sobie na
ksywkę „samochodzik”. Nie żałuje, że wolałem pójść do pana Staśka niż na piwo,
czy do klubu. Dzisiaj prowadzę trzy własne warsztaty samochodowe, które bardzo
dobrze prosperują. Mam wspaniałą żonę i trójkę dzieci. Zatrudniam też 30
pracowników i myślę o otworzeniu kolejnego warsztatu. Wszystko jest u nas
dopięte na ostatni guzik. Ja rozkładam grafik, zamawiam części i sam również
naprawiam samochody. Moja żona zajmuje się księgowością i pilnuje porządku,
nawet dosłownie. Moi pracownicy nie biorą swoich brudnych ubrań do domu,
zostawiają je w pracy , a żona dzwoni do
pralni „Perfect clean” i zamawia usługę na czyszczenie chemiczne. Pracownik
prali przyjeżdża po brudne ubrania i na drugi dzień przywozi już je wyprane. I takim to o to sposobem
wszystko gra. Tylko ciężka praca i umiejętność odpowiedniego zarządzania to priorytet na utrzymanie
wysokich standardów na rynku.
poniedziałek, 31 października 2016
niedziela, 30 października 2016
Badanie lekarskie
Ostatnio nie czuję się zbyt dobrze. Jestem zmęczony, apatyczny, pozbawiony radości życia. Poszedłem szukać pomocy do lekarza. Na wizycie dostałem skierowanie do laboratorium na szczegółowe badanie. Następnego dnia przed pracą poszedłem na wyniki. Wszystko było by dobrze, gdyby nie jedno ale. Moja marynarka skórzana bardzo ucierpiała podczas pobierania krwi. Niespodziewanie podniosłem się z fotela i potrąciłem łokciem pielęgniarkę. Usłyszałem okrzyk. Probówka z całą zawartością krwi znalazła się na mojej marynarce. Muszę przyznać, że jest to tylko i włącznie moja wina. Zamiast rozebrać się w poczekalni wszedłem prosto z ulicy nie myśląc o niczym. Zapewne to stres i pośpiech zadecydował o moim zachowaniu. Zaczęliśmy zmywać z kurtki plamy po krwi, niestety nie wyglądało to dobrze, chyba jeszcze bardziej rozmazaliśmy plamy na skórze. Teraz muszę szybciutko przebrać się, a marynarkę zanieść do pralni chemicznej Perfect Clean. Tam zajmują się czyszczeniem, renowacją i impregnacją skóry. Myślę że gdzie jak gdzie, ale tam doprowadzą moją kurtkę do perfekcji. Pielęgniarka jeszcze raz pobrała mi krew. Przeprosiłem ją za nie miły incydent, podziękowałem i czym prędzej ruszyłem do galerii do pralni. Pani z obsługi pralni obejrzała nasze Picasso na marynarce. Uśmiechnęła się dyskretnie i obiecała iż moja marynarka będzie wyglądała jak nowa, bez żadnych śladów po feralnych wynikach. Humor mi się nieco poprawił. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło. W Perfect Clean przy okazji kupiłem kilka drobiazgów, zapachy, pułapki na mole i oczywiście pokrowce do odzieży przepuszczające powietrze. Nieco spóźniony poszedłem do biura. Wziąłem się za pracę i szybciutko zapomniałem o nie miłym zdarzeniu.
piątek, 28 października 2016
Przedszkole
Jak
co roku o tej porze w naszym przedszkolu w
Zielonym Dworze odbywa się „Dzień rodzinnych wypieków” , na który dzieci
z grupy II naszego przedszkola wraz z rodzicami prezentowali swoje kulinarne
wypieki . Rodzice oraz dzieci zaprezentowali
nie tylko wspaniałe wypieki, ale też swoją wiedzę na temat ich
wypiekania, oraz ich urozmaicenia , tak
aby można było nacieszyć nie tylko oko ,ale również swoje kubki smakowe.
Zainteresowanie gości było bardzo duże. Myślę , że kawa przy takich wypiekach
smakowała gościom znakomicie. Wiem , że rodzice bardzo chętnie uczestniczą w
takich akcjach , a dzieciom to się bardzo podoba-bo czerpią nie tylko radość z
wykonywania nowych rzeczy , ale również poszerzają swoją wiedzę i zasób
słownictwa…a poza tym czas spędzony wspólnie z rodzicami jest bezcenny i
owocuje na przyszłość każdego dziecka.
Po takim dniu przedszkolne fartuszki dzieci były ubrudzone różnymi produktami . Na
szczęście wśród naszych mam jest pani Zosia, która zaoferowała, że pralnia
„Perfect clean”. Upierze dzieciom fartuszki za darmo w ramach akcji promocyjnej
rodzicom rozdała bony zniżkowe do prali. I w takich chwilach tez można liczyć
na pomoc rodziców. Szkoda, że ten dzień
tak długo wyczekiwany przez wszystkich, kończy się bardzo szybko. Wiele
przygotowań do niego, a on zlatuje w mgnieniu oka. A mi pozostaje kolejny rok
czekania z niecierpliwością , aż znowu będę mógł skosztować wypieków dzieci i
rodziców .
środa, 26 października 2016
Choroba kuzynki
Wracałem wtedy do domu, kiedy spotkałem moją kuzynkę Ale.
Porozmawialiśmy chwilkę, była zestresowana, bo wybierała się właśnie na jakieś ważne spotkanie dotyczące pracy.
Ale co mnie zdziwiło wyglądała jak siedem nieszczęść w podartej, poplamionej błotem kurtce i niewiele lepiej wyglądających spodniach.
Zapytałem więc co się stało i dowiedziałem się, że miała atak padaczkowy kilka minut temu.
Niewiele pamięta z tego incydentu, w każdym razie upadła i stąd taki jej wygląd.
Współczuję jej tego ciągłego zmagania się z epilepsją, która może zaatakować w każdym momencie.
Postanowiłem jej potowarzyszyć.
Przebrała się w czyste rzeczy i wyruszyliśmy na spotkanie.
Natomiast tamto ubranie zaniosłem do mojej ulubionej pralni Perfect Clean, która znajdowała się w galerii w naszym mieście.
Na szczęście są tam świadczone usługi krawieckie oraz czyszczenie, renowacja i impregnacja odzieży skórzanej, więc pracownice pralni podjęły się tego, jak również zastosowały pranie chemiczne garderoby.
Wiedziałem, że moje oczekiwania zostaną spełnione, już nieraz odwiedziłem tę pralnię z jakimiś kocami, ręcznikami, dywanami i innymi ubraniami.
Przy okazji nabyłem jak zawsze pokrowce do odzieży oraz woreczki zapachowe do szafy.
Po kilku dniach przywieziono mi ubranie perfekcyjnie czyste.
Oddałem je Ali, która zamierzała właśnie kupić sobie inną kurtkę.
Była pod ogromnym wrażeniem i stwierdziła, że już nie musi, bo ta wygląda jak nowa.
Porządki na grobach
Zbliża się listopad miesiąc w którym większość ludzi odwiedza groby swoich bliskich i znajomych. Jest to odwieczna tradycja w której zostałem wychowany, dlatego też zaraz wybieram się na cmentarz porządkować groby. Zapakowałem do samochodu wiaderko, płyn, szczotkę i grabie odpaliłem silnik i ruszyłem na pobliski cmentarz. Solidnie zabrałem się za porządki. Wyzbierałem liście, których o tej porze roku nie brakuje, pomyłem pomniki i zapastowałem. Całość sprawiała dobre wrażenie. Na koniec postawiłem kwiatki, zapaliłem znicze i w skupieniu myślałem o osobach których już nie ma. Zaczęło pomału zmierzchać. Pora wracać do domu. Zamyślony wróciłem do samochodu. Wszystko było by dobrze gdybym nie spostrzegł na rękawie i bocznej kieszeni w mojej kurtce skórzanej poprzyklejany wosk. Próbowałem to zeskrobać, ale niestety zamiast polepszyć wygląd było jeszcze gorzej. Trochę zdenerwowany wszedłem do mieszkania. Zacząłem dalej kombinować, niestety wszystko na nic. Jedyne wyjście z sytuacji to oddać kurtkę do pralni chemicznej. Jak pomyślałem tak zrobiłem. W moim mieście w galerii jest fantastyczna pralnia Perfect Clean, niejednokrotnie korzystałem z ich usług. Jestem pewien że oni mi pomogą, tam zaniosłem swoją kurtkę. Wiem z reklamy że zajmują się czyszczeniem odzieży skórzanej. Pani z uśmiechem obejrzała co narobiłem czyszcząc wosk, pokręciła głową i stwierdziła, iż przez moje nie umiejętne skrobanie trzeba kurtkę poddać renowacji, następnie impregnacji, a dopiero wtedy będzie jak nowa. Oczywiście zgodziłem się bez żadnych oporów. Przy okazji zaopatrzyłem się w zapachy do szafy, pułapki na mole i co najważniejsze pokrowce do odzieży. Spokojny wróciłem do domu. Zapewne trochę mnie to będzie kosztowało, ale najważniejsze że kurtka będzie w perfekcyjnym stanie, a na tym mi najbardziej zależy.
wtorek, 25 października 2016
Zakupy
Tym
razem do naszego pobliskiego marketu „Za rogiem” musiałem wybrać się sam, gdyż moja kochana
żona zaczęła przygotowania do przyjazdu naszych znajomych jeszcze z liceum.
Wszedłem do marketu, a tu jak zwykle pełno ludzi z koszami na zakupy
miotających się miedzy sklepowymi pułkami. Udałem się i ja ze swoim koszem
poszedłem najpierw na nabiał, aby kupić maślankę, trochę jogurtów, ser oraz
mleko. Wyjąłem z kieszeni karteczkę z
listą zakupów, którą dała mi moja żonka. Jajku krzyknąłem sobie pod
nosem-czemu ta lista jest , aż tak długa! No cóż, Hanka jak zwykle chciała się
popisać jakimiś nowymi potrawami, na które przepisy znalazła jak zwykle w
internecie. Nie sądziłem, że to zajmie mi tyle czasu, a miałem jeszcze umyć
grilla, oraz przygotować taras. Nie lubię chodzenia i szukania produktów,
których nigdy nie widziałem na oczy i pewnie jak zwykle kupie jeszcze nie te co
trzeba. Po około 2 h wyszedłem z marketu ze wszystkimi produktami. Gdy dostałem
esemesa, abym odebrał z pralni „Perfect clean” nasz dywan po czyszczeniu
chemicznym. Czy ona oszalała! Jak ja się z tym wszystkim zabiorę?! Dumny z siebie bacznym krokiem ruszyłem do
domu. Gdy wszedłem moja żona powiedziała „co tak długo!” i od razu chwyciła
reklamówki z sprawdzeniem czy oczywiście wszystko kupiłem, a ja czekałem na
słowo pochwały ze strony mojej żony, ale zamiast tego usłyszałem „oczywiście
zapomniałeś o suchych waflach !”No cóż musiałem z powrotem pójść po nie kupiony
produkt.
poniedziałek, 24 października 2016
Początkujący kelner
Od niedawna pracuję w restauracji jako kelner.
Biegam między stolikami i przynoszę klientom co sobie zażyczą, lub zabieram kiedy się okazuje, że jakieś danie nie smakuje, bądź nie spełnia oczekiwań.
Tego dnia było sporo zamówień, a ja ledwie nadążałem zanosić.
Niektórzy niecierpliwili się i narzekali, że muszą za długo czekać.
W pewnym momencie potknąłem się o jakiś stolik niosąc tacę z kilkoma szklankami pełnymi gorącej kawy.
Niestety jedna ze szklanek przewróciła się i kawa wylądowała na stoliku oraz na bluzce siedzącej przy nim dziewczyny.
Natychmiast przeprosiłem i zająłem się sprzątaniem, a klientka poszła do toalety.
Niestety plam z jej ubrania nie udało się usunąć, więc się umówiliśmy, że nazajutrz zaniosę ubranie do mojej ulubionej pralni Perfect Clean.
Udałem się tam, zabierając bluzkę i przy okazji moją skórzaną kurtkę, którą też kiedyś czymś poplamiłem.
W pralni spotkałem tę sympatyczną panią, która niegdyś uratowała moje zamszowe buty przed wyrzuceniem.
Oznajmiła, że pranie chemiczne oraz impregnacja odzieży skórzanej to jej specjalność.
Pralnia oferuje transport wypranych ubrań do domu klienta, więc mnie także je dostarczono.
Byłem pod ogromnym wrażeniem, gdy ujrzałem perfekcyjnie czystą garderobę, zapakowaną w specjalnym pokrowcu do odzieży.
Najbardziej mi zależało na oddaniu bluzki w idealnym stanie, więc odetchnąłem z ulgą.
Moja nowa znajoma nie tylko się nie gniewała, ale również przyjęła zaproszenie na kawę.
Wczoraj spotkaliśmy się ponownie, a ona poprosiła mnie o dane kontaktowe do pralni Perfect Clean, gdyż także jest zachwycona jej bogatą ofertą.
piątek, 21 października 2016
Piątek trzynastego
Jestem
pracownikiem stacji benzynowej już kilka ładnych lat. W brew wszystkiemu lubię
swoja pracę i jak w każdej pracy raz są
lepsze raz gorsze dni. I dla mnie ten dzień okazał się trzynastego w piątek.
Właśnie zmieniałam Darię z nocnej zmienny gdy podjechał klient , aby
zatankować. Poszedłem do lady i jak
zwykle wprowadziłem swój pin zmiany. Kasa nie chciała się otworzyć. „Co jest
?!”-pomyślałem głośno. Męczyłem się z tą kasą dobrą chwilę i nie
zauważyłem kiedy klient odjechał nie płacąc za paliwo. Jednym słowem porażka na
całej linii. Znowu trzeba będzie zgłosić na policję , ale zanim oni przyjadą to
trochę zejdzie. Szef będzie ściekły na mnie i nie będzie tłumaczenia.
Postanowiłem sam przejrzeć kamery i spisać numery rejestracyjne. Owszem
nagranie było, ale tablica rejestracyjna była na niemieckich numerach. Nie
pozostało mi nic jak telefon do szefa. Cóż poleci mi po premii i jeszcze
zabierze kasę za darmowe tankowanie klienta. To są właśnie, niektóre uroki
mojej pracy. Pod koniec dnia poszedłem zapalić papierosa na odstresowanie,
usiadłem sobie na ławeczkę, a tu kolejny zonk! Ławeczka była ubrudzona w
smarach samochodowych. A niech to ! Dobrze, że moja zmiana się już kończyła .
Gdy wszedł Waldek uśmiechnął się spojrzał na moje spodnie i powiedział
– Co piątek trzynastego dał popalić hehe?! I tak bywa. Poszedłem do naszej szatni przebrałem się w drugie spodnie, a te po drodze do domu postanowiłem zanieść do pralni „Perfect clean”. Dobrze , że piątek trzynastego nie zdarza się często.
– Co piątek trzynastego dał popalić hehe?! I tak bywa. Poszedłem do naszej szatni przebrałem się w drugie spodnie, a te po drodze do domu postanowiłem zanieść do pralni „Perfect clean”. Dobrze , że piątek trzynastego nie zdarza się często.
czwartek, 20 października 2016
Szkolne wybryki
Tamtego dnia zatelefonowała do mnie wychowawczyni mojej córki, prosząc, bym możliwie jak najszybciej przyszedł do szkoły.
Urwałem się wcześniej z pracy i już po godzinie byłem na miejscu.
Do tej pory Agatka nie sprawiała wielu problemów w szkole, a nauczyciele ją chwalili za dobre zachowanie.
Tym razem bardzo się pokłóciła z koleżanką z klasy.
W rezultacie nauczycielka rozdzieliła bijące się dzieci, a moja córka oblała tamtą dziewczynkę sokiem.
Przeprosiłem za jej zachowanie nauczycielkę oraz mamę dziewczynki, która także uczestniczyła w tej rozmowie.
Obiecałem, że porozmawiam z córką i wyciągnę z tego konsekwencje.
Jak się okazało poplamionej sokiem sukienki nie można było wyprać domowymi sposobami, więc zaniosłem ją do mojej ulubionej pralni chemicznej Perfect Clean.
Pracownicy tej pralni już wielokrotnie ratowali mnie z opresji, kiedy udałem się tam z garniturem w opłakanym stanie, a musiałem go włożyć już nazajutrz.
Dzięki usłudze perfect suit wyglądał imponująco.
Innym razem skórzana kurtka wymagała czyszczenia i renowacji, do czego należało zastosować wiele skomplikowanych zabiegów, w skład których wchodzi impregnacja.
Sukienka z kolei została poddana praniu chemicznemu i po kilku godzinach pani pracująca w pralni dostarczyła ją do mojego domu.
Oddałem ubranie właścicielce, a mama tej dziewczynki się nie gniewała.
Tym bardziej, że nasze pociechy już się pogodziły i znów bawiły się razem.
Poprosiła mnie tylko o dane kontaktowe tej pralni i zachwycała się jej profesjonalizmem i efektem wykonanej pracy.
środa, 19 października 2016
Wolny weekend
Pierwszy
wolny weekend od pół roku. Wreszcie się wyspałem nie musiałem wstawać o 4.00,
pić po drodze do metra beznadziejnej kawy z pobliskiego baru i jeść mrożone
produkty z naszej stołówki . Dziś poleżałem sobie w łóżku pijąc swoją ulubioną
kawę przygotowaną z mojego ekspresu , który kupiłem na wyprzedaży kilka ładnych
lat temu. Przygotowałem również swój ulubiony deser lodowy z bakaliami,
ziarnami słonecznika dodałem jeszcze
mnóstwo czekolady i polewy . Włączyłem telewizor w nadziei , że nie trafię na
powtórkę powtórki Letniego kabaretu w Mrągowie. Przerzucałem kanały
telewizyjne, ale wszędzie były powtórki letnich festiwali, a za oknem miałem
jesienną szarugę. Wyłączyłem telewizor i postanowiłem wyjść po gazetę do kiosku
za rogiem, choć nie bardzo chciało mi się ubierać i wychodzić na zimno mając w
domu ciepełko, no cóż siła wyższa. Po drodze zaniosłem swoje ubrania i kurtkę
zimową do impregnacji do pralni „Perfect clean”. Zawszę robię tą usługę przed
nachodzącym sezonem zimowym. Dzięki tej usłudze mam pewność, że moja kurtka nie
przemoknie tak szybko i będzie mi w niej ciepło. Bo impregnacja zapewnia lepszą
szczelność przed opadami i chroni przed przemoknięciem tkaniny. Po zaniesieniu
rzeczy do pralni poszedłem po gazety do kiosku. Oczywiście zamiast jednej
gazety kupiłem trzy oraz dwa modele samolotów do sklejania. Gdy byłem małym chłopcem bardzo lubiłem
sklejać modele i nawet nieźle mi to szło. Rozebrałem się szybko i zabrałem się
do sklejania samolotów tak mnie to pochłonęło, że nie zauważyłem jak minęło
popołudnie, oraz wieczór dopiero bicie zegara, aż dwanaście razy przypominało
mi , że to północ! Więc poszedłem szybko pod prysznic i położyłem się spać.
Rano obudziłem się i czym prędzej zabrałem się do sklejania drugiego modelu
samolotu, a gazety…no cóż czekają do następnego wolnego weekendu, który nie
wiem kiedy znowu nastąpi.
Randka
Mam wspaniałą dziewczynę. Chciałbym jej pokazać wszystko co najpiękniejsze i najlepsze. Staram się aby nasze spotkania były urozmaicone, ciekawe i pełne przeżyć. Bardzo dużo rozmawiamy. Mamy wiele wspólnych tematów, podobne zainteresowania, inaczej mówiąc dwie połówki tego samego jabłka. Dzisiaj się spotykamy Asia ma dla mnie niespodziankę. Wystroiłem się, narzuciłem na siebie kurtkę skórzaną i pobiegłem jak na skrzydłach na umówione spotkanie. Moja dziewczyna jakimś cudem załatwiła bilety na super koncert. Kupiłem trochę słodkości, napój i zajęliśmy nasze miejsca. Przyszło mnóstwo osób zarówno młodych jak i starszych. Zaczął się występ. Po pewnym czasie ludzie powstawali ze swoich miejsc i zaczęli tańczyć w takt muzyki. Nam się również udzieliła wesoła atmosfera. Bawiliśmy się wesoło, uśmiech nie schodził z naszej twarzy. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy. Zbliżała się godzina odjazdu naszego ostatniego autobusu. Musieliśmy się wydostać z tłumu i biec na przystanek. Podczas przepychania nie zauważyłem kiedy ktoś coś wylał na moją kurtkę. Całe plecy były zaplamione nawet nie wiem czym. Trochę się zdenerwowałem, bo nie wiedziałem co teraz mam zrobić. Z pomocą mi przyszła Asia. Okazało się, że jej siostra pracuje w pralni chemicznej Perfect- Clean, gdzie zajmują się czyszczeniem i renowacją odzieży skórzanej. Dała mi cały prospekt z zakresem usług wykonywanych przez tę pralnię. Z samego rana poszedłem tam z zawiniątkiem pod pachą. Pokazałem jak wygląda moja kurtka. Siostra mojej dziewczyny wytłumaczyła mi jak wygląda cały proces czyszczenia i renowacji skóry. Zgodziłem się bez żadnych oporów. Już nie długo kurtka będzie jak nowa. Przy okazji kupiłem dwa pokrowce do odzieży zapach do szafy. Muszę zrobić mały remanent w szafie, także wszystko mi się przyda.
poniedziałek, 17 października 2016
Talent kucharski
W tym roku postanowiłem zorganizować
swoje urodziny nie w barze, ale u siebie w domu. Kupiłem sobie M3 w sumie po
okazyjnej cenie z dobrym dojazdem do pracy
i lokalizacją. Wracając do organizacji moich urodzin musiałem sobie
zrobić listę zakupów oraz listę potraw bo planowałem wyprawić urodziny na około
20 osób. Wziąłem sobie w piątek urlop, aby móc pojeździć po sklepach w
poszukiwaniu produktów z mojej listy na zrobienie smacznego jedzenia.
Znalezienie wszystkich produktów było małą pestką w porównaniu z przygotowaniem
tych wszystkich potraw. Goście byli punktualnie o 18.00 śmiechu, wygłupów nie
było końca, a potrawy które przyrządziłem bardzo smakowały moim znajomym. Fakt
napracowałem się przy nich, ale warto było. Myślę, że to były chyba
najfajniejsze moje urodziny, atmosfera była fajna wszystko dopięte na ostatni
guzik, a co najważniejsze znajomi byli zachwyceni moim talentem kulinarnym oraz
pomysłowością łączenia, niektórych produktów. Jakbym zorganizował imprezę w
barze to nie mógł bym pochwalić się swoim talentem, a tak znajomi dowiedzieli
się, że lubię gotować. W sumie gotowanie to moje hobby. Po imprezce czas trzeba
było posprzątać, a tu mała niespodzianka. Moja kanapa była zalana czerwonym
winem i tłustymi plamami . Nie sposób wszystkiego przywidzieć. Sięgnąłem do
kieszeni po telefon, aby zadzwonić po ekipę sprzątającą do pralni „Perfect
clean”. Miałem jeszcze do wykorzystania ich bon na czyszczenie chemiczne więc
postanowiłem go wykorzystać.
piątek, 14 października 2016
Ramoneska
Już
nie mogłem doczekać się najbliższej soboty. Moi rodzice wyjeżdżali na urlop, a
ja dzięki temu będę miał wolną chatę. A co z tym związane imprezka!
Powiedziałem już wszystkim moim znajomym ze szkoły, że w sobotę będzie u mnie
impreza w stylu lat 70-tych. Ubrania związane w stylu dzwony i skórzana odzież
ramoneska hit tych lat. Mój tata swoją skórzaną kurtkę trzymał w specjalnym
kartonie szczelnie zapakowaną. Jednym słowem traktował ją jak jakiś „talizman
szczęścia”. Wiem , że z tą kurtką
związana jest historia miłosna moich rodziców i gdyby nie ta kurtka to nie
byłoby mnie na święcie . Tak bynajmniej twierdzą moi rodzice. Którzy mimo tylu
lat po ślubie są w sobie zakochani jak nastolatki. Nigdy nie wnikałem w
szczegóły tej historii, a może chyba raczej wolałem ich nie znać hehe. Na
sobotnią imprezkę miałem już przygotowany strój w odpowiednich kolorach i
fasonie. Z niecierpliwością czekałem w piątek, aż rodzice zamkną drzwi z
drugiej strony . W sobotę rano wstałem
zrobiłem wszystkie zakupy , aby przygotować przekąski. Po godzinie 18.00 zjawili się pierwsi goście
Ola i Zbyszek. Do godziny 20.00 byliśmy już wszyscy i imprezka zaczęła się na
maksa. Śpiewy, tańce i wygłupy towarzyszyły nam do białego rana. Nie pamiętam
już o której się zakończyła cała impreza.
Wstałem gdzieś koło 14.00 i moim oczom ukazał się potworny bałagan. Trzeba było
wszystko ogarnąć do przyjazdu rodziców całe szczęście , że wracają dopiero w
środę. Po uprzątnięciu domu zabrałem się za ubrania. W ręce wzięłam taty kurtkę
skórzaną i aż podskoczyłem bo była czymś tak ubrudzona, że nie było szans , aby
ją wyczyścić. Na szczęście mama Oli pracuje w pralni „Perfect clean” , która
zajmuje się czyszczeniem odzieży skórzanej. Pospiesznie się ubrałem i zaniosłem
kurtkę do pralni mama Oli się tylko do mnie uśmiechnęła. Wiedział dobrze ile ta
kurtka znaczy dla moich rodziców. Mama Oli poprosiła, żebym przyszedł po kurtkę
jutro po południu i śladu nie będzie, że w ogóle była noszona. Po szkole
biegłem szybko do pralni. Na kurtce nie było śladu ubrudzenia odłożyłem ją do
kartonu, aby rodzice nic nie zauważyli.
Tym razem mi się upiekło. Rodzice nie zauważyli, że kurtka była brana,
ale o imprezce wiedzieli i do dzisiaj nie wiem jakim cudem?!
Wyprawa na jagody
Moja żona postanowiła, że w tym roku przygotuje rozmaite jagodowe smakołyki.
Mnie i moim dzieciom bardzo spodobał się ten pomysł, gdyż uwielbiamy jagodowy dżem, pierogi z jagodami i kompot, a najbardziej owocowe ciasto.
Najlepiej te wszystkie rarytasy smakują z własnoręcznie uzbieranych jagód, więc pewnego dnia udaliśmy się w tym celu do pobliskiego lasu.
Po pewnym czasie naszym pociechom znudziło się to żmudne poszukiwanie i wkładanie owoców do koszyka, więc zaczęły je zajadać.
My natomiast zajęci zbieraniem dopiero potem zauważyliśmy, że małe buzie i ubrania są umazane sokiem jagodowym.
Przywieźliśmy do domu mnóstwo tych smacznych, czarnych kuleczek, zastanawiając się jak usunąć owe nieszczęsne plamy, gdyż żaden środek czystości nie spełniał oczekiwanego efektu.
Na szczęście żona przypomniała sobie, że jej koleżanka od niedawna pracuje w pobliskiej pralni chemicznej Perfect Clean, więc zadzwoniła do niej z nadzieją, że coś doradzi.
Okazało się, że bez prania chemicznego się nie obędzie, więc odwiedziliśmy tę pralnię kolejnego dnia.
Jak to bywa u znajomych, które się długo nie widziały obie kobietki rozprawiały o damskich sprawach.
Koleżanka żony opowiadała sporo o swojej pracy.
Dowiedziałem się, że czyszczenie i renowacja odzieży skórzanej to proces niezwykle pracochłonny i wymagający wielu skomplikowanych zabiegów takich jak na przykład impregnacja.
Natomiast odzież zamszowa ulega spłowieniu głównie poprzez działanie warunków atmosferycznych.
Okazało się, że mój stary, nieco zniszczony garnitur jeszcze mi posłuży, a nawet można go odnowić dzięki usłudze perfect suit.
W każdym razie jesteśmy bardzo zadowoleni z usług pralniczych, ponieważ po jagodowych plamkach zostały tylko wspomnienia.
Od tamtej pory często korzystamy z pomocy pracowników pralni i polecamy ją każdemu, gdyż jest tego warta.
środa, 12 października 2016
Przeprowadzka
Jesienny deszczowy dzień. Pogoda niezbyt wymarzona na przeprowadzkę, ale cóż coś za coś. Zamiany na mieszkanie szukaliśmy od ponad pół roku, ale w końcu udało nam się. Znaleźliśmy mieszkanie takie o jakim mogliśmy tylko marzyć. Cudowne trzy pokoje. Fakt mieszkanie to pochłonęło wszystkie nasze oszczędności, ale co warte są pieniądze wobec takiego luksusu. Na początku wstawimy nasze stare meble. Dywany, firany i koce oddamy do pralni do czyszczenia. Przynajmniej będzie wszystko odświeżone. Żona poszła rozejrzeć się za konkretną pralnią, a ja pomagałem przy wnoszeniu i układaniu mebli. Poszło nam nawet dość szybko. Dobytek nasz już stał, jednak minę miałem nie tęgą, otóż nie pomyślałem i wszystkie prace wykonywałem w kurtce skórzanej. Nie muszę mówić jak ona teraz wygląda. Rozmyślałem jak mam ją pokazać żonie, gdy uradowana wbiegła moja Asia. W pobliżu naszej ulicy znalazła pralnie chemiczną Perfect Clean. W poprzednim miejscu zamieszkania korzystaliśmy niejednokrotnie z jej usług, także znamy jej walory. Zapakowaliśmy wszystko do torby podróżnej i ruszyliśmy przed siebie. Na miejscu w pierwszej kolejności wyciągnąłem kurtkę i poprosiłem o jej wyczyszczenie i renowację. Żona nic nie powiedziała, uśmiechnęła się dyskretnie i podała pozostałe rzeczy do prania. Dywany jutro przyniosę. Dzisiaj się nie zabraliśmy. Pani pracująca w pralni obiecała, iż wszystko będzie wyglądało perfekcyjnie. Na zakończenie dała nam ulotkę z zakresem ich usług i w promocji zapachy do szafy. Wróciliśmy do naszego nowego mieszkania. Nasze twarze tryskały radością.
wtorek, 11 października 2016
Przygoda życia
W
tym roku wraz z żoną zaplanowaliśmy , że wakacje spędzimy z dziećmi na łonie
natury. Od kilku lat marzyliśmy, aby wybrać się na wieś gdzie samemu trzeba
sobie wyprodukować jedzenie. Jak byliśmy z żoną w szkole średniej to często
wybieraliśmy się do tak zwanej „zielonej szkoły”, by nauczyć się wiele
potrzebnych rzeczy, aby przetrwać w trudnych warunkach. I to dzięki tym
wyjazdom nauczyliśmy się pokory do życia i szacunku dla przyrody. I tego samego
chcemy nauczyć swoje dzieci. Dzieci muszą wiedzieć , że na wszystko w życiu
trzeba ciężko zapracować i żyć w zgodzie z przyrodą. Niestety czasami życie
decyduje za nas. Obydwoje pracujemy w dużej korporacji zajmującą się produkcją
lekarstw czyli farmakologią. Mieszkamy w
dużym mieście w bloku, ale do pracy jeździmy rowerem, lub chodzimy pieszo, aż
wstyd się przyznać, ale nie mamy samochodu. Tak w XXI wieku są jeszcze ludzie ,
którym samochód nie jest potrzebny aby dojechać do pracy lub do super marketu.
Mamy troje dzieci i to praktycznie rok po roku. Tak jakoś samo wyszło.
Musieliśmy trochę od czekać czasu, aby z swoimi pociechami wyjechać na wieś pod
namiot. To miały być wakacje z których dzieci miały się nauczyć pokory wobec
natury i innych wartości. Zaplanowaliśmy wszystko dokładnie z żoną spakowaliśmy
najpotrzebniejsze, tylko rzeczy i ubrania. Żona oddała jeszcze kilka rzeczy
przed wyjazdem do ekologicznej pralni m.in. nasz namiot, który potrzebował
prania chemicznego. Służył nam kilka lat to po takim praniu posłuży jeszcze na
kilka. Zadowoleni i pełni energii ruszyliśmy pieszo do pociągu na przygodę
życia.
Grzybobranie
Kolega z pracy zaproponował mi wycieczkę na grzyby. Zastanawiałem się nad tą propozycją, gdyż nie jestem zapalonym grzybiarzem. Ostatecznie żona mnie namówiła. Skoro świt zerwałem się z łóżka, powkładałem kanapki do plecaka, w dłonie wziąłem kosz i wyszedłem przed blok, gdzie już czekał Jarek ze swoim kuzynem. Spojrzeli na mnie krytycznym wzrokiem. W pierwszym momencie trochę się zdenerwowałem, ale szybko mi złość minęła. Okazało się, iż nie stosownie wystroiłem się do lasu. Zamiast lekkiej kurtki, miałem na sobie sztywną kurtkę skórzaną. No, cóż tak jak już wspomniałem nie chodzę zbyt często na grzyby. Droga minęła bardzo szybko. Ledwo słońce wychodziło zza chmur, a my już wchodziliśmy do lasu. Przyznam szczerze, zaczęło mi się to podobać. Świeże, rześkie powietrze wdychałem pełną piersią. Co jakiś czas na mojej drodze pojawiał się grzybek, który lądował w koszyku. Wszystko było fajnie do czasu, gdy potknąłem się o wystający konar i poleciałem jak długi. Koledzy pomogli mi podnieść się z ziemi. Bardzo bolała mnie kostka, ale to jeszcze nie wszystko. Kurtka była w opłakanym stanie, cała brudna, kieszeń rozdarta, żona mi da popalić. Tak się skończyła wycieczka. Przed południem byliśmy z powrotem w domu. Żona na mój widok aż krzyknęła. Szybciutko zrobiła mi kompres na nogę, wzięła kurtkę pod pachę i poszła do naszej ulubionej pralni Perfect- Clean. Jestem pewien że tam doprowadzą moją kurtkę do perfekcji. Wiem z doświadczenia że oni zajmują się między innymi czyszczeniem odzieży skórzanej, impregnacją i renowacją. Niedawno żona zanosiła do prania chemicznego swój płaszcz. Była z usługi bardzo zadowolona. Pracownica przyjęła kurtkę, obiecała że zrobią wszystko, żeby nie było śladu po upadku. Przy okazji żona kupiła kilka pokrowców do odzieży i parę zapachów do szafy. Po kilku dniach śmialiśmy się z mojej przygody. Noga zdrowa, kurtka czyściutka, mogę znowu jechać.
poniedziałek, 10 października 2016
Przygoda z winogronem
Mój wujek przyrządza świetne wino.
Właśnie odpoczywam po ciężkim dniu w pracy, delektując się kieliszkiem tego wyśmienitego trunku.
Przypomniało mi się zdarzenie z dzieciństwa związane z owym winem.
Ja oraz moi dwaj kuzynowie zrywaliśmy niezbędne do produkcji tego napoju winogrono.
W pewnym momencie znudziło się nam to żmudne zrywanie owoców i wkładanie ich do kosza, więc zaczęliśmy je zajadać, a następnie któryś z nas wymyślił zabawę polegającą na pluciu pestkami i wzajemnym rzucaniu w siebie owocami.
Po pewnym czasie nasza odzież nie należała już do czystych, a rodzice, którzy przybyli zobaczyć jak nam idzie i pomóc przy okazji, kazali nam natychmiast wracać do domu i przebrać się w czyste ubrania.
Później słyszałem, że mama i ciocia zastanawiały się, jak skutecznie usunąć te plamy i rozmawiały o pralni chemicznej Perfect Clean.
Kolejnego dnia odwiedziłem z mamą tę pralnię.
Pamiętam, że pracowały tam sympatyczne panie i jedna z nich częstowała mnie cukierkami.
Rozmawiały z mamą o praniu chemicznym różnych części garderoby.
Panie opowiadały, że proces czyszczenia odzieży skórzanej jest niezwykle skomplikowany i pracochłonny.
Taka odzież wymaga wielu niezbędnych zabiegów takich jak korekta koloru, utrwalenie efektu czy impregnacja.
Kiedy panie zajęły się moim ubraniem, przyszedł kolejny klient z garniturem, który musiał być poddany usłudze o nazwie Perfect Suit.
Dziwię się, że jako mały chłopiec zapamiętałem te wszystkie nowe słowa.
Potem mi mama opowiadała, że była zachwycona pralnią, gdyż odebrała ubrania perfekcyjnie czyste, niemal jak nowe.
Natomiast ja celowo często się brudziłem, abyśmy poszli do tej pani, która dała mi cukierki.
Przyszło mi do głowy, że wkrótce ponownie odwiedzę tę pralnię i przekonam się, czy nadal jest taka profesjonalna jak przed laty.
Zwłaszcza, że sporo brudnych ubrań czeka na wypranie.
piątek, 7 października 2016
Wyjazd na narty
Bardzo
lubię jeździć na nartach. Jak co roku wybierałem się na narty za granicę.
Musiałem więc dobrać i spakować odpowiedni sprzęt na wyjazd. Wybrałem się do kilku sportowych sklepów, aby
kupić kilka potrzebnych mi jeszcze rzeczy na ten wyjazd. Brakowało mi torby
sportowej oraz bielizny termo aktywnej. Po zeszło rocznym wypadzie ze znajomymi
moja torba uległa zniszczeniu, a bielizna po prostu jest za mała. Jednym słowem
przybrało mi się parę kilo. Pojechałem do swojego ulubionego sklepu sportowego
tam zawsze można dostać wszystko w rozsądnych cenach. Obsługa jest też
zorientowana w temacie potrafi doradzić klientowi co mu się przyda, a co nie.
Nie wciskają towaru na przymus jak to zazwyczaj jest w tego typu sklepach. Tak więc
wszedłem powiedziałem co potrzebuje. I jak zawsze wyszedłem zadowolony z
zakupu w tym sklepie. Wracając z zakupów zaszedłem jeszcze do pralni „Perfect
clean”, aby oddać do impregnacji moje buty zimowe, oraz ubrania do prania,
których nie da się wyprać w naszych pralkach. Mam tu na myśli pranie chemiczne
, a tego potrzebowały moje pokrowce z samochodu. Które bardzo lubię. Po pralni
poszedłem jeszcze na małą kawę z szarlotką i lodami. Po takim dniu zasłużyłem
sobie na małą chwilę relaksacji . Wieczorem sprawdziłem jeszcze moją potrzebną
listę zakupów czy czegoś czasem nie zapominałem kupić. Całe szczęście wszystko
już miałem kupione i załatwione teraz tylko czekać na upragniony dzień wyjazdu.
środa, 5 października 2016
Dziadek Tadek
Już
za tydzień ma się odbyć otwarcie mojego wymarzonego sklepu z odzieżą skórzaną.
To było moje małe marzenie , aby mieć taki sklepik. Odkąd pamiętam bardzo
lubiłem chodzić w ubraniach skórzanych i moja mam zawsze maiła ze mną problem.
Znalezienie czegoś skórzanego dla chłopca w tamtych latach było nie lada
wyczynem, a ja nie dość , że byłem charakterny to jeszcze wybredny. Więc moja
mama znalazła na wsi kuśnierza pana Tadeusza. Było to starszy facet, który
przejął zawód po swoim tacie. W sumie ten fach przechodził już od pokoleń u
nich w rodzinie. Bardzo zaprzyjaźniłem
się z Panem Tadeuszem, a czasem zacząłem nawet do niego mówić „dziadku” choć
nim nie był. Pan Tadeusz był kawalerem i tak pozostał nim, aż do końca swojego
życia. To od niego uczyłem się jak
pielęgnować skórę i z której skóry można zrobić kurtkę, a z której spodnie. Bo
nie wszystkie się do tego nadawały. Trzeba było umieć wyczuć ją w ręku. I tego
wszystkiego nauczył mnie mój „dziadek” Tadek. Zawdzięczam mu bardzo wiele był
nie tylko moim mistrzem, ale również najlepszym przyjacielem. Bardzo mi go
brakuje, a szczególności tych rozmów z nim. Z czasem to ja przejąłem od niego
fach i dzisiaj mogę dzięki temu otworzyć swój wymarzony sklep z tego typu
odzieżą. Kupujący z pewnością będą mieli towar z pierwszej ręki. Nawiązałem
również współpracę z pralnią „Perfect clean”, która zajmuj się czyszczeniem odzieży
skórzanej. Działa na rynku już parę dobrych lat , więc wie jak należy obchodzić
się z tego typu odzieżą. Swój sklepik nazwałem „U dziadka Tadka” i nie muszę
chyba tłumaczyć czemu ?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)