wtorek, 11 października 2016

Przygoda życia

W tym roku wraz z żoną zaplanowaliśmy , że wakacje spędzimy z dziećmi na łonie natury. Od kilku lat marzyliśmy, aby wybrać się na wieś gdzie samemu trzeba sobie wyprodukować jedzenie. Jak byliśmy z żoną w szkole średniej to często wybieraliśmy się do tak zwanej „zielonej szkoły”, by nauczyć się wiele potrzebnych rzeczy, aby przetrwać w trudnych warunkach. I to dzięki tym wyjazdom nauczyliśmy się pokory do życia i szacunku dla przyrody. I tego samego chcemy nauczyć swoje dzieci. Dzieci muszą wiedzieć , że na wszystko w życiu trzeba ciężko zapracować i żyć w zgodzie z przyrodą. Niestety czasami życie decyduje za nas. Obydwoje pracujemy w dużej korporacji zajmującą się produkcją lekarstw czyli farmakologią.  Mieszkamy w dużym mieście w bloku, ale do pracy jeździmy rowerem, lub chodzimy pieszo, aż wstyd się przyznać, ale nie mamy samochodu. Tak w XXI wieku są jeszcze ludzie , którym samochód nie jest potrzebny aby dojechać do pracy lub do super marketu. Mamy troje dzieci i to praktycznie rok po roku. Tak jakoś samo wyszło. Musieliśmy trochę od czekać czasu, aby z swoimi pociechami wyjechać na wieś pod namiot. To miały być wakacje z których dzieci miały się nauczyć pokory wobec natury i innych wartości. Zaplanowaliśmy wszystko dokładnie z żoną spakowaliśmy najpotrzebniejsze, tylko rzeczy i ubrania. Żona oddała jeszcze kilka rzeczy przed wyjazdem do ekologicznej pralni m.in. nasz namiot, który potrzebował prania chemicznego. Służył nam kilka lat to po takim praniu posłuży jeszcze na kilka. Zadowoleni i pełni energii ruszyliśmy pieszo do pociągu na przygodę życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz