wtorek, 11 października 2016
Grzybobranie
Kolega z pracy zaproponował mi wycieczkę na grzyby. Zastanawiałem się nad tą propozycją, gdyż nie jestem zapalonym grzybiarzem. Ostatecznie żona mnie namówiła. Skoro świt zerwałem się z łóżka, powkładałem kanapki do plecaka, w dłonie wziąłem kosz i wyszedłem przed blok, gdzie już czekał Jarek ze swoim kuzynem. Spojrzeli na mnie krytycznym wzrokiem. W pierwszym momencie trochę się zdenerwowałem, ale szybko mi złość minęła. Okazało się, iż nie stosownie wystroiłem się do lasu. Zamiast lekkiej kurtki, miałem na sobie sztywną kurtkę skórzaną. No, cóż tak jak już wspomniałem nie chodzę zbyt często na grzyby. Droga minęła bardzo szybko. Ledwo słońce wychodziło zza chmur, a my już wchodziliśmy do lasu. Przyznam szczerze, zaczęło mi się to podobać. Świeże, rześkie powietrze wdychałem pełną piersią. Co jakiś czas na mojej drodze pojawiał się grzybek, który lądował w koszyku. Wszystko było fajnie do czasu, gdy potknąłem się o wystający konar i poleciałem jak długi. Koledzy pomogli mi podnieść się z ziemi. Bardzo bolała mnie kostka, ale to jeszcze nie wszystko. Kurtka była w opłakanym stanie, cała brudna, kieszeń rozdarta, żona mi da popalić. Tak się skończyła wycieczka. Przed południem byliśmy z powrotem w domu. Żona na mój widok aż krzyknęła. Szybciutko zrobiła mi kompres na nogę, wzięła kurtkę pod pachę i poszła do naszej ulubionej pralni Perfect- Clean. Jestem pewien że tam doprowadzą moją kurtkę do perfekcji. Wiem z doświadczenia że oni zajmują się między innymi czyszczeniem odzieży skórzanej, impregnacją i renowacją. Niedawno żona zanosiła do prania chemicznego swój płaszcz. Była z usługi bardzo zadowolona. Pracownica przyjęła kurtkę, obiecała że zrobią wszystko, żeby nie było śladu po upadku. Przy okazji żona kupiła kilka pokrowców do odzieży i parę zapachów do szafy. Po kilku dniach śmialiśmy się z mojej przygody. Noga zdrowa, kurtka czyściutka, mogę znowu jechać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz