Jestem
pracownikiem stacji benzynowej już kilka ładnych lat. W brew wszystkiemu lubię
swoja pracę i jak w każdej pracy raz są
lepsze raz gorsze dni. I dla mnie ten dzień okazał się trzynastego w piątek.
Właśnie zmieniałam Darię z nocnej zmienny gdy podjechał klient , aby
zatankować. Poszedłem do lady i jak
zwykle wprowadziłem swój pin zmiany. Kasa nie chciała się otworzyć. „Co jest
?!”-pomyślałem głośno. Męczyłem się z tą kasą dobrą chwilę i nie
zauważyłem kiedy klient odjechał nie płacąc za paliwo. Jednym słowem porażka na
całej linii. Znowu trzeba będzie zgłosić na policję , ale zanim oni przyjadą to
trochę zejdzie. Szef będzie ściekły na mnie i nie będzie tłumaczenia.
Postanowiłem sam przejrzeć kamery i spisać numery rejestracyjne. Owszem
nagranie było, ale tablica rejestracyjna była na niemieckich numerach. Nie
pozostało mi nic jak telefon do szefa. Cóż poleci mi po premii i jeszcze
zabierze kasę za darmowe tankowanie klienta. To są właśnie, niektóre uroki
mojej pracy. Pod koniec dnia poszedłem zapalić papierosa na odstresowanie,
usiadłem sobie na ławeczkę, a tu kolejny zonk! Ławeczka była ubrudzona w
smarach samochodowych. A niech to ! Dobrze, że moja zmiana się już kończyła .
Gdy wszedł Waldek uśmiechnął się spojrzał na moje spodnie i powiedział
– Co piątek trzynastego dał popalić hehe?! I tak bywa. Poszedłem do naszej szatni przebrałem się w drugie spodnie, a te po drodze do domu postanowiłem zanieść do pralni „Perfect clean”. Dobrze , że piątek trzynastego nie zdarza się często.
– Co piątek trzynastego dał popalić hehe?! I tak bywa. Poszedłem do naszej szatni przebrałem się w drugie spodnie, a te po drodze do domu postanowiłem zanieść do pralni „Perfect clean”. Dobrze , że piątek trzynastego nie zdarza się często.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz