piątek, 14 października 2016

Ramoneska

Już nie mogłem doczekać się najbliższej soboty. Moi rodzice wyjeżdżali na urlop, a ja dzięki temu będę miał wolną chatę. A co z tym związane imprezka! Powiedziałem już wszystkim moim znajomym ze szkoły, że w sobotę będzie u mnie impreza w stylu lat 70-tych. Ubrania związane w stylu dzwony i skórzana odzież ramoneska hit tych lat. Mój tata swoją skórzaną kurtkę trzymał w specjalnym kartonie szczelnie zapakowaną. Jednym słowem traktował ją jak jakiś „talizman szczęścia”.  Wiem , że z tą kurtką związana jest historia miłosna moich rodziców i gdyby nie ta kurtka to nie byłoby mnie na święcie . Tak bynajmniej twierdzą moi rodzice. Którzy mimo tylu lat po ślubie są w sobie zakochani jak nastolatki. Nigdy nie wnikałem w szczegóły tej historii, a może chyba raczej wolałem ich nie znać hehe. Na sobotnią imprezkę miałem już przygotowany strój w odpowiednich kolorach i fasonie. Z niecierpliwością czekałem w piątek, aż rodzice zamkną drzwi z drugiej strony .   W sobotę rano wstałem zrobiłem wszystkie zakupy , aby przygotować przekąski.  Po godzinie 18.00 zjawili się pierwsi goście Ola i Zbyszek. Do godziny 20.00 byliśmy już wszyscy i imprezka zaczęła się na maksa. Śpiewy, tańce i wygłupy towarzyszyły nam do białego rana. Nie pamiętam już  o której się zakończyła cała impreza. Wstałem gdzieś koło 14.00 i moim oczom ukazał się potworny bałagan. Trzeba było wszystko ogarnąć do przyjazdu rodziców całe szczęście , że wracają dopiero w środę. Po uprzątnięciu domu zabrałem się za ubrania. W ręce wzięłam taty kurtkę skórzaną i aż podskoczyłem bo była czymś tak ubrudzona, że nie było szans , aby ją wyczyścić. Na szczęście mama Oli pracuje w pralni „Perfect clean” , która zajmuje się czyszczeniem odzieży skórzanej. Pospiesznie się ubrałem i zaniosłem kurtkę do pralni mama Oli się tylko do mnie uśmiechnęła. Wiedział dobrze ile ta kurtka znaczy dla moich rodziców. Mama Oli poprosiła, żebym przyszedł po kurtkę jutro po południu i śladu nie będzie, że w ogóle była noszona. Po szkole biegłem szybko do pralni. Na kurtce nie było śladu ubrudzenia odłożyłem ją do kartonu, aby rodzice nic nie zauważyli.  Tym razem mi się upiekło. Rodzice nie zauważyli, że kurtka była brana, ale o imprezce wiedzieli i do dzisiaj nie wiem jakim cudem?! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz