środa, 26 października 2016

Choroba kuzynki

Wracałem wtedy do domu, kiedy spotkałem moją kuzynkę Ale. Porozmawialiśmy chwilkę, była zestresowana, bo wybierała się właśnie na jakieś ważne spotkanie dotyczące pracy. Ale co mnie zdziwiło wyglądała jak siedem nieszczęść w podartej, poplamionej błotem kurtce i niewiele lepiej wyglądających spodniach. Zapytałem więc co się stało i dowiedziałem się, że miała atak padaczkowy kilka minut temu. Niewiele pamięta z tego incydentu, w każdym razie upadła i stąd taki jej wygląd. Współczuję jej tego ciągłego zmagania się z epilepsją, która może zaatakować w każdym momencie. Postanowiłem jej potowarzyszyć. Przebrała się w czyste rzeczy i wyruszyliśmy na spotkanie. Natomiast tamto ubranie zaniosłem do mojej ulubionej pralni Perfect Clean, która znajdowała się w galerii w naszym mieście. Na szczęście są tam świadczone usługi krawieckie oraz czyszczenie, renowacja i impregnacja odzieży skórzanej, więc pracownice pralni podjęły się tego, jak również zastosowały pranie chemiczne garderoby. Wiedziałem, że moje oczekiwania zostaną spełnione, już nieraz odwiedziłem tę pralnię z jakimiś kocami, ręcznikami, dywanami i innymi ubraniami. Przy okazji nabyłem jak zawsze pokrowce do odzieży oraz woreczki zapachowe do szafy. Po kilku dniach przywieziono mi ubranie perfekcyjnie czyste. Oddałem je Ali, która zamierzała właśnie kupić sobie inną kurtkę. Była pod ogromnym wrażeniem i stwierdziła, że już nie musi, bo ta wygląda jak nowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz