wtorek, 28 lutego 2017

Dobra zmiana

Mieszkam w niedużym mieście. Miasto jest czyste i zadbane mamy dużo zieleni, kawiarnię, kino i dom kultury. Jednej kwestii nie możemy przewalczyć. Są delikatesy. Obsługa w nich jest niesympatyczna. Sprzedawczynie oszukują sprzedając przeterminowane towary zwłaszcza osobom starszym. Ludzie niejednokrotnie pisali do  Prezydenta miasta by coś zaradził . Na dodatek delikatesy były niedaleko kościoła, więc nabożeństwom towarzyszyły koncerty pijaczków. Mieszkańcy narzekali, że mają tylko jedną pralnię i to niezbyt dobrą. Pomijam to, że bielizna była nie doprana, garnitury i wszystko, co podlegało praniu chemicznemu było nie  doczyszczone. Po za tym nie było gdzie kupić wody zapachowej do żelazka lub pokrowców na odzież.

 Na szczęście nadeszła dla nas dobra zmiana. Po wyborach samorządowych i prezydenckich prezydentem został pan Dariusz, a burmistrzem pan Mariusz. Korzystając z okazji znowu wystąpiliśmy do prezydenta i rady miasta by coś zaradzili na nasz problem. Prezydent i rada miasta przychylili się do naszej prośby wymówili najem delikatesom wyremontowali lokal. Wynajęli go Pralni Perfect clean. Mieszkańcy z tej zmiany są bardzo zadowoleni. Poprzednia pralnia straciła rację bytu, bo wszyscy oddawali pranie do „Perfect Clean”. Obsługa była tam sympatyczna, zarówno pranie zwykłe, jak i chemiczne było perfekcyjnie wykonane. Wody zapachowe do żelazek i pokrowce na odzież były zawsze dostępne. Poprzednia pralnia została zamieniona na salon fryzjerski i kosmetyczny, który także miał dobrą renomę. 

80 lat mojej babci

W zeszłą niedzielę ja i całe moje najbliższe grono rodzinne spotkaliśmy się u babci, aby wraz z nią świętować jej osiemdziesiąte urodziny. Ja, ciocia i rodzice już wcześniej braliśmy udział w przygotowaniach do tej uroczystości. Piekliśmy ciasta i przyrządzaliśmy sałatki oraz inne pyszności. Kiedy wreszcie wszyscy goście przybyli, zaśpiewaliśmy sto lat i wręczyliśmy upominki naszej solenizantce. Wznieśliśmy toast przy pomocy lampki szampana, a później zaczęły się rozmowy na najróżniejsze tematy. Tata i wujek poruszali kwestie spawania a później wędkowania, czyli ich skomplikowane dla mnie pasje. Kobiety natomiast rozmawiały o damskich fatałaszkach i o pralni chemicznej Perfect Clean. Mama opowiadała o tym, że jakiś czas temu korzystała z usług znajdującego się w pobliżu centrum renowacji skór i o skomplikowanym i pracochłonnym czyszczeniu odzieży skórzanej, a nawet futer, oraz o niezbędnych zabiegach w tym procesie, takich jak impregnacja. Ciocia z kolei korzystała z prania chemicznego najróżniejszych części garderoby, przy okazji kupując akcesoria takie jak woda zapachowa do żelazka, czy pokrowce do odzieży. Babcia natomiast miała przyjemność korzystać z dedykowanej płaszczom wiosennym, jesiennym i zimowym usługi perfect coat, czyli czyszczenia z zastosowaniem preparatów wspomagających i zapachowych oraz apretury zapobiegającej powstawaniu zagnieceń i wnikaniu zanieczyszczeń. Zachwycona profesjonalizmem pralni babcia wyjęła z szafy kilka płaszczy demonstrując efekty tych działań. Tak gawędziliśmy do późnego wieczoru. Dopiero kiedy wróciłem do domu dostrzegłem, że na samym przodzie garnituru widnieje wielka plama. Ufając opowieściom rodziny, postanowiłem z nim także udać się do pralni, nie spodziewając się pozytywnych rezultatów. Ja również zostałem miło zaskoczony, dzięki usłudze Perfect suit po plamie nie ma nawet śladu. Wiem już doskonale, że zostanę stałym klientem pralni Perfect Clean i będę każdemu polecał korzystanie z jej usług. Właśnie przeglądam zawartość szafy i widzę, że kilka części garderoby mogę oddać w fachowe ręce pań pracujących w pralni.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Dziecięca zabawa

 -Dzieci, musimy się czymś zająć na dworze jest brzydka pogoda, więc ze spaceru nici. Może się w coś pobawimy?
 -Może w mamę i tatę – zaproponował Kamil.
 -EEE tam odezwała się Aneta. Lepiej pobawmy się w doktora. Ja będę chora, a ty będziesz mnie badał.
 -Takie głupie wymyślacie zabawy – pobawmy się lepiej w pralnię rzekła Justyna. Mojej koleżanki mama pracuje w pralni. Nazywa się jakoś na p, ale zapomniałam jak.
 -Perfect Clean – podpowiedziała im mama.
 -To w pralni wbija się kliny? Zapytał Kamil.
 -Nie roześmiała się mama – to po angielsku znaczy czyścić, czystość. Słowo pefect oznacza doskonałość doskonały. Jednym słowem Perfect Clean oznacza doskonałą czystość.
 -Super, wobec tego możemy się bawić  w pralnię.
 -Ja może wypiorę Kamila, bo ciągle chodzi brudny powiedziała Aneta.
 -Kochanie Kamila nie trzeba prać on się sam wykąpie, chyba że jego ubranie.
 -A ja słyszałam, że gdy ktoś ubrudzi się smołą, to zmywa się ją masłem. – powiedziała Justyna.
 -A z czym będziesz jadła kanapki, może zostawmy to masło w spokoju.
 Nagle Aneta pobiegła do pokoju i przyniosła perfumy.
 -Kamil kładź się jesteś brudny, trzeba ci sprawić pranie chemiczne – i zaczęła go całego oblewać perfumami i trzeć rękami co sił. Nawet wlała mu do buzi perfum bo chemicznemu czyszczeniu muszą podlegać zęby.
 Kamil rozpłakał się głośno. Mama wpadła do pokoju z krzykiem.
 -Aneta! Czyś ty na głowę upadła? Coś ty mu zrobiła?
 -Powąchaj jak on ładnie pachnie i jaki czysty. Przecież wyprałam go chemicznie.

 -Oj dzieci, dzieci! Kiedy wy zmądrzejecie? Zostawić was na 10 minut to albo się kłócicie, albo macie głupie pomysły. Dość tej głupiej zabawy czas już na obiad. 

Ostatki

Wkrótce ostatki. Postanowiłem że tegoroczne ostatki spędzimy z moją dziewczyną w luksusowym lokalu. W końcu oby dwoje pracujemy, także nic nie stoi na przeszkodzie. Ania jest bardzo podekscytowana. O niczym nie mówi tylko o kieckach, fryzurach i tym podobne. Pomału zaczynam żałować pochopnej decyzji, ale cóż za błędy się płaci. Następnego dnia zaczęło się. Ania postanowiła zrobić przegląd swojej i mojej garderoby. Według niej wszystko musi być pachnące, czyściutkie niczym ze sklepu. Zadecydowała, iż mój garnitur, kurtka skórzana i jej płaszcz należy odświeżyć w pralni. Próbowałem jej to wyperswadować, ale niestety uparła się jak osioł. Zaprowadziła mnie do pralni Perfect Clean gdzie pracuje jej siostra Iza i chcąc nie chcąc musiałem zostawić swój garnitur i kurtkę. Iza zaczęła mi opowiadać o nowych usługach jakie wprowadziła pralnia. Kilkakrotnie powtarzała mi o powstałym centrum renowacji skór, gdzie odzież skórzana zostaje poddana renowacji a następnie impregnacji. Efekt końcowy poniekąd jest oszałamiający. Wkrótce się przekonam. Zobaczę jak będzie wyglądała moja kurtka skórzana. Poprosiłem również o odświeżenie mojego garnituru. Nie ma potrzeby żeby go prać chemicznie. Wcale nie jest brudny. Ja w nim byłem tylko raz. Iza zaproponowała mi, aby po odświeżeniu zapakować go w specjalny pokrowiec do odzieży. Nie będzie się kurzył w szafie. Ania swój płaszczyk oddała do pralni poprzedniego dnia. Będzie wyczyszczony nową metodą perfect coat. Podobno niezawodna i nowo powstała usługa. Przy okazji kupiliśmy dwie różne wody zapachowe do żelazek. Ania lubi takie drobiazgi. Dzień za dniem szybko mija. Jutro zabawa. Nasza garderoba perfekcyjna. Chciałbym aby zabawa była tak udana jak nasz wygląd.

niedziela, 26 lutego 2017

Urodziny babci

Dzisiaj w naszej rodzinie jest duża impreza. Moja babcia kończy 80 lat. Cała rodzina zbiera się by celebrować ten dzień. Szykowania, gotowania było co nie miara, ale muszę przyznać, że efekt jest oszałamiający. Stoły pięknie zastawione. Przysmaków nie brakuje, Każdy dla siebie coś znajdzie. Wszyscy wystrojeni zasiedli do stołów i zaczęła się impreza. Śmiechów, żartów nie brakowało. Niestety czas szybko mija. Po pewnym czasie co niektórzy byli już pod wpływem alkoholu. Próbowali zwrócić na siebie uwagę. Chodzili z jedzeniem i piciem w dłoniach między pozostałymi gośćmi. Trochę mnie to drażniło, ale cóż w końcu to moja rodzina. Trzeba się dostosować do pozostałych i uśmiechać się, czy mi się to podoba czy nie. Nadeszła pora powrotu do domu. Poszedłem po moją kurtkę skórzaną do przedpokoju, i nagle doznałem szoku. Kurtka była cała pozlepiana. Wszędzie pełno brunatnych plam. Nie wiem co się stało, kto to zrobił. Jedno wiem że czeka mnie wizyta w pralni Perfect Clean. Często korzystam z ich usług. Są nie zawodni. Ostatnio powstało u nich centrum renowacji skór, tam na pewno poradzą sobie z moim problemem. Kurtkę nie wiem czy na początku czeka pranie chemiczne, czy od razu renowacja, a następnie impregnacja, ale o tym zadecydują spece w tej dziedzinie. Jestem przekonany, iż kurtka będzie wyglądała jak nowa. Ostatnio odbierałem z pralni płaszcz zimowy żony. Wyczyszczony był rewelacyjnie. Żona nie mogła się na patrzyć. Okazało się że Perfect Clean wprowadził nową usługę perfect coat i dzięki temu płaszcze tak wyglądają. Zapakowany był w pokrowiec do odzieży przepuszczający powietrze, a na dodatek dostaliśmy w prezencie wodę zapachową do żelazek. Za dwa tygodnie ja odbieram swoją kurtkę. Mam nadzieję że będę tak zadowolony jak żona ze swojego płaszcza.

piątek, 24 lutego 2017

Babska praca

Zdałem pomyślnie maturę lecz z braku miejsc nie dostałem się na studia. Zawsze byłem ambitny, więc pomyślałem, że podejmę jakąś pracę. Rozsyłałem wszędzie CV, lecz nic mi się nie trafiało. W końcu stwierdziłem, że nie będę się starał o pracę biurową, wezmę cokolwiek. Udałem się do urzędu pracy. Zarejestrowałem się i czekałem na oferty. .Po miesiącu udałem się tam powtórnie, aby złożyć podpis. Dowiedziałem się o ofercie pracy. Potrzebowano pracownika  w pralni Perfect Clean. W pierwszej chwili pomyślałem: - co, ja w pralni, przecież to babska praca. Będą mi cały  czas brzęczeć, mówić o chorobach lub o ciuchach. Po namyśle stwierdziłem, że jednak podejmę tę pracę. Myślę, że z babami jakoś sobie poradzę. Przecież żona to też baba. Na pewno kiedyś chciałbym ją mieć. Udałem się więc do pralni. Przywitała mnie serdecznie szefowa Karolina. Od razu oprowadziła mnie, poinstruowała i na początek miałem sprzedawać wodę zapachową do żelazek i pokrowce na odzież. Dziewczyny były bardzo sympatyczne . Niejednokrotnie tak nam było wesoło, że pani Karolina, udając groźną szefową „ustawiała nas do pionu”. Po 3 miesiącach próby przedłużyła mi umowę na 2 lata. Bardzo się z tego ucieszyłem, bo zakochałem się w Karolinie, nie wiedziałem, jak jej to powiedzieć, bo jestem nieśmiały. Dziewczyny zorientowały się, że coś jest na rzeczy. Wzięły Karolinę w obroty. Okazało się, że ona również jest zakochana w Piotrku. Zaaranżowały spotkanie w kawiarni. .Wypiły z nami kawę, poczym oddaliły się do domów. W kawiarni Piotrek i Karolina wyznali sobie miłość. Po pół roku zaręczyli się, a po roku wzięli ślub. Żyją zgodnie i szczęśliwie.    

czwartek, 23 lutego 2017

Tłusty czwartek

W mojej rodzinie szanuje się tradycję, więc jak co rok w ten dzień wszystkie kobiety zabierają się za pieczenie pączków. Akurat był wtedy tłusty czwartek, żona wczesnym rankiem krzątała się w kuchni piekąc ogromny stos tych pyszności. Z tego co wynikało z jej rozmowy z moją mamą, teściową, siostrą, szwagierką, a nawet przyjaciółką, wszystkie zajęły się tym procederem. Objadłem się nimi niesamowicie, więc wyszedłem na mały spacerek, aby lepiej się poczuć i przy okazji zgubić kilka kalorii. Jednak one wyglądały tak kusząco, że przed wyjściem zabrałem jeszcze trzy. Po powrocie nie miałem pojęcia dlaczego żona patrzy na mnie i się śmieje. Okazało się, że nie tylko buzię mam umazaną lukrem i marmoladą, ale także rękawy płaszcza i na samym przodzie również widnieje wielka plama. Byłem pewien, że płaszcz nadaje się wyłącznie do wyrzucenia, ale przypomniałem sobie o pralni chemicznej perfect clean, z usług której miałem kilkakrotnie przyjemność skorzystać. Właściwie bardziej pomogły mi wtedy panie z centrum renowacji skór, nie musiałem ze zniszczonymi butami iść do szewca, tylko pomogły zabiegi renowacji odzieży skórzanej, na przykład impregnacja. Miałem też ze sobą kilka bluzek i dwie pary spodni, którym wystarczyło pranie chemiczne. Natomiast płaszcz, którym zajęły się te sympatyczne panie wymagał zastosowania usługi o nazwie perfect coat. Jest to czyszczenie z użyciem preparatów wspomagających i zapachowych oraz wykończenie podwójną warstwą apretury, zapobiegającej powstawaniu zagnieceń i wnikaniu zanieczyszczeń. Gotowy już płaszcz został zapakowany w specjalny, nieprzepuszczający powietrza pokrowiec do odzieży. Po raz kolejny nie zawiodłem się na profesjonalnych usługach pracowników pralni i mogę polecić ją każdemu z czystym sumieniem. Kupiłem jeszcze dla żony wodę zapachową do żelazka i wróciłem do domu. Zadzwoniłem do znajomych i opowiadam im właśnie o niezawodnej pralni zajadając ostatniego pączka.

środa, 22 lutego 2017

Kłótnia

Moja żona jest internistką. Pracuje w pobliskim ośrodku zdrowia.
 Pewnego dnia zadzwoniła do biura i powiedziała
 -Jacku, dziś muszę zostać dłużej, bo Ewa się rozchorowała więc trzeba ją zastąpić. Przyprowadź Kajtka i Mirkę ze szkoły i daj im obiad. Jest już gotowy trzeba tylko ugotować kartofle.
 Poszedłem więc po dzieciaki. Kajtek chodzi do  zerówki, a Mirka do 2 klasy.
 -Dzieciaczki, pobawcie się chwilę. Ja tymczasem ugotuję kartofle i zaraz będzie obiad. Dzieci zaczęły więc się bawić wyciągnęły chińczyka i zaczęły grać. Nagle Kajtek zauważył, że Mirka go oszukuje.
 -Ty  żmijo, nie będę z tobą grać – i rzucił grą tak, że wszystkie pionki się rozsypały po całym pokoju.
 -Ty potworze ja cię urządzę! Będziesz wył jak wilk.  Poszła  do szafy, wyjęła jego ulubione spodnie ze smokiem i wylała na nie atrament. Kajtek tak bardzo się rozpłakał, że aż wył na cały dom. Przybiegłem w te pędy do pokoju i zobaczyłem co się stało.
 -Mirka darła się na Kajtka, a Kajtek na Mirkę.
 -Jeżeli w tej chwili się nie uspokoicie to wam zaraz przyłożę! I wtedy naprawdę będziecie mieć powód do płaczu!
 -Bo ta żmija mnie oszukuje.
 -A ten wredny potwór rozrzucił moją grę!

 -Każde jest z was tak samo winne natychmiast się uspokójcie bo zamiast obiadu będą pasy! Dzieciaki poszły potulnie na obiad. W ramach spaceru poszliśmy wszyscy do pralni Perfect Clean oddać spodnie do prania chemicznego. Przy okazji kupiłem wodę zapachową do żelazka.  

wtorek, 21 lutego 2017

Walentynki

Odkąd mam dziewczynę rok rocznie zapraszam ją na Walentynki do naszej ulubionej restauracji. Taka jest nasza tradycja. Oczywiście obowiązuje pełna gala. Tak było i w tym roku. Wystrojeni z uśmiechem na ustach i bukietem róż spacerkiem dotarliśmy pod Arkady. Tam na nas już czekał zarezerwowany stolik. Obsługa restauracji bardzo miła, dwoili się i troili aby dogodzić wszystkim klientom. Palące świecie i piękny wystrój stolików dodały uroku całej sali. Panował niepowtarzalny nastrój. Było cudownie. W pewnym momencie obok naszego stolika szedł kelner z pełną tacą i nie wiadomo jak to się stało, do teraz nie wiemy, ale cała zawartość tacy wylądowała na mnie. Wyglądałem jak nieszczęście. Nie wiedziałem co robić stać czy uciekać. Zawstydzony kelner bardzo mnie przepraszał, a jednocześnie próbował zmyć plamy. Niestety bezskutecznie. Dyrekcja restauracji postanowiła pokryć koszt prania chemicznego w pralni Perfect Clean. Od dawna współpracują z tą pralnią. Następnego dnia z samego rana zawiozłem marynarkę zamszową i płaszcz do czyszczenia. Na miejscu dowiedziałem się, iż marynarka musi być poddana renowacji, a następnie impregnacji. Przeraziłem się tymi słowami, teraz wiem że nie potrzebnie. W Perfect Clean mają Centrum renowacji skór, także pani obiecała, iż marynarka będzie wyglądała jak nowa. Ucieszyłem się bo bardzo lubię w niej chodzić. Jest bardzo twarzowa. Jeśli chodzi o płaszcz to dzięki usłudze perfect coat, płaszczyk będzie czyściutki, uformowany i zapakowany w specjalny pokrowiec do odzieży. Koszt tego może nie jest zbyt niski, ale nic mi do tego, bo całość pokrywa restauracja. Przy okazji jako nowy klient dostałem wodę zapachową do żelazek. Zadowolony wróciłem do domu. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Ofiara losu

Państwo Zawadzcy stali się właścicielami pralni Perfect clean. Dobrze traktowali swoich pracowników i nigdy nie było problemów z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń. Obsługa pralni była sympatyczna. Klienci byli zadowoleni. Pewnego dnia przyjęli na starz Amandę. W prawdzie nie mieli chęci jej przyjąć, ponieważ jej sposób  bycia pozostawiał wiele do życzenia.
 -Marian, przyjmij ją – powiedziała jak zwykle litościwa, Dorota – to tylko starz. Gdy się nie sprawdzi, nie zawrzemy z nią umowy.
 -Dobra niech ci będzie. Ale zobaczysz, że będziemy mieli z nią kłopoty.
 Następnego dnia Amanda przyszła do pralni. Oczywiście spóźniła się pół godziny i z nie winną minką powiedziała: - zaspałam.
 W naszym zakładzie należy być punktualną – powiedział surowo szef. – Idź teraz do pani Doroty. Ona ci wszystko wyjaśni i pokarze.
 Amanda odwróciła się na pięcie wzięła gumę  do żucia i żując ją poszła do szefowej.
 -No, to co ja mam robić?
 Prze de wszystkim  kulturalnie się odzywać. Chodź teraz, oprowadzę cię po pralni, pokażę jak  co robić i przystąpisz już dziś do pracy.
 Po wyjaśnieniach Dorota kazała posortować pranie. To, co do pralki włożyć do niej, a co do prania chemicznego odłożyć osobno. Gdy to wszystko posortujesz, włącz pralkę i przyjdź  po następną pracę.
 -O losie, to ja mam tak harować? Wół by tyle nie poradził. –Mruknęła pod nosem i z kwaśną miną powlekła się do stanowiska pracy. Naładowała pralkę i włączyła ją. Za chwilę zostały zaniesione  rzeczy do prania chemicznego. Nie minęło 10 minut, a tu wpada zdenerwowana Jadzia i krzyknęła:
 -Co za idiotka tu pracuje! Pościel, ręczniki i obrusy przyniosła do prania chemicznego! Ciekawe czym naładowała pralkę. Co za ofiara losu. Chyba pierwszo klasista wie, że pościele, ręczników i obrusów nie pierze się chemicznie.
 Dorota otworzyła pralkę i o mało  nie zemdlała z przerażenia.
 -Co ta oferma zrobiła! To, co miało być do prania chemicznego wrzuciła do pralki! Jeszcze na dodatek ustawiła ją na gotowanie i wszystko zniszczyła! Marian, zawołaj Amandę, chyba ją za chwilę rozerwę! – Nie powinnam cię w ogóle  przyjąć, lecz ulitowałam się bo nie masz pracy i swoich pieniędzy. Albo jesteś głupia, albo nie chce się pracować.
 -To drugie – powiedziała Amanda z głupkowatym uśmiechem. – Od dziś tu nie pracujesz, a wyrządzone szkody musisz sama pokryć! Co ja teraz powiem klientom? Teraz zamknij drzwi z drugiej strony i niech cię moje oczy nie widzą! Amanda wypadła ze śmiechem z pralni i krzyknęła na odchodne
 -No na pewno ci zapłacę, ty naiwna kobieto!  i pędem pobiegła do koleżanek, które właśnie nalewały wódkę do kieliszków.
 -Chodź, Amandzia,  opijemy twój pierwszy dzień w pracy.

 -Już nie pracuję. Wredna baba mnie zwolniła! Nie chce mnie to nie bez łaski! 

piątek, 17 lutego 2017

Głupi żart

Dziś zorganizowaliśmy sobie imprezę. Były to moje urodziny. Kupiłem ciastka, zrobiłem kanapki. Nabyłem również dobre wino, żeby nam było weselej. Siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Wtem odezwał się Bronek.
 -Słuchajcie, opowiem wam, jak urządziliśmy naszego belfra. Pan Wacek był niewidomy nie bardzo go lubiliśmy, bo był surowy.
 Było to 1 kwietnia. Wiadomo, prima-aprilis.
 -Wiecie co, - powiedział Bronek – mam genialny pomysł niech któraś pójdzie do stołówki i przyniesie masło.
 -A po co ci masło?
 -Nie gadaj tyle tylko idź! A po co mi masło? Zobaczysz tylko nie zapomnij o nożu, bo chcę zrobić wspaniałą dużą kanapkę. Danka pobiegła i przyniosła potrzebne akcesoria, które kazał przynieść Bronek.
 -Teraz odwróćcie się kto widzi. Zaraz kanapka będzie gotowa. Na pewno Wacek  będzie zachwycony.
 Zadzwonił dzwonek i pan Wacek wszedł do klasy.
 -Dzień dobry Zagrzmiał swym  tubalnym głosem.
 -Dzień dobry panie profesorze.
 Pan Wacek odsunął krzesło i usiadł na nim, by prowadzić lekcję. Nagle usłyszał pomruk w klasie. Kilka osób ledwo tłumiło śmiech.
 -Uważajcie, przecież jest lekcja. – Chciał wstać by uciszyć najbardziej krnąbrnych i poczuł że jest przyklejony do krzesła.
 Dotknął więc krzesła i wrzasną ile miał siły w płucach: proszę w tej chwili się przyznać kto wpadł na tak głupi pomysł!
 W klasie zaległa cisza. Bronek wstał i powiedział z niewinną miną: - przecież dziś jest prima-aprilis. To był taki żart panie profesorze.
 -Żart też musi mieć granice. Po pierwsze zmarnowaliście masło, a po drugie, jak ja teraz wyglądam! W takim układzie zapłacicie mi bo muszę oddać spodnie do prania chemicznego!
 -Przepraszamy panie profesorze – powiedziała Danka. – Moja mama pracuje w pralni Perfect Clean. Wezmę więc je do domu i załatwię sprawę.
 -Tym razem wam wybaczę, ale żeby to było pierwszy i ostatni raz!

 Całe szczęście, że miał  ze sobą na wszelki wypadek drugie spodnie. Poszedł, przebrał się, oddał spodnie Dance i przystąpił do prowadzenia lekcji. 

Pomysłowa nauczycielka

O ile mnie pamięć nie zawodzi uczęszczałem wtedy do piątej klasy szkoły podstawowej. Ja i moi koledzy, wtedy jeszcze dzieci uwielbialiśmy robić często niemądre kawały innym uczniom oraz nauczycielom. Wielokrotnie rodzice pokrywali koszty zniszczonych przeze mnie książek i pobrudzonych ubrań. Tamtego dnia mnie także poniosło i wylałem całą butelkę soku marchewkowego na kolegę z klasy, który czymś mnie zdenerwował. Tamten chłopiec umył się, ale wychowawczyni jakimś cudem zdobyła dla niego czyste ubranie, po czym odbyła ze mną poważną rozmowę. Kolejnego dnia oświadczyła, że tym razem nie mamy lekcji i idziemy na niepowtarzalną wycieczkę. Spodziewałem się nudnej wyprawy do kina, muzeum, lub zwykłego spaceru i rozmowy o przyrodzie, a tym czasem pani zabrała nas do pralni chemicznej perfect clean. Sympatyczne panie pracujące w pralni opowiadały nam sporo o swojej pracy i pokazywały na czym polegają poszczególne usługi. Ubranie poplamione sokiem marchewkowym, które jak się okazało nasza pani zabrała ze sobą zostało poddane praniu chemicznemu. Następnie inna pani zabrała nas do pobliskiego centrum renowacji skór i opowiadała o skomplikowanym czyszczeniu i renowacji skór naturalnych oraz futer, demonstrując wygląd garderoby przed i po tym procesie. Poznałem wtedy znaczenie nowego słowa, a mianowicie impregnacja. Następnie słyszałem fragment rozmowy wychowawczyni z panią z pralni na temat jakiegoś płaszcza wiosennego. Należało w jego przypadku zastosować usługę o nazwie perfect coat, czyli użyć preparatów wspomagających i zapachowych oraz apretury zapobiegającej powstawaniu zagnieceń i wnikaniu zanieczyszczeń. Nauczycielka kupiła również kilka pokrowców do odzieży oraz wodę zapachową do żelazka. Wtedy jeszcze niewiele rozumiałem z tych pralniczych określeń. Teraz jako dorosły człowiek wspominam tamte wydarzenia z uśmiechem na twarzy, a ponadto kilkakrotnie odwiedziłem Perfect Clean i szczerze każdemu polecam korzystanie z usług tej firmy.

czwartek, 16 lutego 2017

Nowy biznes

Moja siostra od kilku miesięcy remontuje pomieszczenie, które chce wykorzystać na sklep z tanią odzieżą. Jutro wielkie otwarcie. Poniekąd ma dużo świetnych, firmowych ciuszków. Przyniosła mi do domu fajną i bardzo modną marynarkę zamszową. Pasuje na mnie jak ulał. Fakt, jest trochę przybrudzona, ale to nic wielkiego. Wystarczy oddać ją do pralni do renowacji i impregnacji, a zapewne odzyska swoją świetność. W naszej galerii jest dość wyjątkowa pralnia Perfect Clean, gdzie dzięki usłudze centrum renowacji skór potrafią zdziałać cuda. Tam zamierzam oddać marynarkę. Jestem przekonany o wysokiej jakości wykonywanych przez nich usług. Moja dziewczyna wybrała sobie u siostry w sklepiku dwa płaszczyki, wiosenny i zimowy, kilka bluzek i śliczną sukienkę. Namówiłem ją, aby wszystko zaniosła do pralni w galerii. Tam, za nie duże pieniądze odbierze cacko. Będziemy mieli wszystko wyczyszczone lub wyprane chemicznie. Ostatnio wprowadzili nową usługę perfect coat, dzięki temu płaszczyki Oli będą elegancko wyczyszczone, pachnące świeżością, uformowane i zapakowane w specjalne pokrowce do odzieży. W szafie się nie zakurzą czekając na odpowiednią porę. Za kilka dni idziemy po odbiór odzieży. Przy okazji mam bojowe zadanie muszę kupić mamie wodę zapachową do żelazek. Od pewnego czasu zaczęła ją używać i nie potrafi się bez niej obejść, tak jak my bez sklepiku siostry. Odkąd siostra ma ten sklep jesteśmy częstymi jej gośćmi przez co, będziemy częstymi klientami Perfect Clean.

środa, 15 lutego 2017

Przytomność umysłu

Jestem uczniem 4 klasy szkoły podstawowej. Dobrze się uczę, ale ciągle mi figle w głowie. Po szkole nudziłem się w domu, więc poszedłem do pralni Perfect Clean. Tam właśnie pracowała moja mama miała dziś 2 zmianę. W pralni był śliczny kotek, który nazywał się Finka. Wszyscy w pralni go lubili. Klienci niejednokrotnie go głaskali lub obdarzali go smakołykami.
 -Mamusiu, a mogę się pobawić z Finką?
 -Możesz, tylko nie rób mu krzywdy.
 Wziąłem finkę na ręce i bawiłem się z nią. Zabrakło mi już pomysłów do zabawy, po chwili jednak wpadłem na najgenialniejszy pomysł mego życia.
 -Kiciusiu, chcesz popływać i pojeździć na karuzeli?
 Kotek miaukną, a ja zrozumiałem, że chce. Wsadziłem kota do pralki i zamknąłem drzwiczki. Mama podeszła do pralki, aby ją włączyć. Uruchomiła start i wydało się jej, że kot zamiauczał.
 -Gdzie jest finka, szukajcie jej. Miauczenie kota powtórzyło się, a ja skręcałem się ze śmiechu. Mama szybko wyłączyła pralkę i otworzyła ją. Z pralki wybiegła wystraszona  finka. Na szczęście jej nic się nie stało.
 Gdzie jest Piotrek, to jego sprawka chyba ja go zaraz wypiorę!
 Przestałem się śmiać, bo to już nie przelewki.
 -Mamusiu, ja chciałem żeby kotek się pobawił.
 -Gdyby nie moja przytomność umysłu, niebyło już z nami finki. Wracaj szybko do domu. Tam się z tobą rozprawię! A przy okazji zanieś pokrowce na odzież i wodę zapachową do żelazka.
 Poszedłem do domu ze skruszoną miną.

 -Zasłużyłem na tęgie baty – pomyślałem i zabrałem się za odrabianie  lekcji. 

Rewolucja w szafie

Wielkimi krokami zbliża się wiosna, więc nastała odpowiednia pora, aby zabrać się za porządki w szafie. Można już wkładać wiosenny płaszczyk, a ta puchowa kurtka, wraz z dodatkami takimi jak szalik, czapka, rękawiczki wylądują wkrótce na najwyższej półce. Wiosenny płaszcz mojej żony wraz z kilkoma innymi fatałaszkami nadawał się do wyprania i wyczyszczenia, czego nie można łatwo wykonać domowymi sposobami. Na szczęście szwagierka pracuje w znanej warszawskiej pralni chemicznej Perfect Clean. Z miesiąca na miesiąc ta firma prężnie się rozwija, oferując klientom bogaty wachlarz usług pralniczych. Niedawno obok powstało współpracujące z pralnią centrum renowacji skór. Oferowane jest niezwykle skomplikowane i czasochłonne czyszczenie i renowacja skór naturalnych oraz futer. Nie znam się na tym i dokładnie nie potrafię określić na czym to polega, ale wiem, że niezbędne jest utrwalenie efektu, korekta koloru, czy impregnacja. W każdym razie okazało się, że jednym częściom garderoby wystarczy zwykłe pranie wodne, inne wymagają prania chemicznego. Szwagierka oraz kilka innych sympatycznych pań wzięły ten wielki stos naszej garderoby i w krótce zajęły się pracą, opowiadając o jej przebiegu. Poznałem mnóstwo nowych niezrozumiałych terminów, takich jak apretura, perfect suit, prokolor, czy perfect coat, której właśnie usłudze został poddany płaszcz, o którym wcześniej wspominałem. Jest to czyszczenie z zastosowaniem preparatów wspomagających i zapachowych oraz wykończenie podwójną warstwą apretury, zapobiegającej powstawaniu zagnieceń i wnikaniu zanieczyszczeń. Warto było oddać ubrania w ręce fachowców, którym praca przebiegała szybko i sprawnie. Wystarczyło trochę poczekać, a otrzymaliśmy perfekcyjnie czysty płaszcz i inne części garderoby zapakowane w specjalne pokrowce do odzieży. Żonie spodobały się jeszcze akcesoria, czyli woreczki zapachowe do szafy, pułapki na mole, rolki do odpylania odzieży, ale jednak zdecydowała, że kupi tylko wodę zapachową do żelazka. Teraz właśnie będąc w wyśmienitym humorze układamy w szafie te ubrania przywiezione z pralni, a niedługo wyruszamy na spacer, ciesząc się urokiem słońca.

wtorek, 14 lutego 2017

Nowy przyjaciel rodziny

Moja rodzina dzisiaj od samego rana jest bardzo podekscytowana. Jedziemy kupić małego szczeniaczka, białą kuleczkę Maltańczyka. Dzieci przygotowały koszyczek, malutki kocyk, nie zapomniały nawet wziąć wody i miseczki. Zauważyłem, iż nawet żonie udzieliła się radość. Jedynie ja patrzę na ten pomysł sceptycznie. No, ale cóż- czego nie robi się dla rodziny? Zapakowaliśmy się do samochodu i w drogę. Droga minęła szybko. Nie wiem kiedy i jak, a piesek już siedział w samochodzie i wesoło poszczekiwał. Dzieci wyrywały sobie pieska. Nie mogli dojść do porozumienia. W końcu żona wzięła go sobie na kolana. Widziałem radość w jej oczach. W pewnym momencie cała zawartość żołądka szczeniaka wylądowała na nowym płaszczu żony i zamszowym pokrowcu w samochodzie. Zatrzymałem się na poboczu. Żona próbowała wszystko wyczyścić, niestety efekt był odwrotny. Nie zostało nam nic innego, tylko od razu jechać do pralni Perfect Clean. Tam na pewno nam pomogą. Często wywabiali plamy z odzieży z którymi nie mogliśmy sobie poradzić, czyścili nam pościel chemicznie. Dzięki nowej usłudze Centrum renowacji skór przy sieci pralni pokrowce będą jak nowe. Zostaną poddane renowacji a następnie impregnacji. Dobrze że są takie pralnie gdzie czyszczą wszystko i to najnowszymi metodami. Żony płaszcz dzięki usłudze perfect coat, będzie czyściutki, pachnący, uformowany, pozbawiony wszystkich plam, a na dodatek zapakowany w pokrowiec do odzieży przepuszczający powietrze. Przy okazji kupiliśmy kilka drobiazgów takich jak, woreczki zapachowe do szafy, pułapki na mole i wodę zapachową do żelazek. Najważniejsze że wszystko dobrze się skończyło, a nasz mały urwis Kodiś jest cudowny.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Przygoda Wojtka

Wojtek ma 10 lat. Jest miłym, dobrym dzieckiem, ale energii ma   za 3 dorosłe osoby. Codziennie po szkole, obiedzie i po odrobieniu lekcji wychodzi z domu bawić  się z rówieśnikami. Czasem grają w piłkę, niekiedy robią  sobie tory przeszkód lub podchody albo biegają, skaczą i hałasują. Dziś właśnie przyszło im do głowy by wybrać się na „wycieczkę krajoznawczą”.
 -Słuchajcie powiedział Wojtek tu jest jakaś budowa. Idźmy  tam. Zobaczcie są tu wiadra ze smołą. Zróbmy konkurs kto przeskoczy je nie wpadając do środka. Antek, skacz pierwszy. Jemu się udało. Dostał gromkie brawa. – A teraz ty Wojciechu. Daj nam powód do śmiechu.
 Wojtek skoczył i wszyscy usłyszeli plusk.
 -Moja mama mnie zabije!
 -Uspokój się, bekso zaraz ci pomożemy.
 Nagle zobaczył mamę idącą drogą.
 -Już po mnie. Zapłakał głośno Wojtek.
 -A co ty Wojtek zrobiłeś? Wyglądasz okropnie!
 -Bawiliśmy się i wpadłem do wiadra ze smołą.
 -Trzeba będzie chyba włożyć do pralki, a ubranie wyczyścić w firmie Perfect Clean.
 Wojtek rozpłakał się na dobre. – Mamusiu, spierz mnie, ale nie wkładaj mnie do pralki.
 Ani cię nie spiorę, ani nie wypiorę, ale obiecaj mi, że będziesz mądrzejszy i nie będziesz wymyślać głupich zabaw.
 Z wielkim trudem udało się mamie odszorować Wojtka.
 -Dziś już nigdzie nie wyjdziesz. Ja pójdę do pralni. Przy okazji wezmę do czyszczenia moją garsonkę, a także kupię pokrowiec na odzież i wodę zapachową do żelazka bo się skończyła.

 Wojtek postanowił, że zachowa się jak prawdziwy mężczyzna i nie będzie płakał. Poszedł do swojego pokoju i zabrał się do czytania Harego Pottera.   

piątek, 10 lutego 2017

Skleroza nie boli

Miałem zawsze dobrą pamięć. Nauka przychodziła mi z łatwością. Wystarczyło mi raz przeczytać i od razu zapamiętałem. Bez żadnych kłopotów zdałem maturę. Po maturze studiowałem farmację, a następnie podjąłem pracę w pobliskiej aptece, której po kilku latach zostałem kierownikiem. Jako osoba 25 letnia ożeniłem się. Nasze małżeństwo uważam za udane. Moja żona jest architektem. Żyjemy szczęśliwie i zgodnie.
 Pewnego dnia dokonałem przeglądu naszych szaf i stwierdziłem, że trzeba oddać do czyszczenia mój  garnitur . Wybrałem się więc do Perfect Clean (Moim zdaniem jest to  najlepsza pralnia chemiczna.), aby oddać ubrania. Kupiłem tam przy okazji wodę zapachową do żelazka. W drodze powrotnej zrobiłem zakupy. Gdy przyszedłem do domu, włożyłem zakupy do lodówki i zabrałem się do gotowania obiadu.
 Nadszedł termin odbioru ubrań. Otworzyłem więc saszetkę by zobaczyć czy mam kwit. W saszetce go nie było. Zacząłem więc nerwowe poszukiwanie nigdzie go nie było. Moja żona zaproponowała mi żebym zajrzał do lodówki.
 -Kochanie! Na pewno tam go niema. Nie był bym taka głupi, żeby wkładać do lodówki cokolwiek innego niż jedzenie.
 -Mówię ci sprawdź bo czasami zdarza się że człowiek odruchowo robi różne rzeczy których by nigdy na spokojnie nie zrobił.
 Otworzyłem lodówkę, wyjąłem pierwszy lepszy worek z prowiantem i walnąłem śmiechem.
 -Co się stało, Darku?
 -Miałaś rację. Właśnie w lodówce, w worku z prowiantem znalazł się kwit z pralni.
 -I taka jest twoja dobra pamięć – zażartowała Monika. Dopada każdego, nawet farmaceutę.

 -No właśnie. W prawdzie skleroza nie boli, lecz trzeba się nadenerwować lub na latać. Jest jeszcze Inne powiedzenie „skleroza nie boli tylko nogi czasem”. 

czwartek, 9 lutego 2017

Niesamowita zmiana

Ostatnio w moim domu dużo się dzieje. Mój pierworodny syn po raz pierwszy się zakochał. Muszę przyznać, że wyszło mu to na dobre. Zaczął o siebie dbać, zmienił styl ubierania. Wspólnie z żoną obserwujemy dyskretnie zachowanie syna. Ostatnio przejrzał wszystkie szafy w poszukiwaniu swojej bluzy. Niestety zamiast bluzy natknął się na moją kurtkę zamszową z lat młodości. Od razu przypadła mu do gustu. Gdyby nie zima zapewne od razu by pobiegł w niej na randkę. Nawet nie dostrzegł, iż wymagała odpowiedniego odświeżenia. Z tego co wiem tylko jedna pralnia chemiczna może kurtce przywrócić dawną świetność – Perfect Clean. Dzięki nowej usłudze Centrum renowacji skór stara kurtka zmieni się w nową bez względu na jej obecny stan. Zostanie poddana renowacji i impregnacji. Z samego rana pojadę do pralni zawiozę płaszcz wiosenny żony i kurtkę, prezent dla mojego dorosłego syna. Dobrze że wybrałem Perfect Clean. Na miejscu okazało się, iż dzięki usłudze perfect coat płaszcz żony będzie nie tylko czysty, ale również pachnący, pięknie uformowany a ponadto zapakowany w pokrowiec do odzieży przepuszczający powietrze. Na miejscu jako stały klient dostałem gratis wodę zapachową do żelazek. Żona na pewno bardzo się ucieszy. Lubi takie drobiazgi, a zwłaszcza gratis. Zadowolony wróciłem do domu. Nie każdy mężczyzna potrafi wszystko tak załatwić jak zrobiłem to ja. Jestem z siebie bardzo dumny. Chciałbym, aby w przyszłości mój syn był podobny do mnie.

środa, 8 lutego 2017

Wstrętny bachor

Przy naszym domu jest dużo zieleni. Ustawiono tam również ławeczki. Letnią porą, czy wczesną jesienią są one wiecznie oblegane. Przychodzą tu osoby starsze, matki z dziećmi. Bywa i także, niestety przychodzą młodzi, którzy urządzają sobie libacje  alkoholowe. Wtedy, co bardziej energiczni panowie „Oczyszczają teren” wyprowadzając „towarzystwo”.
 Pewnego dnia przyszedłem z moją Kasią, aby zażyć świeżego powietrza. Ja otworzyłem książkę, a Kasia poszła do Ewy, aby się z nią pobawić. Po dłuższej chwili przyszła starsza pani, wyglądająca jak matrona. Była mocno umalowana, uczesana w kok. Miała na sobie skórzany płaszcz. Twarz miała nachmurzoną. Usiadła niedaleko mnie, wyjęła jakiegoś „brukowca” i nie zważając na nikogo i na nic, „zatopiła się w lekturze”.
 Nagle usłyszałem płacz Kasi. Po chwili przybiegła do mnie i powiedziała, że bardzo ją boli brzuch i jest jej nie dobrze. Miałam już wstać, by odprowadzić ją dalej i wtedy stała się „tragedia”. Kasia zwymiotowała na płaszcz owej matrony. Ona zerwała się z krzykiem.
 -Co za wstrętny bachor! Tak mnie urządzić! Mam brudny płaszcz i co ja teraz zrobię! Przez nią muszę kupować nowy płaszcz!
 Po pierwsze proszę nie mówić na moje dziecko bachor. Ona jest grzecznym i  miłym dzieckiem, a tak się wyrażać nie przystoi wytwornej pani. Po drugie, jeżeli pani sobie życzy zawiozę panią do pralni Perfect Clean. To jest, moim zdaniem najlepsza pralnia. Oddamy płaszcz do prania chemicznego na ekspres i następnego dnia  będzie pani go miała.
 -Nie potrzebuję pani łaski! Sama sobie poradzę! Jest wolność słowa więc będę wyrażać jak mi się podoba!

 Wstała z ławki mruknęła pod nosem jakieś przekleństwo i z miną obrażonej królowej oddaliła się.