-Dzieci, musimy się
czymś zająć na dworze jest brzydka pogoda, więc ze spaceru nici. Może się w coś
pobawimy?
-Może w mamę i tatę –
zaproponował Kamil.
-EEE tam odezwała się
Aneta. Lepiej pobawmy się w doktora. Ja będę chora, a ty będziesz mnie badał.
-Takie głupie
wymyślacie zabawy – pobawmy się lepiej w pralnię rzekła Justyna. Mojej
koleżanki mama pracuje w pralni. Nazywa się jakoś na p, ale zapomniałam jak.
-Perfect Clean –
podpowiedziała im mama.
-To w pralni wbija
się kliny? Zapytał Kamil.
-Nie roześmiała się
mama – to po angielsku znaczy czyścić, czystość. Słowo pefect oznacza
doskonałość doskonały. Jednym słowem Perfect Clean oznacza doskonałą czystość.
-Super, wobec tego
możemy się bawić w pralnię.
-Ja może wypiorę
Kamila, bo ciągle chodzi brudny powiedziała Aneta.
-Kochanie Kamila nie
trzeba prać on się sam wykąpie, chyba że jego ubranie.
-A ja słyszałam, że
gdy ktoś ubrudzi się smołą, to zmywa się ją masłem. – powiedziała Justyna.
-A z czym będziesz
jadła kanapki, może zostawmy to masło w spokoju.
Nagle Aneta pobiegła
do pokoju i przyniosła perfumy.
-Kamil kładź się
jesteś brudny, trzeba ci sprawić pranie chemiczne – i zaczęła go całego oblewać
perfumami i trzeć rękami co sił. Nawet wlała mu do buzi perfum bo chemicznemu
czyszczeniu muszą podlegać zęby.
Kamil rozpłakał się
głośno. Mama wpadła do pokoju z krzykiem.
-Aneta! Czyś ty na
głowę upadła? Coś ty mu zrobiła?
-Powąchaj jak on
ładnie pachnie i jaki czysty. Przecież wyprałam go chemicznie.
-Oj dzieci, dzieci!
Kiedy wy zmądrzejecie? Zostawić was na 10 minut to albo się kłócicie, albo
macie głupie pomysły. Dość tej głupiej zabawy czas już na obiad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz