poniedziałek, 20 lutego 2017

Ofiara losu

Państwo Zawadzcy stali się właścicielami pralni Perfect clean. Dobrze traktowali swoich pracowników i nigdy nie było problemów z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń. Obsługa pralni była sympatyczna. Klienci byli zadowoleni. Pewnego dnia przyjęli na starz Amandę. W prawdzie nie mieli chęci jej przyjąć, ponieważ jej sposób  bycia pozostawiał wiele do życzenia.
 -Marian, przyjmij ją – powiedziała jak zwykle litościwa, Dorota – to tylko starz. Gdy się nie sprawdzi, nie zawrzemy z nią umowy.
 -Dobra niech ci będzie. Ale zobaczysz, że będziemy mieli z nią kłopoty.
 Następnego dnia Amanda przyszła do pralni. Oczywiście spóźniła się pół godziny i z nie winną minką powiedziała: - zaspałam.
 W naszym zakładzie należy być punktualną – powiedział surowo szef. – Idź teraz do pani Doroty. Ona ci wszystko wyjaśni i pokarze.
 Amanda odwróciła się na pięcie wzięła gumę  do żucia i żując ją poszła do szefowej.
 -No, to co ja mam robić?
 Prze de wszystkim  kulturalnie się odzywać. Chodź teraz, oprowadzę cię po pralni, pokażę jak  co robić i przystąpisz już dziś do pracy.
 Po wyjaśnieniach Dorota kazała posortować pranie. To, co do pralki włożyć do niej, a co do prania chemicznego odłożyć osobno. Gdy to wszystko posortujesz, włącz pralkę i przyjdź  po następną pracę.
 -O losie, to ja mam tak harować? Wół by tyle nie poradził. –Mruknęła pod nosem i z kwaśną miną powlekła się do stanowiska pracy. Naładowała pralkę i włączyła ją. Za chwilę zostały zaniesione  rzeczy do prania chemicznego. Nie minęło 10 minut, a tu wpada zdenerwowana Jadzia i krzyknęła:
 -Co za idiotka tu pracuje! Pościel, ręczniki i obrusy przyniosła do prania chemicznego! Ciekawe czym naładowała pralkę. Co za ofiara losu. Chyba pierwszo klasista wie, że pościele, ręczników i obrusów nie pierze się chemicznie.
 Dorota otworzyła pralkę i o mało  nie zemdlała z przerażenia.
 -Co ta oferma zrobiła! To, co miało być do prania chemicznego wrzuciła do pralki! Jeszcze na dodatek ustawiła ją na gotowanie i wszystko zniszczyła! Marian, zawołaj Amandę, chyba ją za chwilę rozerwę! – Nie powinnam cię w ogóle  przyjąć, lecz ulitowałam się bo nie masz pracy i swoich pieniędzy. Albo jesteś głupia, albo nie chce się pracować.
 -To drugie – powiedziała Amanda z głupkowatym uśmiechem. – Od dziś tu nie pracujesz, a wyrządzone szkody musisz sama pokryć! Co ja teraz powiem klientom? Teraz zamknij drzwi z drugiej strony i niech cię moje oczy nie widzą! Amanda wypadła ze śmiechem z pralni i krzyknęła na odchodne
 -No na pewno ci zapłacę, ty naiwna kobieto!  i pędem pobiegła do koleżanek, które właśnie nalewały wódkę do kieliszków.
 -Chodź, Amandzia,  opijemy twój pierwszy dzień w pracy.

 -Już nie pracuję. Wredna baba mnie zwolniła! Nie chce mnie to nie bez łaski! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz