Państwo Zawadzcy stali się właścicielami pralni Perfect
clean. Dobrze traktowali swoich pracowników i nigdy nie było problemów z
terminowym wypłacaniem wynagrodzeń. Obsługa pralni była sympatyczna. Klienci
byli zadowoleni. Pewnego dnia przyjęli na starz Amandę. W prawdzie nie mieli
chęci jej przyjąć, ponieważ jej sposób bycia pozostawiał wiele do życzenia.
-Marian, przyjmij ją
– powiedziała jak zwykle litościwa, Dorota – to tylko starz. Gdy się nie
sprawdzi, nie zawrzemy z nią umowy.
-Dobra niech ci będzie.
Ale zobaczysz, że będziemy mieli z nią kłopoty.
Następnego dnia
Amanda przyszła do pralni. Oczywiście spóźniła się pół godziny i z nie winną
minką powiedziała: - zaspałam.
W naszym zakładzie
należy być punktualną – powiedział surowo szef. – Idź teraz do pani Doroty. Ona
ci wszystko wyjaśni i pokarze.
Amanda odwróciła się
na pięcie wzięła gumę do żucia i żując
ją poszła do szefowej.
-No, to co ja mam
robić?
Prze de wszystkim kulturalnie się odzywać. Chodź teraz,
oprowadzę cię po pralni, pokażę jak co
robić i przystąpisz już dziś do pracy.
Po wyjaśnieniach
Dorota kazała posortować pranie. To, co do pralki włożyć do niej, a co do
prania chemicznego odłożyć osobno. Gdy to wszystko posortujesz, włącz pralkę i
przyjdź po następną pracę.
-O losie, to ja mam
tak harować? Wół by tyle nie poradził. –Mruknęła pod nosem i z kwaśną miną
powlekła się do stanowiska pracy. Naładowała pralkę i włączyła ją. Za chwilę
zostały zaniesione rzeczy do prania
chemicznego. Nie minęło 10 minut, a tu wpada zdenerwowana Jadzia i krzyknęła:
-Co za idiotka tu
pracuje! Pościel, ręczniki i obrusy przyniosła do prania chemicznego! Ciekawe
czym naładowała pralkę. Co za ofiara losu. Chyba pierwszo klasista wie, że pościele,
ręczników i obrusów nie pierze się chemicznie.
Dorota otworzyła
pralkę i o mało nie zemdlała z
przerażenia.
-Co ta oferma
zrobiła! To, co miało być do prania chemicznego wrzuciła do pralki! Jeszcze na
dodatek ustawiła ją na gotowanie i wszystko zniszczyła! Marian, zawołaj Amandę,
chyba ją za chwilę rozerwę! – Nie powinnam cię w ogóle przyjąć, lecz ulitowałam się bo nie masz pracy
i swoich pieniędzy. Albo jesteś głupia, albo nie chce się pracować.
-To drugie –
powiedziała Amanda z głupkowatym uśmiechem. – Od dziś tu nie pracujesz, a
wyrządzone szkody musisz sama pokryć! Co ja teraz powiem klientom? Teraz
zamknij drzwi z drugiej strony i niech cię moje oczy nie widzą! Amanda wypadła
ze śmiechem z pralni i krzyknęła na odchodne
-No na pewno ci
zapłacę, ty naiwna kobieto! i pędem
pobiegła do koleżanek, które właśnie nalewały wódkę do kieliszków.
-Chodź,
Amandzia, opijemy twój pierwszy dzień w
pracy.
-Już nie pracuję.
Wredna baba mnie zwolniła! Nie chce mnie to nie bez łaski!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz