wtorek, 21 lutego 2017

Walentynki

Odkąd mam dziewczynę rok rocznie zapraszam ją na Walentynki do naszej ulubionej restauracji. Taka jest nasza tradycja. Oczywiście obowiązuje pełna gala. Tak było i w tym roku. Wystrojeni z uśmiechem na ustach i bukietem róż spacerkiem dotarliśmy pod Arkady. Tam na nas już czekał zarezerwowany stolik. Obsługa restauracji bardzo miła, dwoili się i troili aby dogodzić wszystkim klientom. Palące świecie i piękny wystrój stolików dodały uroku całej sali. Panował niepowtarzalny nastrój. Było cudownie. W pewnym momencie obok naszego stolika szedł kelner z pełną tacą i nie wiadomo jak to się stało, do teraz nie wiemy, ale cała zawartość tacy wylądowała na mnie. Wyglądałem jak nieszczęście. Nie wiedziałem co robić stać czy uciekać. Zawstydzony kelner bardzo mnie przepraszał, a jednocześnie próbował zmyć plamy. Niestety bezskutecznie. Dyrekcja restauracji postanowiła pokryć koszt prania chemicznego w pralni Perfect Clean. Od dawna współpracują z tą pralnią. Następnego dnia z samego rana zawiozłem marynarkę zamszową i płaszcz do czyszczenia. Na miejscu dowiedziałem się, iż marynarka musi być poddana renowacji, a następnie impregnacji. Przeraziłem się tymi słowami, teraz wiem że nie potrzebnie. W Perfect Clean mają Centrum renowacji skór, także pani obiecała, iż marynarka będzie wyglądała jak nowa. Ucieszyłem się bo bardzo lubię w niej chodzić. Jest bardzo twarzowa. Jeśli chodzi o płaszcz to dzięki usłudze perfect coat, płaszczyk będzie czyściutki, uformowany i zapakowany w specjalny pokrowiec do odzieży. Koszt tego może nie jest zbyt niski, ale nic mi do tego, bo całość pokrywa restauracja. Przy okazji jako nowy klient dostałem wodę zapachową do żelazek. Zadowolony wróciłem do domu. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz