Miałem zawsze dobrą pamięć. Nauka przychodziła mi z
łatwością. Wystarczyło mi raz przeczytać i od razu zapamiętałem. Bez żadnych
kłopotów zdałem maturę. Po maturze studiowałem farmację, a następnie podjąłem
pracę w pobliskiej aptece, której po kilku latach zostałem kierownikiem. Jako
osoba 25 letnia ożeniłem się. Nasze małżeństwo uważam za udane. Moja żona jest
architektem. Żyjemy szczęśliwie i zgodnie.
Pewnego dnia
dokonałem przeglądu naszych szaf i stwierdziłem, że trzeba oddać do czyszczenia
mój garnitur . Wybrałem się więc do
Perfect Clean (Moim zdaniem jest to
najlepsza pralnia chemiczna.), aby oddać ubrania. Kupiłem tam przy
okazji wodę zapachową do żelazka. W drodze powrotnej zrobiłem zakupy. Gdy
przyszedłem do domu, włożyłem zakupy do lodówki i zabrałem się do gotowania
obiadu.
Nadszedł termin
odbioru ubrań. Otworzyłem więc saszetkę by zobaczyć czy mam kwit. W saszetce go
nie było. Zacząłem więc nerwowe poszukiwanie nigdzie go nie było. Moja żona
zaproponowała mi żebym zajrzał do lodówki.
-Kochanie! Na pewno
tam go niema. Nie był bym taka głupi, żeby wkładać do lodówki cokolwiek innego
niż jedzenie.
-Mówię ci sprawdź bo
czasami zdarza się że człowiek odruchowo robi różne rzeczy których by nigdy na
spokojnie nie zrobił.
Otworzyłem lodówkę,
wyjąłem pierwszy lepszy worek z prowiantem i walnąłem śmiechem.
-Co się stało, Darku?
-Miałaś rację. Właśnie
w lodówce, w worku z prowiantem znalazł się kwit z pralni.
-I taka jest twoja
dobra pamięć – zażartowała Monika. Dopada każdego, nawet farmaceutę.
-No właśnie. W
prawdzie skleroza nie boli, lecz trzeba się nadenerwować lub na latać. Jest
jeszcze Inne powiedzenie „skleroza nie boli tylko nogi czasem”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz