Jestem uczniem 4 klasy szkoły podstawowej. Dobrze się uczę,
ale ciągle mi figle w głowie. Po szkole nudziłem się w domu, więc poszedłem do
pralni Perfect Clean. Tam właśnie pracowała moja mama miała dziś 2 zmianę. W
pralni był śliczny kotek, który nazywał się Finka. Wszyscy w pralni go lubili.
Klienci niejednokrotnie go głaskali lub obdarzali go smakołykami.
-Mamusiu, a mogę się
pobawić z Finką?
-Możesz, tylko nie rób
mu krzywdy.
Wziąłem finkę na ręce
i bawiłem się z nią. Zabrakło mi już pomysłów do zabawy, po chwili jednak
wpadłem na najgenialniejszy pomysł mego życia.
-Kiciusiu, chcesz
popływać i pojeździć na karuzeli?
Kotek miaukną, a ja
zrozumiałem, że chce. Wsadziłem kota do pralki i zamknąłem drzwiczki. Mama
podeszła do pralki, aby ją włączyć. Uruchomiła start i wydało się jej, że kot
zamiauczał.
-Gdzie jest finka,
szukajcie jej. Miauczenie kota powtórzyło się, a ja skręcałem się ze śmiechu.
Mama szybko wyłączyła pralkę i otworzyła ją. Z pralki wybiegła wystraszona finka. Na szczęście jej nic się nie stało.
Gdzie jest Piotrek,
to jego sprawka chyba ja go zaraz wypiorę!
Przestałem się śmiać,
bo to już nie przelewki.
-Mamusiu, ja chciałem
żeby kotek się pobawił.
-Gdyby nie moja
przytomność umysłu, niebyło już z nami finki. Wracaj szybko do domu. Tam się z
tobą rozprawię! A przy okazji zanieś pokrowce na odzież i wodę zapachową do
żelazka.
Poszedłem do domu ze
skruszoną miną.
-Zasłużyłem na tęgie
baty – pomyślałem i zabrałem się za odrabianie lekcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz