Wojtek ma 10 lat. Jest miłym, dobrym dzieckiem, ale energii
ma za 3 dorosłe osoby. Codziennie po szkole,
obiedzie i po odrobieniu lekcji wychodzi z domu bawić się z rówieśnikami. Czasem grają w piłkę,
niekiedy robią sobie tory przeszkód lub
podchody albo biegają, skaczą i hałasują. Dziś właśnie przyszło im do głowy by
wybrać się na „wycieczkę krajoznawczą”.
-Słuchajcie
powiedział Wojtek tu jest jakaś budowa. Idźmy tam. Zobaczcie są tu wiadra ze smołą. Zróbmy
konkurs kto przeskoczy je nie wpadając do środka. Antek, skacz pierwszy. Jemu
się udało. Dostał gromkie brawa. – A teraz ty Wojciechu. Daj nam powód do
śmiechu.
Wojtek skoczył i
wszyscy usłyszeli plusk.
-Moja mama mnie
zabije!
-Uspokój się, bekso
zaraz ci pomożemy.
Nagle zobaczył mamę
idącą drogą.
-Już po mnie.
Zapłakał głośno Wojtek.
-A co ty Wojtek
zrobiłeś? Wyglądasz okropnie!
-Bawiliśmy się i
wpadłem do wiadra ze smołą.
-Trzeba będzie chyba
włożyć do pralki, a ubranie wyczyścić w firmie Perfect Clean.
Wojtek rozpłakał się
na dobre. – Mamusiu, spierz mnie, ale nie wkładaj mnie do pralki.
Ani cię nie spiorę,
ani nie wypiorę, ale obiecaj mi, że będziesz mądrzejszy i nie będziesz wymyślać
głupich zabaw.
Z wielkim trudem
udało się mamie odszorować Wojtka.
-Dziś już nigdzie nie
wyjdziesz. Ja pójdę do pralni. Przy okazji wezmę do czyszczenia moją garsonkę,
a także kupię pokrowiec na odzież i wodę zapachową do żelazka bo się skończyła.
Wojtek postanowił, że
zachowa się jak prawdziwy mężczyzna i nie będzie płakał. Poszedł do swojego
pokoju i zabrał się do czytania Harego Pottera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz