wtorek, 29 grudnia 2015

Boże Narodzenie

Od dwóch lat mieszkam i pracuję w Warszawie. Dwudziestego trzeciego grudnia jechałem pociągiem do domu rodzinnego, na Święta Bożego Narodzenia. Wsiadłem do odpowiedniego przedziału i zająłem miejsce przy oknie. Dzięki temu mogłem Obserwować przez szybę, przesuwające się widoki. Były to wspaniałe krajobrazy: pól, łąk i lasów.
W pewnym momencie wsiadła do mojego przedziału młoda atrakcyjna dziewczyna. Znalazła wolne miejsce i usiadła obok mnie. Wyjęła z torebki książkę i zaczęła ją czytać. Pomyślałem wtedy, że to dobry pomysł na dłużącą się moją podróż.
Wstałem i zdjąłem z półki, która znajdowała się nad moim siedzeniem walizkę. Miałem w niej książkę, którą ostatnio kupiłem. Niestety, nie miałem jeszcze czasu, by ją przeczytać.
W pewnym momencie zachwiałem się i wytrąciłem z rąk mojej sąsiadki książkę, którą akurat czytała. Usłyszałem tylko z jej ust:
- No co pan wyprawia!
Przeprosiłem dziewczynę i podałem jej książkę. Po jakiejś chwili nawiązałem z nią miłą rozmowę. Pod koniec podróży, wymieniliśmy się numerami telefonów.
Gdy już byłem w domu, opowiedziałem mamie, jaka spotkała mnie przygoda. Mój brat śmiał się ze mnie, że w bardzo oryginalny sposób podrywam dziewczyny. Tego dnia jeszcze pomagałem mamie, przy pieczeniu różnego rodzaju wypiekach, na Święta. Później posprzątałem kuchnię i pozmywałem naczynia. Następnie ubrałem z bratem choinkę i mogliśmy już rozpocząć świętowanie.
Po wigilijnej kolacji zadzwoniłem do Ewelinki, bo tak ma na imię dziewczyna, którą poznałem w pociągu, by jej złożyć życzenia. Rozmawialiśmy tak chyba z pół godziny. Ustaliliśmy, że spotkamy się na sylwestra, u niej w domu.

Okazało się, że sytuacja niemiła, która wydarzyła się w pociągu, zapoczątkowała prawdziwą przyjaźń, a może i coś więcej. Myślę, że Nowy rok przyniesie nam obojgu, coś pięknego…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz