poniedziałek, 14 grudnia 2015

Niezwykła wycieczka do ZOO

Piękny niedzielny poranek. Postanowiliśmy z żoną iż zabierzemy dzieci i pojedziemy na całodzienną wycieczkę do zoo. Pogoda nam sprzyjała. Zmuszony byłem zdjąć marynarkę i nieść ją w ręku. Dzieci wesoło biegały od klatki do klatki. Tyle różnych zwierząt, nie wiedzieli gdzie mają się zatrzymać. Nagle zobaczyliśmy dość duży tłum przy jednej z klatek. Zaciekawieni ruszyliśmy do przodu Nasze dzieci wcisnęły się na sam przód. Słychać było ich wesoły śmiech. Było na co patrzeć małpki figlowały i popisywały się widząc tylu turystów. Pomału zbliżyliśmy się do naszych dzieci. W pewnym momencie przyszło mi do głowy coś głupiego. Pomimo iż wiedziałem że nie wolno karmić zwierząt to rzuciłem małpom banana. Chciałem zaimponować dzieciom. Zrobiła się z tego niezła heca. Jedna z małp złapała owoc zgniotła go, wymieszała z błotem i rzuciła w stronę gapiów. Dziwnym trafem to ja oberwałem tym zgniecionym, ubłoconym bananem. Śmiechu było co nie miara. Mnie jednak nie było zbyt wesoło. Marynarka i jedna nogawka były strasznie brudne. Żona próbowała mi trochę wyczyścić, ale niestety tylko rozmazała. Garnitur nadaje się do pralni. To jeszcze nie wszystko całemu zajściu przyglądał się ochroniarz. Poprosił mnie na bok i chciał mi dać mandat i to dość duży. Uprosiłem go o anulowanie kary pieniężnej. Niestety w zamian musiałem uprzątnąć dwie klatki. Przygotowali mi wiadro z płynem, szczotkę i worki na śmieci. Żona z dziećmi wkroczyła i wzięliśmy się za porządki. Robota paliła nam się w rękach. Dzieci worki ze śmieciami i odpadami wynieśli do odpowiednich śmietników. Wężem zlałem cały wybieg i na tym koniec. Klatkę zostawiłem czyściutką i pachnącą. Następnego dnia zaniosłem do pralni Perfect Clean garnitur. Bardzo uprzejma pani przyjęła ubranie i w ciągu dwóch dni kazała przyjść po odbiór, Jestem przekonany iż garnitur będzie wyglądał jak nowy bo niejednokrotnie korzystaliśmy z usług tej pralni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz