czwartek, 17 grudnia 2015
Przygoda
Piękny wiosenny poranek. Słońce zagląda do okien. Obudziłem się wypoczęty z uśmiechem na ustach. Za chwilę mam autobus do pracy, więc muszę się trochę pospieszyć. W pogodnym nastroju zacząłem swoją pracę. Pracuję w ekskluzywnym sklepie z garniturami i dodatkami męskimi. Ruch jest dość duży. Niedługo zbliża się matura. Klienci zainteresowani pytają, mierzą a ja chętnie udzielam im rad. Czas mija bardzo szybko. W pewnym momencie do sklepu wchodzi małżeństwo z dwójką dzieci, dorosły syn i mała dziewczynka. Trudno opisać jak to się stało, ale co najmniej pięć garniturów wiszących na wieszakach były brudne. Wyglądały jak by ktoś pomalował je mazakami. Strach mnie ogarnął, nie wiedziałem co mam robić, aż tu nagle patrzę a z za wystawy sklepowej wychodzi mała dziewczynka, córka ludzi którzy oglądali garnitur dla syna cała pomalowana mazakami. Szyba wystawowa przypominała jedną wielką kolorową plamę. Przerażeni rodzice dziewczynki obiecali pokryć wszelkie szkody. Zamknąłem sklep i wzięliśmy się za robotę. Rodzice wzięli się za mycie szyby. Przyniosłem wszystkie środki czystości, szmatki, wodę i wiaderko. Przyznaję iż szło im bardzo szybko. W ciągu dwóch godzin sklep błyszczał. Pozamiatane i pomyte podłogi lśniły niczym lustro. Zapach od płynów roznosił się wokoło. Wszystko było by dobrze gdyby nie te pomazane garnitury. Żal mi było tych ludzi. Patrzyli na mnie bezradnie kiwając głowami. Postanowiłem im pomóc. Zadzwoniłem do mojej znajomej, która pracuje w pralni Perfect Clean i opowiedziałem o całym zajściu. Problem został rozwiązany. Przybrudzone garnitury pojechały do pralni. Znajoma obejrzała malowidła i stwierdziła iż to tylko pisak spożywczy i nie będzie problemu z wyczyszczeniem. Pralnia Perfect Clean pokazała co potrafi. Garnitury jak nowe wróciły na wieszaki. Rodzice małej malarki obiecali że ich niesforną córeczkę nie spuszczą z oka. Tak skończyła się moja przygoda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz