wtorek, 15 grudnia 2015

Sylwester z Kasią

Kasię poznałem przez Internet rok temu. Pisząc z nią wyrobiłem sobie opinię, że jest porządną kobietą. Była sympatyczna, zawsze uprzejma, do rany przyłóż. Gdy mnie odwiedzała, zawsze mi pomagała (sprzątała i gotowała).
Pewnego dnia zaproponowała mi wspólnego sylwestra. Jej brat pracuje w pralni chemicznej „Perfect Clean” i tam właśnie organizują sylwestra. Chętnie na to przystałem, ponieważ nie miałem żadnych innych planów. Ubrałem się w najlepszy garnitur jaki miałem, a Kasia założyła najładniejszą suknię.
Sylwester odbywał się w sali konferencyjnej pralni. Na stołach stały wazony z sztucznymi kwiatami i szklane świeczniki z palącymi się świecami. Wszyscy bawili się świetnie i nic nie zapowiadało ekscesu, który się niestety wydarzył. Kasia jadła niewiele, ale piła za trzech.
- Zwolnij tempo, bo się upijesz i będzie głupia sprawa. Nie będzie mi miło gdy moją kochaną będą wynosić pijaną z Sali!
- Dareczku, ja wypiłam tylko trochę. Nie martw się, nic złego się nie stanie, wszystko jest pod kontrolą.
Kilka razy ponawiałem prośbę, ale bezskutecznie. Kasia była tak pijana, że przelewała mi się przez ręce. Podszedł do nas ochroniarz i spytał, czy nam nie potrzeba pomocy. Kasia obrzuciła go bardzo wulgarnymi epitetami i zamierzyła się na niego świecznikiem. Całe szczęście, że zdążył się uchylić, bo nieszczęście byłoby gotowe.
Jakimś cudem, przy pomocy jej brata, wyprowadziliśmy ją na dwór, natarliśmy ją śniegiem, aby otrzeźwiała. Nic to jednak nie pomogło. Wyzwała mnie od najgorszych, a brata uderzyła w twarz, aż ten krzyknął z bólu. Niestety trzeba było wezwać policję i zwinęli ją do izby wytrzeźwień. Ja wściekły wróciłem do domu.
Następnego dnia zadzwoniła do mnie mówiąc, że mnie przeprasza, że nie wie, jak to się stało, przecież ona mnie kocha…

- Wczoraj właśnie pokazałaś swoim zachowaniem twoją miłość do mnie! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Żegnaj na zawsze!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz