środa, 30 listopada 2016
Promocje
Moja żona bardzo lubi biegać po sklepach i
wyszukiwać różne promocje. Nie ważne czy to są ubrania czy środki gospodarcze.
Jak widzi słowo promocja to, aż jej się oczy świecą. Czasami kupuje
niepotrzebne rzeczy do domu takie jak dywaniki łazienkowe, których chyba mamy z
pięć kompletów czy chodź by pościel, na którą ma oddzielną szafę. Ile można
kupować pościeli ?! Musielibyśmy chyba co tydzień ją zmieniać, aby wykorzystać
je wszystkie. Ręczników też mamy mnóstwo do koloru do wyboru. Z tymi rzeczami
też moglibyśmy otworzyć sklep. Ostatnio moja żona zaczęła nawet wycinać kupony
z różnych gazet, aby później je wykorzystać lub mnieć pretekst do kupna ich.
Kilka dni temu jak wróciłem do domu z pracy zastałem na przedpokoju pełno
worków z ubraniami, oraz komplety pościeli. Z
początku myślałem, że chce się tego pozbyć i odzyskać ulokowane w tym
pieniądze , ale się bardzo zdziwiłem gdy odważyłem się jej spytać. Co zamierza
z tym wszystkim zrobić. Powiedziała. że ma kilka kuponów z pralni "Perfect
clean" do wykorzystania. Zbliżają się święta więc czas je wykorzystać.
Część rzeczy pójdzie na pranie chemiczne, a inna część na pranie wodne.
Czyszczeni odzieży oczywiście też będzie. Po co ja się w ogóle pytałem?!
Musiałem to wszystko zapakować i zawieść do pralni. Pani ekspedientka tylko się do nas uśmiechnęła i po przyjęciu,
wytłumaczeniu wszystkiego przez moją żonę . Wręczyła jej gratis rolki do
odpylania odzieży, oraz woreczki zapachowe do szafy. To juz moja żona była
wniebowzięta. Wydaje mi się, że powinienem żonę chyba zapisać na jakąś terapię. Tak dalej
nie może być
wtorek, 29 listopada 2016
Przedświąteczne sprzątanie
W naszej rodzinie panuje taka tradycja, że co roku na święta Bożego Narodzenia spotykamy się u innej osoby.
W zeszłym roku wszyscy spotkaliśmy się u rodziców, wcześniej u każdej z moich czterech sióstr, a teraz kolej przypadła na mnie.
Zabraliśmy się z żoną za gruntowne porządki w całym mieszkaniu.
Pomagali nawet przyjaciele.
Odsunęliśmy meble, żeby dokładniej odkurzyć pod nimi, żona umyła wszystkie naczynia i okna, czekało nas jeszcze wysprzątanie łazienki oraz pranie wszelkich ubrań, koców, ręczników, pościeli, dywanów i obrusu.
Postanowiłem skorzystać z usług mojej ukochanej pralni chemicznej Perfect clean.
Wielokrotnie zanosiłem tam jakieś fatałaszki, a te miłe panie rozprawiały się z nimi bez najmniejszego problemu.
Na stronie internetowej przeczytałem o zastosowaniu najnowszej generacji środków chemicznych i o świątecznych promocjach dla stałych klientów.
Jak do tej pory korzystałem chyba z większości usług, bo było już czyszczenie skórzanej kurtki oraz zamszowych butów, naprawianie rozdartych spodni, zastosowanie perfect suit na garniturze, który planowałem wyrzucić.
Kiedy wtaszczyłem tę wielką torbę z wszystkimi drobiazgami, panie stwierdziły z uśmiechem, że taki wielki nabytek im nie straszny.
Opowiadały coś o praniu chemicznym i wodnym.
Zadzwoniła do mnie żona przypominając, abym koniecznie kupił w pralni woreczki zapachowe do szafy i rolki do odpylania odzieży.
Nie znam się na tym, więc poprosiłem o wszystkie akcesoria.
Woda do żelazka też może się przydać.
Po kilku dniach całą garderobę przywieziono mi do domu wraz z dodatkowym, darmowym kompletem akcesoriów.
Nie mogłem wyjść z podziwu wpatrując się w efekty pracy w pralni.
Wreszcie wszystko zostało zapięte na ostatni guzik i można już przyjmować gości, którzy właśnie zaczęli przyjeżdżać.
poniedziałek, 28 listopada 2016
Rodzinny skarb
Właśnie
robiliśmy z żoną porządki w domu kiedy przybiegł nasz synek i oznajmił nam, że
znalazł na poddaszu skarb. Chcąc nie chcąc musieliśmy pójść zobaczyć co za
skarb znalazł nasz synek? Rzeczywiście znalazł drewniany kufer w którym były szkatułki z biżuterią, oraz
albumy z zdjęciami. Nasz synek wyciągnął albumy i wszyscy usiedliśmy na starym
dywanie , aby je pooglądać. Nasz mały synek zaciekawieniem słuchał historyjek
związanych z zrobieniem , niektórych zdjęć. Zobaczył również jak wyglądali jego
pradziadkowie. Trochę był zdziwiony ówczesnym ubieraniem w tamtych czasach.
Ignaś z zaciekawieniem i błyskiem w oku oglądał kolejne rodzinne fotografię.
Moja żona też wycierała ukradkiem łzy wspomnień. Żona zawsze miło wspomina
swoje dzieciństwo szczególnie wyjazdy na wieś do dziadków , jazdy bez siodła na
koniu, skakanie po sianie czy bieganie
boso po porannej rosie. Po obejrzeniu rodzinnych zdjęć wstaliśmy z
starego dywanu. Nie mogłem przypomnieć sobie skąd mamy ten dywan .Spytałem się
żony odpowiedziała, że to kolejna pamiątka rodzinna, niestety dywan jest zbyt
brudny, aby go rozłożyć w pokoju dziennym. Widziałem smutek w oczach żony, więc
postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Gdy poszła sprzątać rzeczy do piwnicy ja
pod pretekstem załatwienia pilnej sprawy w mieście wziąłem spakowałem dywan do
samochodu i zawiozłem go do pralni „Perfect clean”, która zajmuje się
czyszczeniem odzieży i nie tylko. Nasz dywan przejdzie renowację nowoczesną
metodą prania wodnego bez użycia środków chemicznych. Zostawiłem dywan i
wróciłem do domu. Po dwóch dniach pojechałem go odebrać. Gdy przywiozłem go do
domu żona ze szczęścia rzuciła mi się na szyje i rozpłakała. Dywan bardzo
ładnie się prezentuje w pokoju dziennym. Zrobiliśmy z żoną również porządek z
fotografiami rodzinnymi, włożyliśmy je w ramki i powiesiliśmy na ścianie. W
końcu to nasza historia, nasze wspomnienia radosnych chwil z dzieciństwa.
Wieczór andrzejkowy
Jak co roku i tym razem wybieram się na andrzejki. Zaprosiłem moją dziewczynę. Lubimy się bawić, tańczyć i brać udział w wesołych wróżbach. Na dzisiejszy wieczór wystroiliśmy się w pełną galę. Idziemy do ekskluzywnej restauracji. Z dumą patrzyłem jak pięknie wygląda moja Kasia. Zabawa była bardzo udana, jedzenia i picia nie brakowało. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy. Opodal nas przy stoliku siedziały dwie pary. Zamiast się bawić rzucili się w wir picia. Co się z tym wiąże nie trzeba mówić, zaczepki, śmiechy, przepychanki itp. Nie reagowaliśmy, bawiliśmy się jak by nigdy nic. Trwało to do czasu. Niby w żartach popchnęli kelnerkę z pełną tacą jedzenia, która wylądowała na moim garniturze i sukni Kasi. Wyglądaliśmy jak para nieszczęścia. Nie wiedziałem co robić. Z pomocą przyszła obsługa restauracji. Próbowali wyczyścić naszą kreacje, ale niestety na nic się to zdało. Plama na plamie w przeróżnych kolorach. Nie mieliśmy wyjścia opuściliśmy lokal przed czasem. W domu szukaliśmy w gazecie adresów dobrych pralni chemicznych. Wybraliśmy Perfect Clean, Pralnia ma dobrą opinię. Wykonują wiele usług, czyszczą odzież poprzez pranie wodne jak również pranie chemiczne. Z tego co piszą mają bardzo dobre środki chemiczne. Zadecydowaliśmy, iż pakujemy rzeczy i idziemy do Perfect Clean. Na miejscu pani z obsługi pralni bardzo miło nas przyjęła. Obiecała że nasza odzież po czyszczeniu będzie wyglądała perfekcyjnie. Przy okazji poleciła nam rolki do odpylania odzieży, woreczki zapachowe do szafy i pułapki na mole. Niby drobiazgi, ale w domu na pewno się przydadzą. Zostawiliśmy naszą odzież i pełni optymizmu poszliśmy na dobrą kawę i pyszne ciastko do naszej ulubionej cukierni.
piątek, 25 listopada 2016
Jesienny poranek
Jesień najbardziej nie lubiana przeze mnie i większość społeczeństwa pora roku. Wiatry, deszcze, zawieruchy, to wszystko co może zaoferować nam jesień. Wstałem skoro świt żeby wyprowadzić psa przed pracą. Deszcz pada już drugi dzień. Wszędzie mokro, kałuża koło kałuży. Chętnie zostawił bym psiaka w domu, ale nie mogłem mu się oprzeć. Spoglądał na mnie błagalnym wzrokiem. Założyłem smycz i poszliśmy na spacer. Pochodziliśmy trochę i czym prędzej wróciliśmy do domu. Dino był cały mokry i ubłocony. Starałem się go powycierać, ale na nic to się zdało. Wpadł do domu jak burza, otrzepał się i położył się na środku dywanu w salonie. Przeraziłem się, bo zdałem sobie sprawę jak ten dywan będzie wyglądał. Niestety teraz nic nie poradzę. Najwyższa pora iść do pracy. Tam coś wymyślę. Dniówka zleciała dość szybko. Wiedziałem już co zrobić z brudnym dywanem. Poszperałem w internecie i znalazłem pralnię Perfect Clean, gdzie między innymi czyszczą dywany. Zainteresowałem się tą pralnią. Zasięgnąłem wszelkich informacji. Pralnia, która wykonuje tyle usług dla ludności musi być dobra. Po pracy zwinąłem dywan i czym prędzej ruszyłem w stronę galerii, gdzie w naszym mieście mieści się powyższa pralnia chemiczna. Obsługa mile mnie zaskoczyła. Pani wręczyła mi na przyszłość pełen zakres ich usług. Pranie wodne, czyszczenie chemiczne, usługi krawieckie to tylko mała część usług, które wykonują. Mają bardzo dobre środki chemiczne dzięki czemu odzież wygląda jak nowa. Zostawiłem dywan, kupiłem parę drobiazgów przydatnych w domu, woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży, wodę zapachową do żelazka i pułapki na mole. Zadowolony poszedłem do domu. Wziąłem psa i poszedłem na długi spacer.
Moja praca
Miałem
za sobą bardzo ciężki tydzień i jedynie o czym marzyłem to o prysznicu i
położeniu się do swojego łóżka. Jestem kierownikiem promocji i przedstawicielem
w pralni „Perfect clean” . Zajmuje się również franchisingiem w naszej pralni.
Franchising to pomoc w wyborze odpowiedniej lokalizacji dla pralni, nadzór nad
jej uruchomieniem, oraz profesjonalne szkolenie
personelu, jakie zapewnia pakiet franchisingowy, stwarza podstawy dla
przyszłego sukcesu placówki. Ja nad tym
wszystkim czuwam. Bardzo lubię to co robię, choć wymaga to bardzo wiele nerwów,
by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Pracuje tu już kilka ładnych lat,
wcześniej pracował tu mój tata i to on wgłębił mnie w tajniki tej pracy. Jeżdżę
służbowym samochodem po całym naszym kraju i wszystkiego pilnuje. Praktycznie w
domu mnie nie ma od poniedziałku do
piątku . Weekendy zawsze mam wolne i mogę poświęcić na co tylko chcę, a
najczęściej to się relaksuję. Bardzo lubię czytać książki o tematyce
historycznej naszego kraju. Jeżdżąc po naszej ojczyźnie i kontrolując nasze
pralnie zbaczam nieraz z trasy by zwiedzić jakieś muzeum czy zamek zależności ,
w którym zakątku Polski jestem. Można połączyć obowiązki z przyjemnością jeśli
się tylko chcę. Nie powiem nie zawsze jest tak kolorowo czasami bywają ciężkie
tygodnie tak jak ten, ale jeżeli chce się utrzymać wysoki standard w usługach
należy dać z siebie wszystko. Ja jestem
dumny z tego , że pracuje w firmie , która daje mi dużo możliwości, niezłe
zarobki , wolne weekendy, a dodatkowo mogę zwiedzać swój kraj.
wtorek, 22 listopada 2016
Przechwałki
Cześć
Marek –usłyszałem za plecami znajomy głos. To był Julek mój kumpel ze szkoły
średniej , którego nie widziałem chyba z 10 lat. –Cześć o jaka miła niespodzianka
, co Cię sprowadza w te strony zapytałem się go?. Julek mówił, że żona
odziedziczyła w spadku mieszkanie po babci i przyjechali zrobić wszystkie
formalności z tym związane. Następnie chcą sprzedać mieszkanie bo oboje pracują
na dobrych stanowiskach w korporacji w Wrocławiu, a nasze miasto, a raczej
prowincja nie da im takich możliwości. W
sumie ma racje nasze miasto nie ma
porządnych inwestorów i mieszkańcy uciekają do większych miast niestety. Oczywiście nie omieszkał się pochwalić
samochodem, domem itp. Niestety chwalił się tylko rzeczami materialnymi. Nic
nie wspominał o dzieciach więc domyśliłem się , że ich nie posiadają.
Rozmawialiśmy chyba ze sobą z godzinę, a raczej Julek mówił jak mu się tam
powodzi. Po godzinie raczył mnie zapytać gdzie pracuje i czy jestem żonaty
hehe. Powiedziałem mu , że nie mam takich dużych pieniędzy za swoją prace co
on, bo jestem kierownikiem zmiany w pralni „Perfect clean”, ale mam spokojną
pracę, która pozwala mi na to , abym spędzał czas z rodziną. Mamy z żoną troje
wspaniałych dzieci, które nie sprawiają nam zbyt dużo problemów, o ile takie
sprawy można nazwać problemem. Julek
się tylko uśmiechnął do mnie i zapytał jeszcze czy mam czasem ulotki tej pralni
to da żonie, bo pewnie w mieszkaniu będzie trzeba wyprać dywan lub sofę. Bez
zawahania wyjąłem ją z kieszeni i mu wręczyłem dumny z siebie. I
odszedłem. Ponieważ uważam , że to ja
jestem bogaty , ale nie materialnie , ale duchowo. Mam wspaniałą rodzine i nie muszę siedzieć
godzinami w pracy, aby zrobić kupę kasy na widzie misie, które nie są nam
kompletnie potrzebne do szczęścia. W dzisiejszych czasach posiadanie rodziny to
jest bogactwo.
Andrzejkowa zabawa
W zeszłym tygodniu ja oraz paczka moich przyjaciół urządziliśmy sobie wspólną imprezkę andrzejkową.
Każdy zabrał coś do jedzenia i picia i spotkaliśmy się w moim domu.
Na początku wieczór upływał leniwie, wypełniony pogawędkami o przeróżnych sprawach.
W końcu Krzysiek zaproponował, abyśmy urządzili sobie andrzejkowe wróżby, przede wszystkim te matrymonialne.
Ja nie miałem pojęcia na czym to dokładnie miałoby polegać, ale wszyscy przystali na tę Krzyśka propozycję, zwłaszcza dziewczyny.
Ja miałem tylko poszukać jak najwięcej świeczek.
Tak sobie rozmawialiśmy, ucztowaliśmy i bawiliśmy się rozgrzanym woskiem aż do późnej nocy.
Następnego dnia zająłem się sprzątaniem po przyjęciu, ale najgorsze były te nieszczęsne plamy na moim ubraniu i na obrusie.
Pomyślałem sobie, że kolejny raz z opresji uratują mnie te sympatyczne i profesjonalne panie z pralni perfect clean.
Kilkakrotnie korzystałem z ich usług.
Te najnowsze środki chemiczne zdziałały cuda z moją garderobą.
Korzystałem już z czyszczenia odzieży skórzanej i zamszowej.
Mam nadzieję, że tym moim spodniom i obrusowi wystarczy jakieś pranie chemiczne, albo nawet tylko pranie wodne.
Kolejny raz nie zawiodłem się na tej pralni.
Panie szybko uporały się z powierzonym im zadaniem, a ja zakupiłem jeszcze woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży oraz wodę do żelazka.
Zawsze mogą się przydać takie akcesoria.
Przyjaciołom także poleciłem skorzystanie z usług pralniczych, gdyż naprawdę warto.
Teraz planujemy zorganizowanie wspólnej zabawy sylwestrowej.
piątek, 18 listopada 2016
Męski wypad
Już od wiosny planowaliśmy z kolegami z pracy męski wypad na
łono natury. Wreszcie nadszedł ten czas. Spakowałem swój plecak i wrzuciłem do
samochodu, a następnie pojechałem po resztę ekipy. Staszkowi jak zwykle przed
wyjazdem czy imprezą żona zrobiła mega zadymę. No Jolka nie byłaby sobą jakby
Staszka nie zjechała za wszystko tzn. całokształt . Wszyscy zastanawialiśmy się
dlaczego jest z nią. Dzieci jeszcze nie mieli, a nawet przez chwilę wydawało mi
się , że Jolka ich nie chce. Prawda okazała się zupełnie inna. Staszek
opowiedział nam wszystko przy ognisku. Jolka ma problem z zajściem w ciąże i jest pełna frustracji do
całego świata, że to akurat ją spotkało. Dziwić się i nie dziwić. Powiedzieli
sobie , że jeżeli do końca roku im się nie uda to będą starać się o adopcje
malutkiego szkraba. I takie sprawy się
chwali. Poszliśmy spać chyba nad ranem nie mogliśmy się ze sobą nagadać.
Weekend z kumplami był super. Wracaliśmy wszyscy zmęczeni, ale wypoczęci
psychicznie od codzienności, a co z tym związane problemy. Jak to się mówi „
nie ma domku bez ułomku”. Naładowani pozytywną energią. Wszystko byłoby super
gdyby nie brudne siedzenie. Jak to mężczyźni nie przykładają do tego typu spraw
uwagi. Trochę się bałem gadania Gośki więc postanowiłem po odwiezieniu kumpli
pojechać z nim do pralni na czyszczenie chemiczne pokrowców, a następnie na
myjnię. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Do domu wróciłem późnym wieczorem o dziwo
Gosia już spała i dzieciaki też . Wykąpałem się i położyłem obok swojej żonki,
ucałowałem ją w policzek i w myślach podziękowałem jej za to, że jest taka
wspaniała i mamy troje cudownych dzieci. Nie chciałbym przechodzić tego co
Staszek i Jola. Bardzo im współczuje całej tej sytuacji. Mam nadzieję ,że
wszystko im się ułoży.
środa, 16 listopada 2016
Życiowe błędy
Moje
dzieci wyjechały na „ zieloną szkołę” choć moja żona nie była za bardzo przekonana do tego pomysłu. Ja myślę, że był
to strzał w dziesiątkę. Nasze dzieci były bardzo” zaniedbane” wychowawczo , że
tak się wyrażę. Oboje z żoną polegliśmy co do tej kwestii. Nasze pociechy
robiły wszystko, abyśmy zwrócili na nie uwagę, a my nic. Dla nas liczyły się
tylko pieniądze i kariera. Myśleliśmy, że kupując im drogie prezenty i
pozwalając na wszystko wynagradzamy im to , że nie jesteśmy obecni w ich życiu.
Niestety doszło do takiej sytuacji, że straciliśmy kontrolę nad nimi. Dopiero
uświadomiliśmy się jak o mało ich nie straciliśmy, jak wielki błąd zrobiliśmy.
Na szczęście oboje z żoną zrozumieliśmy, że to nie pieniądze dają szczęście
lecz rodzina. Postanowiliśmy, że pójdziemy z żoną na terapię rodziną. Dzieci
zapisaliśmy na obóz, a sami poszliśmy na terapię. I to dzięki tej terapii
zrozumieliśmy czego o mały włos nie straciliśmy. Dzieci wróciły odmienione my
również wróciliśmy z terapii odmienieni. Chyba wszyscy zrozumieliśmy, że
rodzina to skarb. Jedynym teraz problemem był namiot naszych dzieci, który był
okropnie zabrudzony. Znając wcześniejsze nasze podejście do tych spraw to
kupilibyśmy nowy, ale nie tym razem.
Nasz najstarszy syn znalazł w internecie pralnie, która zajmuje się
takimi rzeczami. Postanowiliśmy pojechać do niej wszyscy razem czego nie
robiliśmy już dawno. Pani w pralni
powiedział, że nasz namiot przejdzie pranie wodne w specjalnych środkach
chemicznych, które nie niszczą tego rodzaju tkaniny. Usługa nie była droga, ale
sama przyjemność pojechania i
załatwienia czegoś razem z
rodziną to sama przyjemność. Po odebranie namiotu z pralni „Perfect clean” tez
pojechaliśmy razem. Każdy z nas popełnia
błędy, ale najważniejsze, to wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Seans filmowy
Firma w której pracuję dość dobrze rozporządza funduszem socjalnym. Bony świąteczne, bilety na basen, dodatki do wczasów itp. Wczoraj szef wręczył każdemu pracownikowi dwa bilety na film 3d, hit do cinema city. Zadowolony wróciłem do domu. Dziś wybieramy się do kina na wieczorny seans. Czeka nas cudowny wieczór. Wystrojeni ruszyliśmy do kina. Wszystkie miejsca były zajęte. Właściwie nie ma się co dziwić, ten film jest tak reklamowany, zwłaszcza efekty 3d, iż większość przyszła z ciekawości. Zajęliśmy swoje miejsca i w skupieniu czekaliśmy na upragniony film. Zauważyłem, że co druga osoba coś popijała i jadła. Dziwiłem się, bo jak można dwie godziny nie wytrzymać bez jedzenia czy picia. Światła przygasły, rozpoczął się film. Śledziliśmy z zainteresowaniem losy bohaterów i piękne widoki. Wokół było słychać szelest papierków, otwieranie butelek i szepty ludzi. Czas minął bardzo szybko, film dobiegł końca. Wróciliśmy spacerkiem do domu. Całą drogę rozmawialiśmy o fabule filmu. W domu doznałem szoku. Żona zauważyła, iż plecy w mojej marynarce zmieniły kolor. Ktoś w kinie oblał mnie sokiem. Zdenerwowaliśmy się obydwoje. Próbowaliśmy te plamy sprać, niestety nasze starania spełzły na niczym. Jedynym ratunkiem jest pralnia Perfect Clean. Niejednokrotnie wybawiała nas z podobnych problemów. Z samego rana wziąłem marynarkę i czym prędzej poszedłem zanieść do czyszczenia chemicznego, bądź prania wodnego. Nie znam się na tym, także nie wiem co oni z nią zrobią. Najważniejsze żeby była czysta. Przy okazji żona poprosiła mnie żebym zrobił w pralni drobne zakupy. Potrzebujemy woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży, oraz płyn pachnący do żelazka. Kupiłem co należało, marynarkę zostawiłem do czyszczenia i poszedłem do domu. Humor mi się poprawił, bo pracownica pralni obiecała, iż marynarka będzie jak nowa bez jakichkolwiek oznak używalności.
wtorek, 15 listopada 2016
Nieprzemyślany zakup
Sobotnie popołudnie. Siedzieliśmy z żoną przy kawce, miło nam się gawędziło gdy zadzwonił telefon. Chcąc nie chcąc trzeba było odebrać. Żona podniosła słuchawkę, chwilę słuchała, po czym zadowolona oznajmiła, iż zostaliśmy zaproszeni na pokaz wełnianej pościeli. Po minie Asi widziałem że ma jakieś plany związane z tym pokazem. Akwizytorzy opowiadali o swoich wyrobach, mieli niesamowity dar przekonywania ludzi uczestniczących w pokazie. Pierwsza skusiła się moja żona. Kupiła piękny komplet wełniany. Czym prędzej wróciliśmy do domu, Asia od razu wzięła się za zmianę pościeli. Żeby odreagować głupotę żony, wziąłem psa i poszedłem na spacer. Ruszyłem w stronę parku. Nagle zaczął padać ulewny deszcz. Zacząłem biegnąć, tuż obok mnie mój psiak. Wpadliśmy do domu całkowicie zmoczeni. Ja poszedłem do łazienki powycierać się, a Dino wpadł prosto do sypialni na naszą nową pościel wełnianą. To co on tam narobił trudno opisać. Nie wiedzieliśmy co mamy robić, śmiać się czy płakać. Na drugi dzień z samego rana z kołdrą pod pachą poszedłem do pralni Perfect Clean szukać pomocy. Pracownica pralni wyjaśniła mi, iż kołdra wełniana będzie prana chemicznie. Z tego co sobie kojarzę do większości odzieży stosuje się pranie wodne. Mam nadzieję że czyszczenie spełni nasze oczekiwania i pościel będzie jak nowa. Przy okazji kupiłem w pralni kilka drobiazgów o które prosiła mnie żona, a mianowicie woreczki zapachowe do szafy, płyn pachnący do żelazka i rolki do odpylania odzieży. Pani wszystko ładnie mi zapakowała i poszedłem do domu. Mijał dzień za dniem. Nadeszła pora odbioru kołdry. Wspólnie z żoną poszliśmy odebrać nasz nieprzemyślany zakup. Udało się, pościel po czyszczeniu wygląda jak nowa. Zadowoleni wróciliśmy do domu. Teraz uważamy na naszego pupila ażeby to się więcej nie powtórzyło.
poniedziałek, 14 listopada 2016
Prezent od dzieci
Razem
z Mirką wyjeżdżaliśmy na długi wakacyjny weekend nad morze. Już dawno nie
byliśmy sami. No niestety. Przy trójce dzieci jest co robić, a jeszcze obydwoje
pracujemy. Zarówno rodzice Mirki jak i
moi mieszkają daleko od nas. Więc musimy sobie jakoś radzić. Na szczęście
dzieciaki są już „odchowane” wszyscy chodzą już do szkoły. Najmłodsza chodzi do
3 klasy szkoły podstawowej, a najstarszy syn kończy gimnazjum. Nie powiem było
nam bardzo ciężko i nie raz się kłóciliśmy i trzaskaliśmy drzwiami, ale przetrwaliśmy
już najcięższe chwile w naszym małżeństwie, a teraz przyszły te najlepsze hehe.
Nasze dzieci zorganizowały nam na 18 rocznice ślubu wypoczynek nad morzem.
Zorganizowały wszystko same, nawet zapłaciły za hotel ze swojego kieszonkowego
, a żeby nie było wymówek pod czyją opieką zostaną, to nasz najstarszy syn
wciągnął do tego dziadków. Dosłownie wszystko dopięli na ostatni guzik. Muszę
dumnie powiedzieć, że mamy fantastyczne dzieci. Po raz pierwszy w życiu
zabrakło nam z Mirką słów. Spakowani wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy
podekscytowani jak młodzieniaszki hehe. Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy
rozpakowywać walizki, a tu szok! Spytałem się Mirki po co wzięła woreczki
zapachowe do szafy, oraz rolki do odpylania odzieży. Mirka zaczęła się śmiać i
nie mogła przestać. Po dłuższej chwili odpowiedziała. –Wiesz nie byłam do końca
pewna jaki hotel nam nasze dzieci zafundowały , więc się wolałam zabezpieczyć
na wszelki wypadek. I w tym momencie zaczęliśmy się obydwoje śmiać. Nasze
dzieci z hotelem jak i z prezentem spisały się na medal. Dla takich chwil warto
żyć.
Narciarskie wybryki
Kiedy byłem nastolatkiem miałem w głowie różne szalone pomysły.
Pamiętam doskonale tamtą srogą zimę, kiedy to mróz dokuczał niemiłosiernie, a płatki sypiącego się śniegu przykrywały wszystko, co napotkały na swej drodze.
Zaczęły się ferie zimowe i wreszcie dwutygodniowy odpoczynek od znienawidzonej szkoły.
Wymyśliłem wtedy, że ja oraz paczka moich przyjaciół pozjeżdżamy na nartach z największych zasp śnieżnych i tak też się stało.
Wszyscy ubrali puchowe kurtki, czapki, szaliki, rękawiczki oraz kozaki, natomiast ja nie znosząc tego zimowego okrycia włożyłem jakąś skórzaną kurtkę i zamszowe buty.
Ludzie patrzyli na mnie jak na dziwaka, ale wcale mi to nie przeszkadzało.
Mieliśmy z tej zabawy coraz większą frajdę tym bardziej, że zaczęliśmy się ścigać i oczywiście przewracać. Kiedy zobaczyliśmy nasze oblepione błotem i śniegiem okrycia po tej zabawie stwierdziliśmy, że nadają się już tylko do wyrzucenia.
Ale kiedy minęliśmy wielki budynek z napisem Perfect Clean, który okazał się być pralnią chemiczną postanowiliśmy tam poszukać pomocy.
Od sympatycznych pań pracujących w pralni dowiedziałem się, że z moją garderobą będzie najwięcej roboty.
Pamiętam, że czyszczenie i renowacja odzieży skórzanej jest niezwykle pracochłonna i wymaga zastosowania wielu różnych zabiegów, takich jak impregnacja i kilka innych.
Zamszowe buty też wymagały użycia jakichś najnowszej generacji środków chemicznych oraz przefarbowania na ciemniejszy kolor.
Z ubraniami kolegów poszło łatwiej, gdyż wystarczyło tylko zastosować pranie chemiczne, a niektórym elementom odzieży wystarczyło tylko pranie wodne.
Była też z nami moja dziewczyna, która kupiła w pralni woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży.
W każdym razie wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni z usług pralniczych.
Moja garderoba wyglądała jak nowa, nie było nawet najmniejszego śladu po tamtej zimowej zabawie.
Od tamtej pory zostałem stałym klientem pralni Perfect Clean.
czwartek, 10 listopada 2016
Wolna sobota
Nareszcie nadszedł mój upragniony wolny dzień.
Żona stwierdziła, że zabiera się za gruntowne porządki domowe.
Wkrótce okazało się, że brakuje tego i owego, więc udanie się do sklepu przypadło akurat mnie.
Jest to niewdzięczne zadanie, gdyż przeważnie zapomnę czegoś przynieść i muszę biegać z powrotem.
Kupiłem kilka artykułów spożywczych oraz środki chemiczne i już miałem wracać, kiedy poczułem kuszący zapach z pobliskiej pizzerii.
Fakt, że w domu zajadam przepyszne obiadki, ale mam także słabość do fast food, więc wstąpiłem tam i kupiłem sobie dużą tortillę z wieloma dodatkami.
Zajadałem wracając do domu, a kiedy żona mnie zobaczyła, najpierw się roześmiała, potem stwierdziła, że kurtkę mogę już wyrzucić.
Faktycznie widniały na niej plamy od sosu.
Natomiast mnie przypomniało się o istnieniu pralni chemicznej Perfect Clean, do której kiedyś zanosiliśmy firanki, dywan i ręczniki.
Zastosowano wtedy na nich pranie chemiczne.
W pralni była akurat ta pani, która profesjonalnie zajęła się niegdyś tymi wszystkimi naszymi rzeczami.
Rozmawiała z koleżanką o czyszczeniu odzieży skórzanej i zamszowej.
Z moją kurtką nie było aż tak źle, wystarczyło zastosować pranie wodne w połączeniu z jakimiś nowoczesnymi środkami chemicznymi i już było po kłopocie.
Wiedziałem, że oddaję ją we właściwe, fachowe ręce.
Postanowiłem dodatkowo dokupić woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży.
Żona ucieszyła się z moich zakupów zarówno w sklepie, jak i w pralni.
O niczym tym razem nie zapomniałem.
Kurtkę idealnie czyściutką, zapakowaną w pokrowiec do odzieży przywieziono mi do domu mnastępnego dnia.
Pracownicy pralni drugi raz mnie nie zawiedli, więc z kolejnymi plamami udam się bezzwłocznie do Perfect Clean.
środa, 9 listopada 2016
Pech
Zapowiadał
się miły dzień. Pogoda za oknem , aż zapraszała do wyjścia. Postanowiłem, że
dzisiaj spędzę aktywnie dzień na łonie natury. Spakowałem swoje ubrania oraz
potrzebny sprzęt, pozamykałem okna , powyłączałem wszystko z kontaktu i
zamknąłem drzwi. Już nie mogłem doczekać się kiedy wsiądę na łódkę i powędkuję
nad jeziorkiem w ciszy ,spokoju pełen relaks. Niestety musiałem tylko przebić
się przez tą miastową dżunglę rowerem. Jak do tej pory nie było większego
problemu, najgorzej było na skrzyżowaniu dwóch głównych ulic „to jakiś
koszmar”-pomyślałem. Ludzie poczują tylko ładną pogodę i nagle wszyscy chcą
uciec z miasta hehe . Dziwić się i nie dziwić przecież sam zrobiłem, to co oni.
Każdy chce wykorzystać piękną pogodę jedni na wypad nad jezioro, inni do parku
, a jeszcze inni na rowery do lasu. Miałem już ruszać swoim rowerem bo
zobaczyłem zielone światło, gdy nagle się poślizgnąłem na wielkiej plamie oleju
, która była rozlana na ulicy i upadłem wprost w nią. Moje spodnie były całe w
tłustej plamie . A to pech! I teraz zamiast na ryby trzeba było wybrać się do
pralni. Na naszym osiedlu była fajna ekologiczna pralnia „Perfect clean”,
postanowiłem tam podjechać. Pani ekspedientka poinformowała mnie , że moje
spodnie nadają się tylko do prania wodnego z użyciem odpowiednich środków
chemicznych do tego typu zabrudzeń.
Dobrze, że można je w ogóle wyczyścić, bo już się obawiałem , że będę
miał kolejny nie planowany wydatek. Pojechałem do domu , aby się przebrać i zanieść
spodnie jeszcze dzisiaj do pralni.
Przecież w telewizji zapowiadali, że cały tydzień ma być słoneczny, a ja
chciałem jeszcze wyskoczyć na ryby, tylko tym razem pojadę autobusem.
Dzień zaduszny
W moim domu od zarania dziejów panuje zwyczaj, aby w dzień zaduszny odwiedzać groby, palić znicze, wspominać bliskich którzy odeszli od nas. W samo południe całą rodziną wybraliśmy się na pobliski cmentarz. Ludzi było bardzo dużo. Stali przy grobach pogrążeni, zadumani, myślami gdzieś daleko. Dotarliśmy do naszego grobu. Żona miotełką omiotła liście, które bez przerwy lecą nie wiadomo skąd. Dzieci wzięły się za znicze. Jeden drugiemu wyrywał zapalniczkę. Nie mogłem patrzeć na te przepychanki. Zacząłem sam podpalać znicze. Dzieci stały naburmuszone, przestali się do mnie odzywać. Ja sobie nic z tego nie robiłem. W pewnym momencie żona zauważyła, iż tył rękawa w kurtce jest z czerwonego wosku. Zacząłem skubać wosk. Niestety zamiast lepiej, było coraz gorzej. Zauważyłem głupie uśmieszki na twarzach dzieci. Wściekły wróciłem do domu. Moja nowa elegancka kurtka nie nadawała się do chodzenia. Nagle doznałem olśnienia. Przypomniało mi się że jest taka instytucja jak pralnia chemiczna. Z rana z kurtką pod pachą ruszyłem do galerii, gdzie jest pralnia chemiczna Perfect Clean. Słyszałem że jest to jedna z lepszych pralni, mają doskonałe środki chemiczne, wykonują wiele usług. Piorą zarówno chemicznie jak i w pralkach wodnych, regenerują skóry, kożuchy. Zatrudnili krawcowe do drobnych poprawek krawieckich. Ponadto można u nich kupić woreczki zapachowe do szaf, rolki do odpylania odzieży i wiele innych drobiazgów. Moją kurtką zajęli się bardzo profesjonalnie. Pani z obsługi obiecała, iż po tygodniu nie będzie śladu po wosku. Zadowolony wróciłem do domu. Przekazałem wszystko żonie. Obydwoje stwierdziliśmy, iż będziemy klientami Perfect Clean.
wtorek, 8 listopada 2016
Farbowanie włosów
Tamtego dnia moja dziewczyna oświadczyła mi, że chce przefarbować swoje włosy na jaśniejszy kolor.
Kupiła farbę do włosów, a do mnie należało to niewdzięczne zadanie, czyli nałożenie farby.
Zabawiłem się zatem we fryzjera i po jakimś czasie cała zawartość opakowania znalazła się na głowie mojej ukochanej.
W pewnym momencie spojrzała w lustro i mina jej zrzedła.
Kolor włosów nie przyniósł oczekiwanego efektu, a ponadto na jej twarzy i ubraniu powstały małe plamki.
Z twarzy udało się zmyć te nieszczęsne ślady, natomiast ubranie przedstawiało się znacznie gorzej.
Byliśmy przekonani, że bluzka nadaje się już wyłącznie do wyrzucenia, kiedy nagle doznałem olśnienia.
Odwiedziłem kiedyś pralnię Perfect Clean z garniturem, który po zabiegu o nazwie perfect suit służy mi do dziś.
Udaliśmy się więc do pralni.
Sympatyczna pani z uśmiechem na twarzy poinformowała, że nie z takimi plamami miała już do czynienia i zabrała się do pracy, opowiadając przy okazji o szerokim wachlarzu usług oferowanych przez pralnię.
W naszym przypadku należało zastosować najpierw pranie wodne, następnie pranie chemiczne.
Dowiedziałem się też sporo na temat czyszczenia odzieży skórzanej oraz zamszowej.
Kolejnego dnia odebraliśmy bluzkę w idealnym stanie.
Po farbowaniu nie zostało nawet śladu, widocznie najnowsze środki chemiczne umiejętnie rozprawiły się z farbą.
W pralni można także nabyć ciekawe akcesoria, a ich cena nie jest wygórowana.
My zakupiliśmy woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży.
Na pewno zostaniemy stałymi klientami pralni.
Moją wybrankę czeka jeszcze wizyta u fryzjera, lepiej, żeby włosami także zajął się profesjonalista.
poniedziałek, 7 listopada 2016
Dzieciństwo Marysi
Bardzo
lubię chodzić na plac zabaw ze swoją córeczką Marysią, którą po prostu
uwielbiam . Choć nie zawsze znajduję na to czas niestety. Oboje z żoną
pracujemy w różnych godzinach. Ja jestem kierownikiem na budowie, a żona
pracuje w pralni „Perfect clean” jako dyrektor marketingu. Żona bardzo lubi
swoją pracę jest bardzo kreatywną osobą. W sumie musi, aby utrzymać się na tym
stanowisku. Marysia bawiła się z dziećmi na placu zabaw z beztroską. Mam trochę
wyrzuty sumienia, że nie poświęcam jej zbyt dużo swojego czasu. Zastanawiam się
czy naprawę warto? Dzieciństwo Marysi ucieka mi między palcami. Nawet nie wiem
kiedy ona urosła i przyszedł moment, kiedy trzeba było ją zaprowadzić do
przedszkola. Wiem, że straconego czasu nie da się nadrobić, ale pracy tez nie
mogę zmienić. Marysia chodzi na kilka dodatkowych zajęć, na które zapisała ją moja żona oczywiście. Lekcje języka
angielskiego, francuskiego, tańce, gimnastyka, balet czy temu dziecku to jest
potrzebne? Oboje z żoną byliśmy chowani inaczej i wiele nam do super zabawy
potrzebne nie było. To właśnie przykre, że pozwoliłem na takie rzeczy. Muszę
porozmawiać z swoją żoną, tak nie może być. Jestem w stanie wiele rzeczy
zrozumieć , ale to, że sami zabieramy Marysi dzieciństwo już nie . Ona
potrzebuje naszego czasu nie tych dodatkowych zajęć. Muszę porozmawiać z dyrektorem w mojej pracy, że chce mieć stałe
godziny pracy i co drugi weekend wolny. Myślę , że da się to wszystko jeszcze
naprawić i zwrócić Marysi dzieciństwo. Wystarczy tylko chcieć.
piątek, 4 listopada 2016
Tajemnica
Marek
jak zwykle do pracy przyszedł cały w sierści psa no oczywiście jego ubrania
mimo prania pachniały psem. Widziałem, że
nie podoba to się naszej szefowej Ani , która tylko czeka na odpowiedni
moment, aby dogryź Markowi. Sam nie wiem co ją jeszcze dzisiaj powstrzymało, że
go nie zaatakowała? Przeszła obok nie go dając mu do zrozumienia wzrokiem, że
nie podoba jej się jego wygląd nie odzywając się do niego. Normalnie przeżyłem
wielki szok! Co tu jest grane ?! Postanowiłem się dowiedzieć od naszej
największej firmowej plotkary Zośki w porze lanczu. Gdy nadeszła pora przerwy
szybko chwyciłem swoją marynarkę i podszedłem do Zośki pytając -Czy nie
pójdziemy dzisiaj razem na lancz? Zośka wiedziała, że na pewno chce się czegoś
dowiedzieć, dlatego proponuje jej wspólny posiłek. Bo kobiety jak zwykle
wszystko wiedzą, no cóż nawet się nie wypierałem bo po co hehe. A Zośka wzięła
swój granatowy płaszczyk, zarzuciła sobie go na plecy i rzekła – No chodź jak
będę wiedziała to rozwieję twoje wątpliwości. Wyszliśmy razem zerkając w stronę
Marka i Ani, którzy siedzieli przy swoich biurkach czekając tylko, kiedy
wyjdziemy. Spojrzałem na Zośkę , a ona na mnie. Zrozumieliśmy się bez słów.
Zamiast pójść na lancz postanowiliśmy się ukryć i zobaczyć dalszy ciąg intencji
Anki i Marka. Bo Zośka chyba też nie wiedziała o co tu chodzi? Anka otworzyła
szafkę w swoim biurku i wyjęła małą
torebkę i poszła z nią w kierunku Marka. Marek wziął torebkę bez wahania i
wyjął z niej : rolki do odpylania odzieży oraz woreczki zapachowe do szafy.
Marek rozpakował rolki ,a Ania wyczyściła mu jego garnitur z sierści. I już
wszystko było jasne oni są parą tylko po co to przed nami ukrywają?!
Zaspokoiliśmy swoją ciekawość z Zośką , więc poszliśmy na lancz. Wróciliśmy jak
gdyby nic do swoich obowiązków. A Ania i Marek siedzieli już przy swoich
biurkach udając, że nic ich nie łączy z myślą, że nadal da to się ukrywać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)