Razem
z Mirką wyjeżdżaliśmy na długi wakacyjny weekend nad morze. Już dawno nie
byliśmy sami. No niestety. Przy trójce dzieci jest co robić, a jeszcze obydwoje
pracujemy. Zarówno rodzice Mirki jak i
moi mieszkają daleko od nas. Więc musimy sobie jakoś radzić. Na szczęście
dzieciaki są już „odchowane” wszyscy chodzą już do szkoły. Najmłodsza chodzi do
3 klasy szkoły podstawowej, a najstarszy syn kończy gimnazjum. Nie powiem było
nam bardzo ciężko i nie raz się kłóciliśmy i trzaskaliśmy drzwiami, ale przetrwaliśmy
już najcięższe chwile w naszym małżeństwie, a teraz przyszły te najlepsze hehe.
Nasze dzieci zorganizowały nam na 18 rocznice ślubu wypoczynek nad morzem.
Zorganizowały wszystko same, nawet zapłaciły za hotel ze swojego kieszonkowego
, a żeby nie było wymówek pod czyją opieką zostaną, to nasz najstarszy syn
wciągnął do tego dziadków. Dosłownie wszystko dopięli na ostatni guzik. Muszę
dumnie powiedzieć, że mamy fantastyczne dzieci. Po raz pierwszy w życiu
zabrakło nam z Mirką słów. Spakowani wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy
podekscytowani jak młodzieniaszki hehe. Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy
rozpakowywać walizki, a tu szok! Spytałem się Mirki po co wzięła woreczki
zapachowe do szafy, oraz rolki do odpylania odzieży. Mirka zaczęła się śmiać i
nie mogła przestać. Po dłuższej chwili odpowiedziała. –Wiesz nie byłam do końca
pewna jaki hotel nam nasze dzieci zafundowały , więc się wolałam zabezpieczyć
na wszelki wypadek. I w tym momencie zaczęliśmy się obydwoje śmiać. Nasze
dzieci z hotelem jak i z prezentem spisały się na medal. Dla takich chwil warto
żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz