czwartek, 10 listopada 2016
Wolna sobota
Nareszcie nadszedł mój upragniony wolny dzień.
Żona stwierdziła, że zabiera się za gruntowne porządki domowe.
Wkrótce okazało się, że brakuje tego i owego, więc udanie się do sklepu przypadło akurat mnie.
Jest to niewdzięczne zadanie, gdyż przeważnie zapomnę czegoś przynieść i muszę biegać z powrotem.
Kupiłem kilka artykułów spożywczych oraz środki chemiczne i już miałem wracać, kiedy poczułem kuszący zapach z pobliskiej pizzerii.
Fakt, że w domu zajadam przepyszne obiadki, ale mam także słabość do fast food, więc wstąpiłem tam i kupiłem sobie dużą tortillę z wieloma dodatkami.
Zajadałem wracając do domu, a kiedy żona mnie zobaczyła, najpierw się roześmiała, potem stwierdziła, że kurtkę mogę już wyrzucić.
Faktycznie widniały na niej plamy od sosu.
Natomiast mnie przypomniało się o istnieniu pralni chemicznej Perfect Clean, do której kiedyś zanosiliśmy firanki, dywan i ręczniki.
Zastosowano wtedy na nich pranie chemiczne.
W pralni była akurat ta pani, która profesjonalnie zajęła się niegdyś tymi wszystkimi naszymi rzeczami.
Rozmawiała z koleżanką o czyszczeniu odzieży skórzanej i zamszowej.
Z moją kurtką nie było aż tak źle, wystarczyło zastosować pranie wodne w połączeniu z jakimiś nowoczesnymi środkami chemicznymi i już było po kłopocie.
Wiedziałem, że oddaję ją we właściwe, fachowe ręce.
Postanowiłem dodatkowo dokupić woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży.
Żona ucieszyła się z moich zakupów zarówno w sklepie, jak i w pralni.
O niczym tym razem nie zapomniałem.
Kurtkę idealnie czyściutką, zapakowaną w pokrowiec do odzieży przywieziono mi do domu mnastępnego dnia.
Pracownicy pralni drugi raz mnie nie zawiedli, więc z kolejnymi plamami udam się bezzwłocznie do Perfect Clean.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz