poniedziałek, 7 listopada 2016

Dzieciństwo Marysi

Bardzo lubię chodzić na plac zabaw ze swoją córeczką Marysią, którą po prostu uwielbiam . Choć nie zawsze znajduję na to czas niestety. Oboje z żoną pracujemy w różnych godzinach. Ja jestem kierownikiem na budowie, a żona pracuje w pralni „Perfect clean” jako dyrektor marketingu. Żona bardzo lubi swoją pracę jest bardzo kreatywną osobą. W sumie musi, aby utrzymać się na tym stanowisku. Marysia bawiła się z dziećmi na placu zabaw z beztroską. Mam trochę wyrzuty sumienia, że nie poświęcam jej zbyt dużo swojego czasu. Zastanawiam się czy naprawę warto? Dzieciństwo Marysi ucieka mi między palcami. Nawet nie wiem kiedy ona urosła i przyszedł moment, kiedy trzeba było ją zaprowadzić do przedszkola. Wiem, że straconego czasu nie da się nadrobić, ale pracy tez nie mogę zmienić. Marysia chodzi na kilka dodatkowych zajęć, na które zapisała ją  moja żona oczywiście. Lekcje języka angielskiego, francuskiego, tańce, gimnastyka, balet czy temu dziecku to jest potrzebne? Oboje z żoną byliśmy chowani inaczej i wiele nam do super zabawy potrzebne nie było. To właśnie przykre, że pozwoliłem na takie rzeczy. Muszę porozmawiać z swoją żoną, tak nie może być. Jestem w stanie wiele rzeczy zrozumieć , ale to, że sami zabieramy Marysi dzieciństwo już nie . Ona potrzebuje naszego czasu nie tych dodatkowych zajęć. Muszę porozmawiać  z dyrektorem w mojej pracy, że chce mieć stałe godziny pracy i co drugi weekend wolny. Myślę , że da się to wszystko jeszcze naprawić i zwrócić Marysi dzieciństwo. Wystarczy tylko chcieć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz